***Nessy Pov***
To był Cody. Czyli on też tu mieszka i pracuje dla mojego brata? A może to George kazał mu ze mną gadać? Moja głowa zapełniła się milionami myśli. Nie byłam pewna o co chodzi, jednak wiedziałam że mój brat jest w to zamieszany. Po chwili spojrzał na mnie i zignorował, ale natychmiast ponownie odwrócił się w moją stronę
-Ness, co ty tu robisz?-spytał zaskoczony
-Mieszkam
-Czyli to twoja siostra?-tym razem skierował pytanie w stronę mojego brata
-No, a co?
-Nie, nic-odparł speszony
-To jemy tą kolację?-spytał Jaden
Cody odwrócił się i położył na stole jedzenie. Chłopaki nabrali sobie pełne talerze. Gdy patrzyłam ile oni mają zamiar zjeść załamywałam się. Jedli tak dużo a tak wyglądali ile ja bym oddała za taką przemianę materii. Nabrałam sobie kawałek mięsa, surówki i nalałam do szklanki wody. Nie chciałam przy nich pokazywać ile jem. Już po pierwszym kęsie wiedziałam że Cody jest wspaniałym kucharzem. Po skończeniu swojej porcji chciałam wsiąść dokładkę jednak nic już nie pozostało. Wstałam od stołu i wstawiłam brudne naczynia do zmywarki, a następnie poszłam do swojego pokoju. Zajęłam miejsce przy biurku, i wyciągnęłam książki. Pierwszy był do napisania referat z angielskiego. Mamy opisać swoje idealne życie, nie mam żadnego pomysłu o czym napisać. Nie chcę pisać że chce mieć idealne życie bo wiem że takie nie istnieje. O sportowych autach i ciągłych imprezach też nie marzę. Dlaczego ja musze być taka inna, dlaczego nie mogłam się urodzić szczupłą blondynką . Puściłam sobie listę piosenek zatytułowaną Sadness. I wsłuchiwałam się w każdy dźwięk. Po kilku minutach usłyszałam pukanie
-Co robisz?
Odwróciłam się i zobaczyłam Justina, podszedł do mnie i ściągając słuchawki ponownie zadał pytanie. Właśnie chciałam odpowiedzieć gdy on mnie wyprzedził i patrzył na pustą kartkę
-Referat, na angielski prawda?
Pokiwałam twierdząco głową.
-Jeszcze nic nie masz?
-Nie mam pomysłu –odparłam z żalem
-Napisz cos głupiego takiego dziewczyńskiego -powiedział śmiejąc się przy tym
-Tsa, łatwo powiedzieć
-Cos wymyślisz, teraz opuszczę Cię i zabiorę się za swój referat
-A ty o czym napiszesz? –spytałam podekscytowana
-Szybkie auta, kasa, imprezy, dziewczyny –odpowiedział z uśmiechem
Chciałam rzucić w niego czymś tylko nic nie miałam pod ręką on widząc moje spojrzenie tylko się uśmiechnął i poszedł do swojego pokoju. Napisze tak jak mi podpowiedział o zakupach, chłopakach i imprezach. Gdy byłam w połowie usłyszałam wycie zza ściany. Uśmiechnęłam się pod nosem i nie zwracałam na to uwagi. Jednak po kilku minutach to było nie do wytrzymania. Do mojego pokoju wbiegł Jaden, był wyraźnie zaskoczony gdy zobaczył że odrabiam zadanie.
-Już myślałem że to ty tak się wydzierasz jest ktoś u Justina?
-Nie wiem
-A poszłabyś do niego ochrzanić go ?
-A ty nie możesz iść?
-Nie bo mnie pobije a Ciebie nie –odparł z uśmiechem
-Oh, dlaczego ja ?
-Czyli pójdziesz?
Nie odpowiedziałam bo zza ściany dobiegły nas kolejne okrzyki. Niechętnie wstałam z krzesła i poszłam do Justina, nie pukając wpadłam do środka nie mogłam uwierzyć w to co on właśnie robił…
***Justin Pov***
Do kuchni wszedł Cody, nawet nie patrząc na mnie bo całą uwagę poświecił na Nessy . Patrzył na nią, a następnie zdrobnił jej imię i powiedział do niej Ness. Gdy tylko to usłyszałem miałem ochotę mu przywalić i to najmocniej jak tylko potrafię, było pewne że gdybym to zrobił Cody wylądowałby w szpitalu, a Nessy zobaczyła że mi na niej zależy. Niestety nie jesteśmy sobie pisani. Jest siostrą mojego szefa, gdybym ją zranił byłoby po mnie. To było zbyt ryzykowane bo czasami po prostu nad sobą nie panuję i nie panuję nad tym co mówię tak straciłem moją pierwszą i ostatnią dziewczynę nie chciałem żeby to się powtórzyło, a jeśli już miałoby to się wydarzyć to nie chcę żeby to była Nessy. Ona jest zbyt delikatna, taka idealna i niedostępna dla takiego kolesia jak ja. Niechętnie przerwałem moje rozmyślania i zabrałem się za pisanie referatu. Po 15 minutach był już gotowy więc postanowiłem trochę podrażnić się z Nessy. Wskoczyłem na łóżko i zabrałam dwa długopisy. Udawałem że toczą wojnę, wydzierałem się i rzucałem po łóżku. Wiedziałem że długo tego moi współlokatorzy nie zniosą, byłem ciekaw kogo wyślą żeby mnie uciszył. Pewnie Jadena albo Cody’ego bo ich nie uderzę są dla mnie jak młodsi bracia. Pomimo tego że Cody był ze mną w jednej klasie, uważałem go za chłopca. Nie był taki jaki powinien być mężczyzna. Po 30 minutach usłyszałem że ktoś podchodzi pod moje drzwi. Nie odwracałem się na razie, nadal krzyczałem. Wyciągnąłem jeszcze telefon i włączyłem aparat żeby móc zrobić zdjęcie osobie która wejdzie. Czekałem zniecierpliwiony aż drzwi się otworzą. Byłem jak małe dziecko które czeka na pierwszą gwiazdkę w Boże Narodzenie żeby móc otworzyć prezent.
Tak jak obiecałam dostaniecie dziś pięć nowych rozdziałów! Pamięta ktoś jeszcze o moim blogu czy nie? O.o <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz