Rozdział VI
***Nessy Pov***
Po kilku minutach usłyszałam że ktos trąbi z dołu. Wyjrzałam przez okno by upewnić się że to Megan,nie pomyliłam sie. Zbiegłam po schodach an dół. W salonie na kanapie siedzieli wszyscy łącznie z moim bratem
-Ja jadę z Megan na plaże będę na kolacje
-We dwie jedziecie?-zapytał Jaden
Przytaknęłam głową i już miałam wychodzić, ale ktoś złapał mnie za ramię. To był...
***Justin Pov***
Siedziałam przy oknie, aż nagle usłyszałem że ktoś parkuje pod naszym domem. Przyjrzałem sie dokładniej i zauważyłem że była to Megan. Pewnie przyjechała do Ness. Nie byłem tym zbyt zdiwiony. Musze porozmawiać z nią. Walczyłem ze sobą przez dobre 5 minut, ale w końcu zdecydowanym krokiem zeszłem na dół. Zobaczyłem że właśnie wychodzi, przeszłem przez salon niezauważony gdyż chłopaki byli zajęci meczem. W sumie gdybym nie poznał nigdy Ness robiłbym to samo co oni. No właśnie gdybym. Dzieliło mnie od niej zaledwie kilka metrów, kiedy stanął przed nią...
Przepraszam za takie krótkie rozdziały, jeśli tylko będzie mi się udawać będę dodawać rozdziały dwa razy w tygodniu. Nie wiem jeszcze w jakie dni bo to może sie zmieniać.
czwartek, 7 listopada 2013
sobota, 12 października 2013
Ogłoszenie
Bardzo was przepraszam że rozdziały są strasznie krótkie,ale nie mam na razie za bardzo czasu żeby pisać. Dodaje to co uda mi się napisać podczas weekendu bo w tygodniu nie mam czasu :(
Rozdział XV
***Nessy Pov***
Ledwo co poczułam smak jego ust gdy on się oderwał ode mnie tak jakby było ze mną cos nie tak jak powinno. Patrzyłam na niego, po chwili nasze spojrzenia się spotkały, a on wyszeptał tylko przepraszam i pobiegł do swojego pokoju. Stałam tam i powoli zsuwałam się po ścianie w dół. O co w tym wszystkim chodzi? Najpierw mnie olewa, później ratuje a teraz zaprasza na bal i ponownie całuje. Z dnia na dzień coraz bardziej mieszał mi w głowie.
Po około godzinie podniosłam się i poszłam przebrać. Zza okna dobiegało coraz więcej słońca. Może uda mi się namówić Megan żeby wyskoczyła ze mną na plaże. Ubrałam niebieski top, szarą spódniczkę i założyłam rzymianki. Przeczesałam włosy, a następnie wybrałam numer do przyjaciółki. Po dwóch sygnałach usłyszałam jej głos
-Hej Meg- powiedziałam
-O hej
-Masz może ochotę wyskoczyć dziś na plaże?-spytałam
-Jasne, wpadnę po ciebie za godzinkę okay??
-Okay, ale wiesz gdzie jechać? Bo wiesz że ja nie mieszkam już u moich rodziców tylko u brata
-Mieszkasz z Justinem tak?
-Można tak powiedzieć- odparłam lekko skrępowana tym jak to brzmi
-O nic się nie martw tylko wskakuj w bikini i jedziemy się zabawić-dodała i rozłączyła się nie czekając na moją odpowiedź.
Ledwo co poczułam smak jego ust gdy on się oderwał ode mnie tak jakby było ze mną cos nie tak jak powinno. Patrzyłam na niego, po chwili nasze spojrzenia się spotkały, a on wyszeptał tylko przepraszam i pobiegł do swojego pokoju. Stałam tam i powoli zsuwałam się po ścianie w dół. O co w tym wszystkim chodzi? Najpierw mnie olewa, później ratuje a teraz zaprasza na bal i ponownie całuje. Z dnia na dzień coraz bardziej mieszał mi w głowie.
Po około godzinie podniosłam się i poszłam przebrać. Zza okna dobiegało coraz więcej słońca. Może uda mi się namówić Megan żeby wyskoczyła ze mną na plaże. Ubrałam niebieski top, szarą spódniczkę i założyłam rzymianki. Przeczesałam włosy, a następnie wybrałam numer do przyjaciółki. Po dwóch sygnałach usłyszałam jej głos
-Hej Meg- powiedziałam
-O hej
-Masz może ochotę wyskoczyć dziś na plaże?-spytałam
-Jasne, wpadnę po ciebie za godzinkę okay??
-Okay, ale wiesz gdzie jechać? Bo wiesz że ja nie mieszkam już u moich rodziców tylko u brata
-Mieszkasz z Justinem tak?
-Można tak powiedzieć- odparłam lekko skrępowana tym jak to brzmi
-O nic się nie martw tylko wskakuj w bikini i jedziemy się zabawić-dodała i rozłączyła się nie czekając na moją odpowiedź.
Rozdział XIV
***Nessy Pov***
Popatrzyłam po raz ostatni na broń i wbiegłam do pokoju Justina. Od razu przystąpiłam do działania, nie mogłam zwlekać ani sekundy.
***Justin Pov***
Obudziłem się wcześnie rano. Ktoś wbiegł do mojego pokoju, gdy się odwróciłem zobaczyłem Nessy. Wyglądała na strasznie zdeterminowaną, a w dłoniach trzymała pistolet wycelowany prosto we mnie. Najpierw się przestraszyłem jednak później, zauważyłem…
***Nessy Pov***
Nacisnęłam spust i trzymałam go. Woda strumieniami oblewała Justina. Po chwili usiadł na łóżku i patrzył na mnie próbując powstrzymać strumienie wody. Po około 5 minutach strumień zaczął słabnąć. Oznaczało to że muszę szybko się ulotnić i zamknąć w swoim pokoju. Gdy tylko poleciały ostatnie krople wody szybko pobiegłam do swojego pokoju. Gdy zamykałam drzwi usłyszałam tylko ciche pukanie. Bałam się otworzyć w obawie że to Justin. Jednak ciekawość kto to wzięła górę. Uchyliłam niepewnie drzwi. Stał w nich Justin cały przemoczony, ale przy tym tak idealny że poczułam że zaraz upadnę. Zmiękły mi nogi. Po raz pierwszy w życiu chyba. Nikt nigdy nie sprawił że czułam się tak jak przy nim. To nie mogło być jednak nic więcej dobrze znałam granice i nie mogłam ich przekroczyć. Wolałam nawet nie myśleć co by było gdybym je przekroczyła.
-Mogę wejść? –spytał anielskim głosem
-Może
-Może?-spytał
-Tak, pokaż ręce
Posłusznie wyciągnął przed siebie dłonie. Nie miał ze sobą nic czym mógłby się odpłacić za mój żart. Otwarłam drzwi wystarczająco szeroko by mógł wejść do środka. Nigdzie nie usiadł tylko poszedł do mojej łazienki. Poszłam za nim by sprawdzić co chce zrobić. Zabrał mój ręcznik i zaczął się nim wycierać. Stałam tam jak wryta i zastanawiałam się czy on naprawdę przyszedł tu tylko żeby wytrzeć się moim ręcznikiem. Po około dwóch minutach odwiesił ręcznik i zaczął się rozbierać. Lekko skrępowana skierowałam się do wyjścia, ale on złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie
-Pójdziesz ze mną na bal?-spytał wpatrując się we mnie czekoladowymi oczami
Nie mogłam wydusić z siebie słowa gdy tak na mnie patrzył. Pokiwałam głową.
-Czyli że tak?-ponowił pytanie
W odpowiedzi wyszeptałam
-Tak
Chwycił mój podbródek i zbliżył moją twarz do swojej. Od pocałunku dzieliło nas zaledwie kilka centymetrów. Przymknęłam powieki, a on delikatnie musnął moje usta. Poczułam motylki w brzuchu. Miałam wrażenie jakby czas się nagle zatrzymał.
***Justin Pov***
Że to zwykły pistolet na wodę. Usiadłem wygodnie na łóżku i czekałem aż moje ciało obleje woda. Nie chciałem psuć jej zabawy i wstawać. Po kilku minutach oblała mnie ostatnia kropla wody. Ness szybko wybiegła z pokoju. Po chwili usłyszałem że zamyka drzwi. Wstałem i poszedłem za nią. Lekko zastukałem w drzwi z nadzieją że mi otworzy. Oparłem się o drzwi, które lekko się uchyliła. Wyjrzała zza nich Nessy mój anioł. Stała tam wyraźnie wystraszona. Uświadomiłem sobie że gdybym miał się teraz na niej mścić nie mógłbym. Wyglądała jak prawdziwy anioł. Z którym nie mogłem sobie pozwolić na nic więcej niż tylko przyjaźń. Gdy pozwoliła mi wejść skierowałem się do jej łazienki. Musiałem trochę ochłonąć. Chwyciłem jeden z ręczników i zacząłem się wycierać. Jednak nic to nie pomagało. Musiałem wysuszyć koszulkę i bokserki. Gdy ściągnąłem koszulkę zobaczyłem że Nessy wychodzi chwyciłem ją za nadgarstki i przyciągnąłem do siebie. Spytałem ją czy pójdzie ze mną na bal, gdy się zgodziła. Nie myśląc nad tym co właśnie robię musnąłem jej usta. To był najlepszy pocałunek jaki kiedykolwiek przeżyłem. Gdy tylko oprzytomniałem oderwałem się od niej. I stanąłem na tyle daleko by móc się oprzeć przed kolejnym występkiem. Wiem że to ją zabolało ale ja nie mogę inaczej. Spojrzałem na nią. Wyglądała tak jakby nie wiedziała co się teraz stało. Mieszam jej tylko nie potrzebnie w głowie, ale nie mogę inaczej. Gdy ona jest przy mnie zapominam o wszystkim, a najbardziej o tym że nie mogę po prostu nie mogę z nią być, ranić jej. Wyszeptałem tylko Przepraszam i zamknąłem się w swoim pokoju. Zachowałem się jak głupi szczeniak, ale musiałem to zrobić. Usiadłem przy oknie i patrzyłem we wschodzące słońce. Zastanawiałem się co ja teraz mam zrobić, jak się zachować.
