Bardzo was przepraszam że rozdziały są strasznie krótkie,ale nie mam na razie za bardzo czasu żeby pisać. Dodaje to co uda mi się napisać podczas weekendu bo w tygodniu nie mam czasu :(
sobota, 12 października 2013
Rozdział XV
***Nessy Pov***
Ledwo co poczułam smak jego ust gdy on się oderwał ode mnie tak jakby było ze mną cos nie tak jak powinno. Patrzyłam na niego, po chwili nasze spojrzenia się spotkały, a on wyszeptał tylko przepraszam i pobiegł do swojego pokoju. Stałam tam i powoli zsuwałam się po ścianie w dół. O co w tym wszystkim chodzi? Najpierw mnie olewa, później ratuje a teraz zaprasza na bal i ponownie całuje. Z dnia na dzień coraz bardziej mieszał mi w głowie.
Po około godzinie podniosłam się i poszłam przebrać. Zza okna dobiegało coraz więcej słońca. Może uda mi się namówić Megan żeby wyskoczyła ze mną na plaże. Ubrałam niebieski top, szarą spódniczkę i założyłam rzymianki. Przeczesałam włosy, a następnie wybrałam numer do przyjaciółki. Po dwóch sygnałach usłyszałam jej głos
-Hej Meg- powiedziałam
-O hej
-Masz może ochotę wyskoczyć dziś na plaże?-spytałam
-Jasne, wpadnę po ciebie za godzinkę okay??
-Okay, ale wiesz gdzie jechać? Bo wiesz że ja nie mieszkam już u moich rodziców tylko u brata
-Mieszkasz z Justinem tak?
-Można tak powiedzieć- odparłam lekko skrępowana tym jak to brzmi
-O nic się nie martw tylko wskakuj w bikini i jedziemy się zabawić-dodała i rozłączyła się nie czekając na moją odpowiedź.
Ledwo co poczułam smak jego ust gdy on się oderwał ode mnie tak jakby było ze mną cos nie tak jak powinno. Patrzyłam na niego, po chwili nasze spojrzenia się spotkały, a on wyszeptał tylko przepraszam i pobiegł do swojego pokoju. Stałam tam i powoli zsuwałam się po ścianie w dół. O co w tym wszystkim chodzi? Najpierw mnie olewa, później ratuje a teraz zaprasza na bal i ponownie całuje. Z dnia na dzień coraz bardziej mieszał mi w głowie.
Po około godzinie podniosłam się i poszłam przebrać. Zza okna dobiegało coraz więcej słońca. Może uda mi się namówić Megan żeby wyskoczyła ze mną na plaże. Ubrałam niebieski top, szarą spódniczkę i założyłam rzymianki. Przeczesałam włosy, a następnie wybrałam numer do przyjaciółki. Po dwóch sygnałach usłyszałam jej głos
-Hej Meg- powiedziałam
-O hej
-Masz może ochotę wyskoczyć dziś na plaże?-spytałam
-Jasne, wpadnę po ciebie za godzinkę okay??
-Okay, ale wiesz gdzie jechać? Bo wiesz że ja nie mieszkam już u moich rodziców tylko u brata
-Mieszkasz z Justinem tak?
-Można tak powiedzieć- odparłam lekko skrępowana tym jak to brzmi
-O nic się nie martw tylko wskakuj w bikini i jedziemy się zabawić-dodała i rozłączyła się nie czekając na moją odpowiedź.
Rozdział XIV
***Nessy Pov***
Popatrzyłam po raz ostatni na broń i wbiegłam do pokoju Justina. Od razu przystąpiłam do działania, nie mogłam zwlekać ani sekundy.
***Justin Pov***
Obudziłem się wcześnie rano. Ktoś wbiegł do mojego pokoju, gdy się odwróciłem zobaczyłem Nessy. Wyglądała na strasznie zdeterminowaną, a w dłoniach trzymała pistolet wycelowany prosto we mnie. Najpierw się przestraszyłem jednak później, zauważyłem…
***Nessy Pov***
Nacisnęłam spust i trzymałam go. Woda strumieniami oblewała Justina. Po chwili usiadł na łóżku i patrzył na mnie próbując powstrzymać strumienie wody. Po około 5 minutach strumień zaczął słabnąć. Oznaczało to że muszę szybko się ulotnić i zamknąć w swoim pokoju. Gdy tylko poleciały ostatnie krople wody szybko pobiegłam do swojego pokoju. Gdy zamykałam drzwi usłyszałam tylko ciche pukanie. Bałam się otworzyć w obawie że to Justin. Jednak ciekawość kto to wzięła górę. Uchyliłam niepewnie drzwi. Stał w nich Justin cały przemoczony, ale przy tym tak idealny że poczułam że zaraz upadnę. Zmiękły mi nogi. Po raz pierwszy w życiu chyba. Nikt nigdy nie sprawił że czułam się tak jak przy nim. To nie mogło być jednak nic więcej dobrze znałam granice i nie mogłam ich przekroczyć. Wolałam nawet nie myśleć co by było gdybym je przekroczyła.
-Mogę wejść? –spytał anielskim głosem
-Może
-Może?-spytał
-Tak, pokaż ręce
Posłusznie wyciągnął przed siebie dłonie. Nie miał ze sobą nic czym mógłby się odpłacić za mój żart. Otwarłam drzwi wystarczająco szeroko by mógł wejść do środka. Nigdzie nie usiadł tylko poszedł do mojej łazienki. Poszłam za nim by sprawdzić co chce zrobić. Zabrał mój ręcznik i zaczął się nim wycierać. Stałam tam jak wryta i zastanawiałam się czy on naprawdę przyszedł tu tylko żeby wytrzeć się moim ręcznikiem. Po około dwóch minutach odwiesił ręcznik i zaczął się rozbierać. Lekko skrępowana skierowałam się do wyjścia, ale on złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie
-Pójdziesz ze mną na bal?-spytał wpatrując się we mnie czekoladowymi oczami
Nie mogłam wydusić z siebie słowa gdy tak na mnie patrzył. Pokiwałam głową.
-Czyli że tak?-ponowił pytanie
W odpowiedzi wyszeptałam
-Tak
Chwycił mój podbródek i zbliżył moją twarz do swojej. Od pocałunku dzieliło nas zaledwie kilka centymetrów. Przymknęłam powieki, a on delikatnie musnął moje usta. Poczułam motylki w brzuchu. Miałam wrażenie jakby czas się nagle zatrzymał.
***Justin Pov***
Że to zwykły pistolet na wodę. Usiadłem wygodnie na łóżku i czekałem aż moje ciało obleje woda. Nie chciałem psuć jej zabawy i wstawać. Po kilku minutach oblała mnie ostatnia kropla wody. Ness szybko wybiegła z pokoju. Po chwili usłyszałem że zamyka drzwi. Wstałem i poszedłem za nią. Lekko zastukałem w drzwi z nadzieją że mi otworzy. Oparłem się o drzwi, które lekko się uchyliła. Wyjrzała zza nich Nessy mój anioł. Stała tam wyraźnie wystraszona. Uświadomiłem sobie że gdybym miał się teraz na niej mścić nie mógłbym. Wyglądała jak prawdziwy anioł. Z którym nie mogłem sobie pozwolić na nic więcej niż tylko przyjaźń. Gdy pozwoliła mi wejść skierowałem się do jej łazienki. Musiałem trochę ochłonąć. Chwyciłem jeden z ręczników i zacząłem się wycierać. Jednak nic to nie pomagało. Musiałem wysuszyć koszulkę i bokserki. Gdy ściągnąłem koszulkę zobaczyłem że Nessy wychodzi chwyciłem ją za nadgarstki i przyciągnąłem do siebie. Spytałem ją czy pójdzie ze mną na bal, gdy się zgodziła. Nie myśląc nad tym co właśnie robię musnąłem jej usta. To był najlepszy pocałunek jaki kiedykolwiek przeżyłem. Gdy tylko oprzytomniałem oderwałem się od niej. I stanąłem na tyle daleko by móc się oprzeć przed kolejnym występkiem. Wiem że to ją zabolało ale ja nie mogę inaczej. Spojrzałem na nią. Wyglądała tak jakby nie wiedziała co się teraz stało. Mieszam jej tylko nie potrzebnie w głowie, ale nie mogę inaczej. Gdy ona jest przy mnie zapominam o wszystkim, a najbardziej o tym że nie mogę po prostu nie mogę z nią być, ranić jej. Wyszeptałem tylko Przepraszam i zamknąłem się w swoim pokoju. Zachowałem się jak głupi szczeniak, ale musiałem to zrobić. Usiadłem przy oknie i patrzyłem we wschodzące słońce. Zastanawiałem się co ja teraz mam zrobić, jak się zachować.