Ten rozdział zaczynałam kilka razy jest jednym z tych które pisałam prze łzy…//Nessy
Ogłoszenia parafialne:
-Dziękuję wszystkim którzy piszą takie miłe rzeczy na mojego aska i Facebooka
-Osobom które promują na różne sposoby mojego bloga <3
-Za tyle wyświetleń
-Wspaniałej Celine Dion dzięki której piszę
-I Kocham Was <3
Popatrzyłam po raz ostatni na broń i wbiegłam do pokoju Justina. Od razu przystąpiłam do działania, nie mogłam zwlekać ani sekundy.
***Justin Pov***
Obudziłem się wcześnie rano. Ktoś wbiegł do mojego pokoju, gdy się odwróciłem zobaczyłem Nessy. Wyglądała na strasznie zdeterminowaną, a w dłoniach trzymała pistolet wycelowany prosto we mnie. Najpierw się przestraszyłem jednak później, zauważyłem…
***Nessy Pov***
Nacisnęłam spust i trzymałam go. Woda strumieniami oblewała Justina. Po chwili usiadł na łóżku i patrzył na mnie próbując powstrzymać strumienie wody. Po około 5 minutach strumień zaczął słabnąć. Oznaczało to że muszę szybko się ulotnić i zamknąć w swoim pokoju. Gdy tylko poleciały ostatnie krople wody szybko pobiegłam do swojego pokoju. Gdy zamykałam drzwi usłyszałam tylko ciche pukanie. Bałam się otworzyć w obawie że to Justin. Jednak ciekawość kto to wzięła górę. Uchyliłam niepewnie drzwi. Stał w nich Justin cały przemoczony, ale przy tym tak idealny że poczułam że zaraz upadnę. Zmiękły mi nogi. Po raz pierwszy w życiu chyba. Nikt nigdy nie sprawił że czułam się tak jak przy nim. To nie mogło być jednak nic więcej dobrze znałam granice i nie mogłam ich przekroczyć. Wolałam nawet nie myśleć co by było gdybym je przekroczyła.
-Mogę wejść? –spytał anielskim głosem
-Może
-Może?-spytał
-Tak, pokaż ręce
Posłusznie wyciągnął przed siebie dłonie. Nie miał ze sobą nic czym mógłby się odpłacić za mój żart. Otwarłam drzwi wystarczająco szeroko by mógł wejść do środka. Nigdzie nie usiadł tylko poszedł do mojej łazienki. Poszłam za nim by sprawdzić co chce zrobić. Zabrał mój ręcznik i zaczął się nim wycierać. Stałam tam jak wryta i zastanawiałam się czy on naprawdę przyszedł tu tylko żeby wytrzeć się moim ręcznikiem. Po około dwóch minutach odwiesił ręcznik i zaczął się rozbierać. Lekko skrępowana skierowałam się do wyjścia, ale on złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie
-Pójdziesz ze mną na bal?-spytał wpatrując się we mnie czekoladowymi oczami
Nie mogłam wydusić z siebie słowa gdy tak na mnie patrzył. Pokiwałam głową.
-Czyli że tak?-ponowił pytanie
W odpowiedzi wyszeptałam
-Tak
Chwycił mój podbródek i zbliżył moją twarz do swojej. Od pocałunku dzieliło nas zaledwie kilka centymetrów. Przymknęłam powieki, a on delikatnie musnął moje usta. Poczułam motylki w brzuchu. Miałam wrażenie jakby czas się nagle zatrzymał.