Ten rozdział zaczynałam kilka razy jest jednym z tych które pisałam prze łzy…//Nessy
Ogłoszenia parafialne:
-Dziękuję wszystkim którzy piszą takie miłe rzeczy na mojego aska i Facebooka
-Osobom które promują na różne sposoby mojego bloga <3
-Za tyle wyświetleń
-Wspaniałej Celine Dion dzięki której piszę
-I Kocham Was <3
Popatrzyłam po raz ostatni na broń i wbiegłam do pokoju Justina. Od razu przystąpiłam do działania, nie mogłam zwlekać ani sekundy.
***Justin Pov***
Obudziłem się wcześnie rano. Ktoś wbiegł do mojego pokoju, gdy się odwróciłem zobaczyłem Nessy. Wyglądała na strasznie zdeterminowaną, a w dłoniach trzymała pistolet wycelowany prosto we mnie. Najpierw się przestraszyłem jednak później, zauważyłem…
***Nessy Pov***
Nacisnęłam spust i trzymałam go. Woda strumieniami oblewała Justina. Po chwili usiadł na łóżku i patrzył na mnie próbując powstrzymać strumienie wody. Po około 5 minutach strumień zaczął słabnąć. Oznaczało to że muszę szybko się ulotnić i zamknąć w swoim pokoju. Gdy tylko poleciały ostatnie krople wody szybko pobiegłam do swojego pokoju. Gdy zamykałam drzwi usłyszałam tylko ciche pukanie. Bałam się otworzyć w obawie że to Justin. Jednak ciekawość kto to wzięła górę. Uchyliłam niepewnie drzwi. Stał w nich Justin cały przemoczony, ale przy tym tak idealny że poczułam że zaraz upadnę. Zmiękły mi nogi. Po raz pierwszy w życiu chyba. Nikt nigdy nie sprawił że czułam się tak jak przy nim. To nie mogło być jednak nic więcej dobrze znałam granice i nie mogłam ich przekroczyć. Wolałam nawet nie myśleć co by było gdybym je przekroczyła.
-Mogę wejść? –spytał anielskim głosem
-Może
-Może?-spytał
-Tak, pokaż ręce
Posłusznie wyciągnął przed siebie dłonie. Nie miał ze sobą nic czym mógłby się odpłacić za mój żart. Otwarłam drzwi wystarczająco szeroko by mógł wejść do środka. Nigdzie nie usiadł tylko poszedł do mojej łazienki. Poszłam za nim by sprawdzić co chce zrobić. Zabrał mój ręcznik i zaczął się nim wycierać. Stałam tam jak wryta i zastanawiałam się czy on naprawdę przyszedł tu tylko żeby wytrzeć się moim ręcznikiem. Po około dwóch minutach odwiesił ręcznik i zaczął się rozbierać. Lekko skrępowana skierowałam się do wyjścia, ale on złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie
-Pójdziesz ze mną na bal?-spytał wpatrując się we mnie czekoladowymi oczami
Nie mogłam wydusić z siebie słowa gdy tak na mnie patrzył. Pokiwałam głową.
-Czyli że tak?-ponowił pytanie
W odpowiedzi wyszeptałam
-Tak
Chwycił mój podbródek i zbliżył moją twarz do swojej. Od pocałunku dzieliło nas zaledwie kilka centymetrów. Przymknęłam powieki, a on delikatnie musnął moje usta. Poczułam motylki w brzuchu. Miałam wrażenie jakby czas się nagle zatrzymał.