***Justin Pov***
Że to zwykły pistolet na wodę. Usiadłem wygodnie na łóżku i czekałem aż moje ciało obleje woda. Nie chciałem psuć jej zabawy i wstawać. Po kilku minutach oblała mnie ostatnia kropla wody. Ness szybko wybiegła z pokoju. Po chwili usłyszałem że zamyka drzwi. Wstałem i poszedłem za nią. Lekko zastukałem w drzwi z nadzieją że mi otworzy. Oparłem się o drzwi, które lekko się uchyliła. Wyjrzała zza nich Nessy mój anioł. Stała tam wyraźnie wystraszona. Uświadomiłem sobie że gdybym miał się teraz na niej mścić nie mógłbym. Wyglądała jak prawdziwy anioł. Z którym nie mogłem sobie pozwolić na nic więcej niż tylko przyjaźń. Gdy pozwoliła mi wejść skierowałem się do jej łazienki. Musiałem trochę ochłonąć. Chwyciłem jeden z ręczników i zacząłem się wycierać. Jednak nic to nie pomagało. Musiałem wysuszyć koszulkę i bokserki. Gdy ściągnąłem koszulkę zobaczyłem że Nessy wychodzi chwyciłem ją za nadgarstki i przyciągnąłem do siebie. Spytałem ją czy pójdzie ze mną na bal, gdy się zgodziła. Nie myśląc nad tym co właśnie robię musnąłem jej usta. To był najlepszy pocałunek jaki kiedykolwiek przeżyłem. Gdy tylko oprzytomniałem oderwałem się od niej. I stanąłem na tyle daleko by móc się oprzeć przed kolejnym występkiem. Wiem że to ją zabolało ale ja nie mogę inaczej. Spojrzałem na nią. Wyglądała tak jakby nie wiedziała co się teraz stało. Mieszam jej tylko nie potrzebnie w głowie, ale nie mogę inaczej. Gdy ona jest przy mnie zapominam o wszystkim, a najbardziej o tym że nie mogę po prostu nie mogę z nią być, ranić jej. Wyszeptałem tylko Przepraszam i zamknąłem się w swoim pokoju. Zachowałem się jak głupi szczeniak, ale musiałem to zrobić. Usiadłem przy oknie i patrzyłem we wschodzące słońce. Zastanawiałem się co ja teraz mam zrobić, jak się zachować.
Ten rozdział zaczynałam kilka razy jest jednym z tych które pisałam prze łzy…//Nessy
Ogłoszenia parafialne:
-Dziękuję wszystkim którzy piszą takie miłe rzeczy na mojego aska i Facebooka
-Osobom które promują na różne sposoby mojego bloga <3
-Za tyle wyświetleń
-Wspaniałej Celine Dion dzięki której piszę
-I Kocham Was <3
Rozdział XIII
***Justin Pov***
I weszła Nessy szybko pstryknąłem jej fotkę. Gdy tylko to zobaczyła podbiegła do mnie i próbowała zabrać mi telefon. Nie udało jej się to a ja po raz pierwszy powiedziałem do niej skarbie. W końcu pokazałem jej zdjęcie i szkoda że nie miałem drugiego telefonu albo aparatu pod ręką bo pstryknąłbym jej kolejną fotkę. Wyglądała tak cholernie uroczo, że musiałem ze sobą walczyć żeby jej nie pocałować. Odprowadziłem ją wzrokiem gdy wychodziła i analizowałem każdy jej ruch. Usłyszałem trzask drzwi i wróciłem do rzeczywistości mojego anioła nie było już w moim pokoju. Musiałem ochłonąć, wziąłem zimny prysznic i położyłem się spać. Na szczęście jutro mogłem się wyspać jakoś dożyłem do weekendu.
***Nessy Pov***
Budzik obudził mnie punktualnie o 7. Byłam zwarta i gotowa za 10 minut miał do mnie przyjść Jaden. Ubrałam szybko granatowy T-shirt ze Snopie, czarne spodenki i związałam włosy koka. Gdy skończyłam usłyszałam pukanie to na pewno był Jaden. Wstałam z krzesła i otworzyłam drzwi nie pomyliłam się.
-Masz tutaj swój pistolet-podał mi broń
-A ty?-spytałam
-Ja się w to nie mieszam, musisz sama to załatwić-poklepał mnie po ramieniu i odszedł
Kolejny krótki, nie mam weny. Ale zaraz będzie następny ;D//Nessy
I weszła Nessy szybko pstryknąłem jej fotkę. Gdy tylko to zobaczyła podbiegła do mnie i próbowała zabrać mi telefon. Nie udało jej się to a ja po raz pierwszy powiedziałem do niej skarbie. W końcu pokazałem jej zdjęcie i szkoda że nie miałem drugiego telefonu albo aparatu pod ręką bo pstryknąłbym jej kolejną fotkę. Wyglądała tak cholernie uroczo, że musiałem ze sobą walczyć żeby jej nie pocałować. Odprowadziłem ją wzrokiem gdy wychodziła i analizowałem każdy jej ruch. Usłyszałem trzask drzwi i wróciłem do rzeczywistości mojego anioła nie było już w moim pokoju. Musiałem ochłonąć, wziąłem zimny prysznic i położyłem się spać. Na szczęście jutro mogłem się wyspać jakoś dożyłem do weekendu.
***Nessy Pov***
Budzik obudził mnie punktualnie o 7. Byłam zwarta i gotowa za 10 minut miał do mnie przyjść Jaden. Ubrałam szybko granatowy T-shirt ze Snopie, czarne spodenki i związałam włosy koka. Gdy skończyłam usłyszałam pukanie to na pewno był Jaden. Wstałam z krzesła i otworzyłam drzwi nie pomyliłam się.
-Masz tutaj swój pistolet-podał mi broń
-A ty?-spytałam
-Ja się w to nie mieszam, musisz sama to załatwić-poklepał mnie po ramieniu i odszedł
Kolejny krótki, nie mam weny. Ale zaraz będzie następny ;D//Nessy
Rozdział XII
***Nessy Pov***
Justin leżał na łóżku z dwoma długopisami i telefonem. Byłam zszokowana, nieświadomie rozchyliłam usta i wyszczerzyłam oczy. On tymczasem zrobił mi zdjęcie. Podbiegłam do niego i próbowałam wyrwać mu ten telefon, jednak on był silniejszy. –Oddaj to albo przynajmniej pokaż-poprosiłam
-Haha nie skarbie bo wiem że wtedy mi usuniesz to zdjęcie
-Nie usunę mogę Ci nawet przysięgnąć
-Nie wierzę w takie obietnice
-To co mam zrobić żebyś mi pokazał zdjęcie?
-Hmm.. nie wiem-zastanawiał się przez chwilę-Jeśli nie zabierzesz mi telefonu dam ci 10dolców a jeśli zabierzesz to będziesz musiała pocałować Jadena w usta –zaśmiał się kończąc zdanie
Nie miałam wyboru nie mogłam usunąć zdjęcia, nie miałam nic do Jadena był takim uroczym starszym bratem.
-Okay, pokażesz mi to zdjęcie nareszcie?
-Proszę
Podstawił mi telefon. Wyglądałam…byłam załamana, nawet rano gdy się obudzę wyglądam lepiej niż na tym zdjęciu. Gdybym nie wiedziała że to ja stwierdziłabym że to jakaś kobieta minimum po trzydziestce.
-To co wrzucamy to zdjęcie na Facebooka?
-Spróbuj tylko!
-Czekaj zaraz dodam
-Błagam Cię nie dodawaj
-Okay
-Dobranoc-rzuciłam wstając z łóżka
-Już idziesz?-spytał ze smutkiem
-Muszę się wyspać
-Ale jeszcze jest wczesna godzina
-A ja jestem zmęczona-dodałam i zniknęłam za drzwiami
Po przekroczeniu progu pokoju, podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej pidżamę, następnie skierowałam się do łazienki. Wzięłam prysznic, a następnie rozczesałam włosy i związałam je w warkocz. Usiadłam jeszcze przy biurku i sprawdziłam czy Justin dodał to zdjęcie. Odetchnęłam z ulgą gdy zobaczyłam że nie mam żadnego zdjęcia na profilu. Położyłam się na łóżko i nakryłam kołdrą. Nastawiłam jeszcze tylko budzik i zasnęłam
Krótki //Nessy
Justin leżał na łóżku z dwoma długopisami i telefonem. Byłam zszokowana, nieświadomie rozchyliłam usta i wyszczerzyłam oczy. On tymczasem zrobił mi zdjęcie. Podbiegłam do niego i próbowałam wyrwać mu ten telefon, jednak on był silniejszy. –Oddaj to albo przynajmniej pokaż-poprosiłam
-Haha nie skarbie bo wiem że wtedy mi usuniesz to zdjęcie
-Nie usunę mogę Ci nawet przysięgnąć
-Nie wierzę w takie obietnice
-To co mam zrobić żebyś mi pokazał zdjęcie?
-Hmm.. nie wiem-zastanawiał się przez chwilę-Jeśli nie zabierzesz mi telefonu dam ci 10dolców a jeśli zabierzesz to będziesz musiała pocałować Jadena w usta –zaśmiał się kończąc zdanie
Nie miałam wyboru nie mogłam usunąć zdjęcia, nie miałam nic do Jadena był takim uroczym starszym bratem.