***Justin Pov***
Że to zwykły pistolet na wodę. Usiadłem wygodnie na łóżku i czekałem aż moje ciało obleje woda. Nie chciałem psuć jej zabawy i wstawać. Po kilku minutach oblała mnie ostatnia kropla wody. Ness szybko wybiegła z pokoju. Po chwili usłyszałem że zamyka drzwi. Wstałem i poszedłem za nią. Lekko zastukałem w drzwi z nadzieją że mi otworzy. Oparłem się o drzwi, które lekko się uchyliła. Wyjrzała zza nich Nessy mój anioł. Stała tam wyraźnie wystraszona. Uświadomiłem sobie że gdybym miał się teraz na niej mścić nie mógłbym. Wyglądała jak prawdziwy anioł. Z którym nie mogłem sobie pozwolić na nic więcej niż tylko przyjaźń. Gdy pozwoliła mi wejść skierowałem się do jej łazienki. Musiałem trochę ochłonąć. Chwyciłem jeden z ręczników i zacząłem się wycierać. Jednak nic to nie pomagało. Musiałem wysuszyć koszulkę i bokserki. Gdy ściągnąłem koszulkę zobaczyłem że Nessy wychodzi chwyciłem ją za nadgarstki i przyciągnąłem do siebie. Spytałem ją czy pójdzie ze mną na bal, gdy się zgodziła. Nie myśląc nad tym co właśnie robię musnąłem jej usta. To był najlepszy pocałunek jaki kiedykolwiek przeżyłem. Gdy tylko oprzytomniałem oderwałem się od niej. I stanąłem na tyle daleko by móc się oprzeć przed kolejnym występkiem. Wiem że to ją zabolało ale ja nie mogę inaczej. Spojrzałem na nią. Wyglądała tak jakby nie wiedziała co się teraz stało. Mieszam jej tylko nie potrzebnie w głowie, ale nie mogę inaczej. Gdy ona jest przy mnie zapominam o wszystkim, a najbardziej o tym że nie mogę po prostu nie mogę z nią być, ranić jej. Wyszeptałem tylko Przepraszam i zamknąłem się w swoim pokoju. Zachowałem się jak głupi szczeniak, ale musiałem to zrobić. Usiadłem przy oknie i patrzyłem we wschodzące słońce. Zastanawiałem się co ja teraz mam zrobić, jak się zachować.
Ten rozdział zaczynałam kilka razy jest jednym z tych które pisałam prze łzy…//Nessy
Ogłoszenia parafialne:
-Dziękuję wszystkim którzy piszą takie miłe rzeczy na mojego aska i Facebooka
-Osobom które promują na różne sposoby mojego bloga <3
-Za tyle wyświetleń
-Wspaniałej Celine Dion dzięki której piszę
-I Kocham Was <3
Rozdział XIII
***Justin Pov***
I weszła Nessy szybko pstryknąłem jej fotkę. Gdy tylko to zobaczyła podbiegła do mnie i próbowała zabrać mi telefon. Nie udało jej się to a ja po raz pierwszy powiedziałem do niej skarbie. W końcu pokazałem jej zdjęcie i szkoda że nie miałem drugiego telefonu albo aparatu pod ręką bo pstryknąłbym jej kolejną fotkę. Wyglądała tak cholernie uroczo, że musiałem ze sobą walczyć żeby jej nie pocałować. Odprowadziłem ją wzrokiem gdy wychodziła i analizowałem każdy jej ruch. Usłyszałem trzask drzwi i wróciłem do rzeczywistości mojego anioła nie było już w moim pokoju. Musiałem ochłonąć, wziąłem zimny prysznic i położyłem się spać. Na szczęście jutro mogłem się wyspać jakoś dożyłem do weekendu.
***Nessy Pov***
Budzik obudził mnie punktualnie o 7. Byłam zwarta i gotowa za 10 minut miał do mnie przyjść Jaden. Ubrałam szybko granatowy T-shirt ze Snopie, czarne spodenki i związałam włosy koka. Gdy skończyłam usłyszałam pukanie to na pewno był Jaden. Wstałam z krzesła i otworzyłam drzwi nie pomyliłam się.
-Masz tutaj swój pistolet-podał mi broń
-A ty?-spytałam
-Ja się w to nie mieszam, musisz sama to załatwić-poklepał mnie po ramieniu i odszedł
Kolejny krótki, nie mam weny. Ale zaraz będzie następny ;D//Nessy
I weszła Nessy szybko pstryknąłem jej fotkę. Gdy tylko to zobaczyła podbiegła do mnie i próbowała zabrać mi telefon. Nie udało jej się to a ja po raz pierwszy powiedziałem do niej skarbie. W końcu pokazałem jej zdjęcie i szkoda że nie miałem drugiego telefonu albo aparatu pod ręką bo pstryknąłbym jej kolejną fotkę. Wyglądała tak cholernie uroczo, że musiałem ze sobą walczyć żeby jej nie pocałować. Odprowadziłem ją wzrokiem gdy wychodziła i analizowałem każdy jej ruch. Usłyszałem trzask drzwi i wróciłem do rzeczywistości mojego anioła nie było już w moim pokoju. Musiałem ochłonąć, wziąłem zimny prysznic i położyłem się spać. Na szczęście jutro mogłem się wyspać jakoś dożyłem do weekendu.
***Nessy Pov***
Budzik obudził mnie punktualnie o 7. Byłam zwarta i gotowa za 10 minut miał do mnie przyjść Jaden. Ubrałam szybko granatowy T-shirt ze Snopie, czarne spodenki i związałam włosy koka. Gdy skończyłam usłyszałam pukanie to na pewno był Jaden. Wstałam z krzesła i otworzyłam drzwi nie pomyliłam się.