-Okay, pokażesz mi to zdjęcie nareszcie?
-Proszę
Podstawił mi telefon. Wyglądałam…byłam załamana, nawet rano gdy się obudzę wyglądam lepiej niż na tym zdjęciu. Gdybym nie wiedziała że to ja stwierdziłabym że to jakaś kobieta minimum po trzydziestce.
-To co wrzucamy to zdjęcie na Facebooka?
-Spróbuj tylko!
-Czekaj zaraz dodam
-Błagam Cię nie dodawaj
-Okay
-Dobranoc-rzuciłam wstając z łóżka
-Już idziesz?-spytał ze smutkiem
-Muszę się wyspać
-Ale jeszcze jest wczesna godzina
-A ja jestem zmęczona-dodałam i zniknęłam za drzwiami
Po przekroczeniu progu pokoju, podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej pidżamę, następnie skierowałam się do łazienki. Wzięłam prysznic, a następnie rozczesałam włosy i związałam je w warkocz. Usiadłam jeszcze przy biurku i sprawdziłam czy Justin dodał to zdjęcie. Odetchnęłam z ulgą gdy zobaczyłam że nie mam żadnego zdjęcia na profilu. Położyłam się na łóżko i nakryłam kołdrą. Nastawiłam jeszcze tylko budzik i zasnęłam
Krótki //Nessy
Rozdział XI
***Nessy Pov***
To był Cody. Czyli on też tu mieszka i pracuje dla mojego brata? A może to George kazał mu ze mną gadać? Moja głowa zapełniła się milionami myśli. Nie byłam pewna o co chodzi, jednak wiedziałam że mój brat jest w to zamieszany. Po chwili spojrzał na mnie i zignorował, ale natychmiast ponownie odwrócił się w moją stronę
-Ness, co ty tu robisz?-spytał zaskoczony
-Mieszkam
-Czyli to twoja siostra?-tym razem skierował pytanie w stronę mojego brata
-No, a co?
-Nie, nic-odparł speszony
-To jemy tą kolację?-spytał Jaden
Cody odwrócił się i położył na stole jedzenie. Chłopaki nabrali sobie pełne talerze. Gdy patrzyłam ile oni mają zamiar zjeść załamywałam się. Jedli tak dużo a tak wyglądali ile ja bym oddała za taką przemianę materii. Nabrałam sobie kawałek mięsa, surówki i nalałam do szklanki wody. Nie chciałam przy nich pokazywać ile jem. Już po pierwszym kęsie wiedziałam że Cody jest wspaniałym kucharzem. Po skończeniu swojej porcji chciałam wsiąść dokładkę jednak nic już nie pozostało. Wstałam od stołu i wstawiłam brudne naczynia do zmywarki, a następnie poszłam do swojego pokoju. Zajęłam miejsce przy biurku, i wyciągnęłam książki. Pierwszy był do napisania referat z angielskiego. Mamy opisać swoje idealne życie, nie mam żadnego pomysłu o czym napisać. Nie chcę pisać że chce mieć idealne życie bo wiem że takie nie istnieje. O sportowych autach i ciągłych imprezach też nie marzę. Dlaczego ja musze być taka inna, dlaczego nie mogłam się urodzić szczupłą blondynką . Puściłam sobie listę piosenek zatytułowaną Sadness. I wsłuchiwałam się w każdy dźwięk. Po kilku minutach usłyszałam pukanie
-Co robisz?
Odwróciłam się i zobaczyłam Justina, podszedł do mnie i ściągając słuchawki ponownie zadał pytanie. Właśnie chciałam odpowiedzieć gdy on mnie wyprzedził i patrzył na pustą kartkę
-Referat, na angielski prawda?
Pokiwałam twierdząco głową.
-Jeszcze nic nie masz?
-Nie mam pomysłu –odparłam z żalem
-Napisz cos głupiego takiego dziewczyńskiego -powiedział śmiejąc się przy tym
-Tsa, łatwo powiedzieć
-Cos wymyślisz, teraz opuszczę Cię i zabiorę się za swój referat
-A ty o czym napiszesz? –spytałam podekscytowana
-Szybkie auta, kasa, imprezy, dziewczyny –odpowiedział z uśmiechem
Chciałam rzucić w niego czymś tylko nic nie miałam pod ręką on widząc moje spojrzenie tylko się uśmiechnął i poszedł do swojego pokoju. Napisze tak jak mi podpowiedział o zakupach, chłopakach i imprezach. Gdy byłam w połowie usłyszałam wycie zza ściany. Uśmiechnęłam się pod nosem i nie zwracałam na to uwagi. Jednak po kilku minutach to było nie do wytrzymania. Do mojego pokoju wbiegł Jaden, był wyraźnie zaskoczony gdy zobaczył że odrabiam zadanie.