-Masz tutaj swój pistolet-podał mi broń
-A ty?-spytałam
-Ja się w to nie mieszam, musisz sama to załatwić-poklepał mnie po ramieniu i odszedł
Kolejny krótki, nie mam weny. Ale zaraz będzie następny ;D//Nessy
Rozdział XII
***Nessy Pov***
Justin leżał na łóżku z dwoma długopisami i telefonem. Byłam zszokowana, nieświadomie rozchyliłam usta i wyszczerzyłam oczy. On tymczasem zrobił mi zdjęcie. Podbiegłam do niego i próbowałam wyrwać mu ten telefon, jednak on był silniejszy. –Oddaj to albo przynajmniej pokaż-poprosiłam
-Haha nie skarbie bo wiem że wtedy mi usuniesz to zdjęcie
-Nie usunę mogę Ci nawet przysięgnąć
-Nie wierzę w takie obietnice
-To co mam zrobić żebyś mi pokazał zdjęcie?
-Hmm.. nie wiem-zastanawiał się przez chwilę-Jeśli nie zabierzesz mi telefonu dam ci 10dolców a jeśli zabierzesz to będziesz musiała pocałować Jadena w usta –zaśmiał się kończąc zdanie
Nie miałam wyboru nie mogłam usunąć zdjęcia, nie miałam nic do Jadena był takim uroczym starszym bratem.
-Okay, pokażesz mi to zdjęcie nareszcie?
-Proszę
Podstawił mi telefon. Wyglądałam…byłam załamana, nawet rano gdy się obudzę wyglądam lepiej niż na tym zdjęciu. Gdybym nie wiedziała że to ja stwierdziłabym że to jakaś kobieta minimum po trzydziestce.
-To co wrzucamy to zdjęcie na Facebooka?
-Spróbuj tylko!
-Czekaj zaraz dodam
-Błagam Cię nie dodawaj
-Okay
-Dobranoc-rzuciłam wstając z łóżka
-Już idziesz?-spytał ze smutkiem
-Muszę się wyspać
-Ale jeszcze jest wczesna godzina
-A ja jestem zmęczona-dodałam i zniknęłam za drzwiami
Po przekroczeniu progu pokoju, podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej pidżamę, następnie skierowałam się do łazienki. Wzięłam prysznic, a następnie rozczesałam włosy i związałam je w warkocz. Usiadłam jeszcze przy biurku i sprawdziłam czy Justin dodał to zdjęcie. Odetchnęłam z ulgą gdy zobaczyłam że nie mam żadnego zdjęcia na profilu. Położyłam się na łóżko i nakryłam kołdrą. Nastawiłam jeszcze tylko budzik i zasnęłam
Krótki //Nessy
Justin leżał na łóżku z dwoma długopisami i telefonem. Byłam zszokowana, nieświadomie rozchyliłam usta i wyszczerzyłam oczy. On tymczasem zrobił mi zdjęcie. Podbiegłam do niego i próbowałam wyrwać mu ten telefon, jednak on był silniejszy. –Oddaj to albo przynajmniej pokaż-poprosiłam
-Haha nie skarbie bo wiem że wtedy mi usuniesz to zdjęcie
-Nie usunę mogę Ci nawet przysięgnąć
-Nie wierzę w takie obietnice
-To co mam zrobić żebyś mi pokazał zdjęcie?
-Hmm.. nie wiem-zastanawiał się przez chwilę-Jeśli nie zabierzesz mi telefonu dam ci 10dolców a jeśli zabierzesz to będziesz musiała pocałować Jadena w usta –zaśmiał się kończąc zdanie
Nie miałam wyboru nie mogłam usunąć zdjęcia, nie miałam nic do Jadena był takim uroczym starszym bratem.
-Okay, pokażesz mi to zdjęcie nareszcie?
-Proszę
Podstawił mi telefon. Wyglądałam…byłam załamana, nawet rano gdy się obudzę wyglądam lepiej niż na tym zdjęciu. Gdybym nie wiedziała że to ja stwierdziłabym że to jakaś kobieta minimum po trzydziestce.
-To co wrzucamy to zdjęcie na Facebooka?
-Spróbuj tylko!
-Czekaj zaraz dodam
-Błagam Cię nie dodawaj
-Okay
-Dobranoc-rzuciłam wstając z łóżka
-Już idziesz?-spytał ze smutkiem
-Muszę się wyspać
-Ale jeszcze jest wczesna godzina
-A ja jestem zmęczona-dodałam i zniknęłam za drzwiami
Po przekroczeniu progu pokoju, podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej pidżamę, następnie skierowałam się do łazienki. Wzięłam prysznic, a następnie rozczesałam włosy i związałam je w warkocz. Usiadłam jeszcze przy biurku i sprawdziłam czy Justin dodał to zdjęcie. Odetchnęłam z ulgą gdy zobaczyłam że nie mam żadnego zdjęcia na profilu. Położyłam się na łóżko i nakryłam kołdrą. Nastawiłam jeszcze tylko budzik i zasnęłam
Krótki //Nessy
Rozdział XI
***Nessy Pov***
To był Cody. Czyli on też tu mieszka i pracuje dla mojego brata? A może to George kazał mu ze mną gadać? Moja głowa zapełniła się milionami myśli. Nie byłam pewna o co chodzi, jednak wiedziałam że mój brat jest w to zamieszany. Po chwili spojrzał na mnie i zignorował, ale natychmiast ponownie odwrócił się w moją stronę
-Ness, co ty tu robisz?-spytał zaskoczony
-Mieszkam
-Czyli to twoja siostra?-tym razem skierował pytanie w stronę mojego brata
-No, a co?
-Nie, nic-odparł speszony
-To jemy tą kolację?-spytał Jaden
Cody odwrócił się i położył na stole jedzenie. Chłopaki nabrali sobie pełne talerze. Gdy patrzyłam ile oni mają zamiar zjeść załamywałam się. Jedli tak dużo a tak wyglądali ile ja bym oddała za taką przemianę materii. Nabrałam sobie kawałek mięsa, surówki i nalałam do szklanki wody. Nie chciałam przy nich pokazywać ile jem. Już po pierwszym kęsie wiedziałam że Cody jest wspaniałym kucharzem. Po skończeniu swojej porcji chciałam wsiąść dokładkę jednak nic już nie pozostało. Wstałam od stołu i wstawiłam brudne naczynia do zmywarki, a następnie poszłam do swojego pokoju. Zajęłam miejsce przy biurku, i wyciągnęłam książki. Pierwszy był do napisania referat z angielskiego. Mamy opisać swoje idealne życie, nie mam żadnego pomysłu o czym napisać. Nie chcę pisać że chce mieć idealne życie bo wiem że takie nie istnieje. O sportowych autach i ciągłych imprezach też nie marzę. Dlaczego ja musze być taka inna, dlaczego nie mogłam się urodzić szczupłą blondynką . Puściłam sobie listę piosenek zatytułowaną Sadness. I wsłuchiwałam się w każdy dźwięk. Po kilku minutach usłyszałam pukanie
-Co robisz?
Odwróciłam się i zobaczyłam Justina, podszedł do mnie i ściągając słuchawki ponownie zadał pytanie. Właśnie chciałam odpowiedzieć gdy on mnie wyprzedził i patrzył na pustą kartkę
-Referat, na angielski prawda?
Pokiwałam twierdząco głową.
-Jeszcze nic nie masz?
-Nie mam pomysłu –odparłam z żalem
-Napisz cos głupiego takiego dziewczyńskiego -powiedział śmiejąc się przy tym
-Tsa, łatwo powiedzieć
-Cos wymyślisz, teraz opuszczę Cię i zabiorę się za swój referat
-A ty o czym napiszesz? –spytałam podekscytowana
-Szybkie auta, kasa, imprezy, dziewczyny –odpowiedział z uśmiechem
Chciałam rzucić w niego czymś tylko nic nie miałam pod ręką on widząc moje spojrzenie tylko się uśmiechnął i poszedł do swojego pokoju. Napisze tak jak mi podpowiedział o zakupach, chłopakach i imprezach. Gdy byłam w połowie usłyszałam wycie zza ściany. Uśmiechnęłam się pod nosem i nie zwracałam na to uwagi. Jednak po kilku minutach to było nie do wytrzymania. Do mojego pokoju wbiegł Jaden, był wyraźnie zaskoczony gdy zobaczył że odrabiam zadanie.
-Już myślałem że to ty tak się wydzierasz jest ktoś u Justina?
-Nie wiem
-A poszłabyś do niego ochrzanić go ?
-A ty nie możesz iść?
-Nie bo mnie pobije a Ciebie nie –odparł z uśmiechem
-Oh, dlaczego ja ?