-Już myślałem że to ty tak się wydzierasz jest ktoś u Justina?
-Nie wiem
-A poszłabyś do niego ochrzanić go ?
-A ty nie możesz iść?
-Nie bo mnie pobije a Ciebie nie –odparł z uśmiechem
-Oh, dlaczego ja ?
-Czyli pójdziesz?
Nie odpowiedziałam bo zza ściany dobiegły nas kolejne okrzyki. Niechętnie wstałam z krzesła i poszłam do Justina, nie pukając wpadłam do środka nie mogłam uwierzyć w to co on właśnie robił…
***Justin Pov***
Do kuchni wszedł Cody, nawet nie patrząc na mnie bo całą uwagę poświecił na Nessy . Patrzył na nią, a następnie zdrobnił jej imię i powiedział do niej Ness. Gdy tylko to usłyszałem miałem ochotę mu przywalić i to najmocniej jak tylko potrafię, było pewne że gdybym to zrobił Cody wylądowałby w szpitalu, a Nessy zobaczyła że mi na niej zależy. Niestety nie jesteśmy sobie pisani. Jest siostrą mojego szefa, gdybym ją zranił byłoby po mnie. To było zbyt ryzykowane bo czasami po prostu nad sobą nie panuję i nie panuję nad tym co mówię tak straciłem moją pierwszą i ostatnią dziewczynę nie chciałem żeby to się powtórzyło, a jeśli już miałoby to się wydarzyć to nie chcę żeby to była Nessy. Ona jest zbyt delikatna, taka idealna i niedostępna dla takiego kolesia jak ja. Niechętnie przerwałem moje rozmyślania i zabrałem się za pisanie referatu. Po 15 minutach był już gotowy więc postanowiłem trochę podrażnić się z Nessy. Wskoczyłem na łóżko i zabrałam dwa długopisy. Udawałem że toczą wojnę, wydzierałem się i rzucałem po łóżku. Wiedziałem że długo tego moi współlokatorzy nie zniosą, byłem ciekaw kogo wyślą żeby mnie uciszył. Pewnie Jadena albo Cody’ego bo ich nie uderzę są dla mnie jak młodsi bracia. Pomimo tego że Cody był ze mną w jednej klasie, uważałem go za chłopca. Nie był taki jaki powinien być mężczyzna. Po 30 minutach usłyszałem że ktoś podchodzi pod moje drzwi. Nie odwracałem się na razie, nadal krzyczałem. Wyciągnąłem jeszcze telefon i włączyłem aparat żeby móc zrobić zdjęcie osobie która wejdzie. Czekałem zniecierpliwiony aż drzwi się otworzą. Byłem jak małe dziecko które czeka na pierwszą gwiazdkę w Boże Narodzenie żeby móc otworzyć prezent.
Tak jak obiecałam dostaniecie dziś pięć nowych rozdziałów! Pamięta ktoś jeszcze o moim blogu czy nie? O.o <3
To był Cody. Czyli on też tu mieszka i pracuje dla mojego brata? A może to George kazał mu ze mną gadać? Moja głowa zapełniła się milionami myśli. Nie byłam pewna o co chodzi, jednak wiedziałam że mój brat jest w to zamieszany. Po chwili spojrzał na mnie i zignorował, ale natychmiast ponownie odwrócił się w moją stronę
-Ness, co ty tu robisz?-spytał zaskoczony
-Mieszkam
-Czyli to twoja siostra?-tym razem skierował pytanie w stronę mojego brata
-No, a co?
-Nie, nic-odparł speszony
-To jemy tą kolację?-spytał Jaden
Cody odwrócił się i położył na stole jedzenie. Chłopaki nabrali sobie pełne talerze. Gdy patrzyłam ile oni mają zamiar zjeść załamywałam się. Jedli tak dużo a tak wyglądali ile ja bym oddała za taką przemianę materii. Nabrałam sobie kawałek mięsa, surówki i nalałam do szklanki wody. Nie chciałam przy nich pokazywać ile jem. Już po pierwszym kęsie wiedziałam że Cody jest wspaniałym kucharzem. Po skończeniu swojej porcji chciałam wsiąść dokładkę jednak nic już nie pozostało. Wstałam od stołu i wstawiłam brudne naczynia do zmywarki, a następnie poszłam do swojego pokoju. Zajęłam miejsce przy biurku, i wyciągnęłam książki. Pierwszy był do napisania referat z angielskiego. Mamy opisać swoje idealne życie, nie mam żadnego pomysłu o czym napisać. Nie chcę pisać że chce mieć idealne życie bo wiem że takie nie istnieje. O sportowych autach i ciągłych imprezach też nie marzę. Dlaczego ja musze być taka inna, dlaczego nie mogłam się urodzić szczupłą blondynką . Puściłam sobie listę piosenek zatytułowaną Sadness. I wsłuchiwałam się w każdy dźwięk. Po kilku minutach usłyszałam pukanie
-Co robisz?