-Czyli pójdziesz?
Nie odpowiedziałam bo zza ściany dobiegły nas kolejne okrzyki. Niechętnie wstałam z krzesła i poszłam do Justina, nie pukając wpadłam do środka nie mogłam uwierzyć w to co on właśnie robił…
***Justin Pov***
Do kuchni wszedł Cody, nawet nie patrząc na mnie bo całą uwagę poświecił na Nessy . Patrzył na nią, a następnie zdrobnił jej imię i powiedział do niej Ness. Gdy tylko to usłyszałem miałem ochotę mu przywalić i to najmocniej jak tylko potrafię, było pewne że gdybym to zrobił Cody wylądowałby w szpitalu, a Nessy zobaczyła że mi na niej zależy. Niestety nie jesteśmy sobie pisani. Jest siostrą mojego szefa, gdybym ją zranił byłoby po mnie. To było zbyt ryzykowane bo czasami po prostu nad sobą nie panuję i nie panuję nad tym co mówię tak straciłem moją pierwszą i ostatnią dziewczynę nie chciałem żeby to się powtórzyło, a jeśli już miałoby to się wydarzyć to nie chcę żeby to była Nessy. Ona jest zbyt delikatna, taka idealna i niedostępna dla takiego kolesia jak ja. Niechętnie przerwałem moje rozmyślania i zabrałem się za pisanie referatu. Po 15 minutach był już gotowy więc postanowiłem trochę podrażnić się z Nessy. Wskoczyłem na łóżko i zabrałam dwa długopisy. Udawałem że toczą wojnę, wydzierałem się i rzucałem po łóżku. Wiedziałem że długo tego moi współlokatorzy nie zniosą, byłem ciekaw kogo wyślą żeby mnie uciszył. Pewnie Jadena albo Cody’ego bo ich nie uderzę są dla mnie jak młodsi bracia. Pomimo tego że Cody był ze mną w jednej klasie, uważałem go za chłopca. Nie był taki jaki powinien być mężczyzna. Po 30 minutach usłyszałem że ktoś podchodzi pod moje drzwi. Nie odwracałem się na razie, nadal krzyczałem. Wyciągnąłem jeszcze telefon i włączyłem aparat żeby móc zrobić zdjęcie osobie która wejdzie. Czekałem zniecierpliwiony aż drzwi się otworzą. Byłem jak małe dziecko które czeka na pierwszą gwiazdkę w Boże Narodzenie żeby móc otworzyć prezent.
Tak jak obiecałam dostaniecie dziś pięć nowych rozdziałów! Pamięta ktoś jeszcze o moim blogu czy nie? O.o <3
To był Cody. Czyli on też tu mieszka i pracuje dla mojego brata? A może to George kazał mu ze mną gadać? Moja głowa zapełniła się milionami myśli. Nie byłam pewna o co chodzi, jednak wiedziałam że mój brat jest w to zamieszany. Po chwili spojrzał na mnie i zignorował, ale natychmiast ponownie odwrócił się w moją stronę
-Ness, co ty tu robisz?-spytał zaskoczony
-Mieszkam
-Czyli to twoja siostra?-tym razem skierował pytanie w stronę mojego brata
-No, a co?
-Nie, nic-odparł speszony
-To jemy tą kolację?-spytał Jaden
Cody odwrócił się i położył na stole jedzenie. Chłopaki nabrali sobie pełne talerze. Gdy patrzyłam ile oni mają zamiar zjeść załamywałam się. Jedli tak dużo a tak wyglądali ile ja bym oddała za taką przemianę materii. Nabrałam sobie kawałek mięsa, surówki i nalałam do szklanki wody. Nie chciałam przy nich pokazywać ile jem. Już po pierwszym kęsie wiedziałam że Cody jest wspaniałym kucharzem. Po skończeniu swojej porcji chciałam wsiąść dokładkę jednak nic już nie pozostało. Wstałam od stołu i wstawiłam brudne naczynia do zmywarki, a następnie poszłam do swojego pokoju. Zajęłam miejsce przy biurku, i wyciągnęłam książki. Pierwszy był do napisania referat z angielskiego. Mamy opisać swoje idealne życie, nie mam żadnego pomysłu o czym napisać. Nie chcę pisać że chce mieć idealne życie bo wiem że takie nie istnieje. O sportowych autach i ciągłych imprezach też nie marzę. Dlaczego ja musze być taka inna, dlaczego nie mogłam się urodzić szczupłą blondynką . Puściłam sobie listę piosenek zatytułowaną Sadness. I wsłuchiwałam się w każdy dźwięk. Po kilku minutach usłyszałam pukanie
-Co robisz?
Odwróciłam się i zobaczyłam Justina, podszedł do mnie i ściągając słuchawki ponownie zadał pytanie. Właśnie chciałam odpowiedzieć gdy on mnie wyprzedził i patrzył na pustą kartkę
-Referat, na angielski prawda?
Pokiwałam twierdząco głową.
-Jeszcze nic nie masz?
-Nie mam pomysłu –odparłam z żalem
-Napisz cos głupiego takiego dziewczyńskiego -powiedział śmiejąc się przy tym
-Tsa, łatwo powiedzieć
-Cos wymyślisz, teraz opuszczę Cię i zabiorę się za swój referat
-A ty o czym napiszesz? –spytałam podekscytowana
-Szybkie auta, kasa, imprezy, dziewczyny –odpowiedział z uśmiechem
Chciałam rzucić w niego czymś tylko nic nie miałam pod ręką on widząc moje spojrzenie tylko się uśmiechnął i poszedł do swojego pokoju. Napisze tak jak mi podpowiedział o zakupach, chłopakach i imprezach. Gdy byłam w połowie usłyszałam wycie zza ściany. Uśmiechnęłam się pod nosem i nie zwracałam na to uwagi. Jednak po kilku minutach to było nie do wytrzymania. Do mojego pokoju wbiegł Jaden, był wyraźnie zaskoczony gdy zobaczył że odrabiam zadanie.
-Już myślałem że to ty tak się wydzierasz jest ktoś u Justina?
-Nie wiem
-A poszłabyś do niego ochrzanić go ?
-A ty nie możesz iść?
-Nie bo mnie pobije a Ciebie nie –odparł z uśmiechem
-Oh, dlaczego ja ?
-Czyli pójdziesz?
Nie odpowiedziałam bo zza ściany dobiegły nas kolejne okrzyki. Niechętnie wstałam z krzesła i poszłam do Justina, nie pukając wpadłam do środka nie mogłam uwierzyć w to co on właśnie robił…
***Justin Pov***
Do kuchni wszedł Cody, nawet nie patrząc na mnie bo całą uwagę poświecił na Nessy . Patrzył na nią, a następnie zdrobnił jej imię i powiedział do niej Ness. Gdy tylko to usłyszałem miałem ochotę mu przywalić i to najmocniej jak tylko potrafię, było pewne że gdybym to zrobił Cody wylądowałby w szpitalu, a Nessy zobaczyła że mi na niej zależy. Niestety nie jesteśmy sobie pisani. Jest siostrą mojego szefa, gdybym ją zranił byłoby po mnie. To było zbyt ryzykowane bo czasami po prostu nad sobą nie panuję i nie panuję nad tym co mówię tak straciłem moją pierwszą i ostatnią dziewczynę nie chciałem żeby to się powtórzyło, a jeśli już miałoby to się wydarzyć to nie chcę żeby to była Nessy. Ona jest zbyt delikatna, taka idealna i niedostępna dla takiego kolesia jak ja. Niechętnie przerwałem moje rozmyślania i zabrałem się za pisanie referatu. Po 15 minutach był już gotowy więc postanowiłem trochę podrażnić się z Nessy. Wskoczyłem na łóżko i zabrałam dwa długopisy. Udawałem że toczą wojnę, wydzierałem się i rzucałem po łóżku. Wiedziałem że długo tego moi współlokatorzy nie zniosą, byłem ciekaw kogo wyślą żeby mnie uciszył. Pewnie Jadena albo Cody’ego bo ich nie uderzę są dla mnie jak młodsi bracia. Pomimo tego że Cody był ze mną w jednej klasie, uważałem go za chłopca. Nie był taki jaki powinien być mężczyzna. Po 30 minutach usłyszałem że ktoś podchodzi pod moje drzwi. Nie odwracałem się na razie, nadal krzyczałem. Wyciągnąłem jeszcze telefon i włączyłem aparat żeby móc zrobić zdjęcie osobie która wejdzie. Czekałem zniecierpliwiony aż drzwi się otworzą. Byłem jak małe dziecko które czeka na pierwszą gwiazdkę w Boże Narodzenie żeby móc otworzyć prezent.
Tak jak obiecałam dostaniecie dziś pięć nowych rozdziałów! Pamięta ktoś jeszcze o moim blogu czy nie? O.o <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)