Odwróciłam się i zobaczyłam Justina, podszedł do mnie i ściągając słuchawki ponownie zadał pytanie. Właśnie chciałam odpowiedzieć gdy on mnie wyprzedził i patrzył na pustą kartkę
-Referat, na angielski prawda?
Pokiwałam twierdząco głową.
-Jeszcze nic nie masz?
-Nie mam pomysłu –odparłam z żalem
-Napisz cos głupiego takiego dziewczyńskiego -powiedział śmiejąc się przy tym
-Tsa, łatwo powiedzieć
-Cos wymyślisz, teraz opuszczę Cię i zabiorę się za swój referat
-A ty o czym napiszesz? –spytałam podekscytowana
-Szybkie auta, kasa, imprezy, dziewczyny –odpowiedział z uśmiechem
Chciałam rzucić w niego czymś tylko nic nie miałam pod ręką on widząc moje spojrzenie tylko się uśmiechnął i poszedł do swojego pokoju. Napisze tak jak mi podpowiedział o zakupach, chłopakach i imprezach. Gdy byłam w połowie usłyszałam wycie zza ściany. Uśmiechnęłam się pod nosem i nie zwracałam na to uwagi. Jednak po kilku minutach to było nie do wytrzymania. Do mojego pokoju wbiegł Jaden, był wyraźnie zaskoczony gdy zobaczył że odrabiam zadanie.
-Już myślałem że to ty tak się wydzierasz jest ktoś u Justina?
-Nie wiem
-A poszłabyś do niego ochrzanić go ?
-A ty nie możesz iść?
-Nie bo mnie pobije a Ciebie nie –odparł z uśmiechem
-Oh, dlaczego ja ?
-Czyli pójdziesz?
Nie odpowiedziałam bo zza ściany dobiegły nas kolejne okrzyki. Niechętnie wstałam z krzesła i poszłam do Justina, nie pukając wpadłam do środka nie mogłam uwierzyć w to co on właśnie robił…
***Justin Pov***
Do kuchni wszedł Cody, nawet nie patrząc na mnie bo całą uwagę poświecił na Nessy . Patrzył na nią, a następnie zdrobnił jej imię i powiedział do niej Ness. Gdy tylko to usłyszałem miałem ochotę mu przywalić i to najmocniej jak tylko potrafię, było pewne że gdybym to zrobił Cody wylądowałby w szpitalu, a Nessy zobaczyła że mi na niej zależy. Niestety nie jesteśmy sobie pisani. Jest siostrą mojego szefa, gdybym ją zranił byłoby po mnie. To było zbyt ryzykowane bo czasami po prostu nad sobą nie panuję i nie panuję nad tym co mówię tak straciłem moją pierwszą i ostatnią dziewczynę nie chciałem żeby to się powtórzyło, a jeśli już miałoby to się wydarzyć to nie chcę żeby to była Nessy. Ona jest zbyt delikatna, taka idealna i niedostępna dla takiego kolesia jak ja. Niechętnie przerwałem moje rozmyślania i zabrałem się za pisanie referatu. Po 15 minutach był już gotowy więc postanowiłem trochę podrażnić się z Nessy. Wskoczyłem na łóżko i zabrałam dwa długopisy. Udawałem że toczą wojnę, wydzierałem się i rzucałem po łóżku. Wiedziałem że długo tego moi współlokatorzy nie zniosą, byłem ciekaw kogo wyślą żeby mnie uciszył. Pewnie Jadena albo Cody’ego bo ich nie uderzę są dla mnie jak młodsi bracia. Pomimo tego że Cody był ze mną w jednej klasie, uważałem go za chłopca. Nie był taki jaki powinien być mężczyzna. Po 30 minutach usłyszałem że ktoś podchodzi pod moje drzwi. Nie odwracałem się na razie, nadal krzyczałem. Wyciągnąłem jeszcze telefon i włączyłem aparat żeby móc zrobić zdjęcie osobie która wejdzie. Czekałem zniecierpliwiony aż drzwi się otworzą. Byłem jak małe dziecko które czeka na pierwszą gwiazdkę w Boże Narodzenie żeby móc otworzyć prezent.
Tak jak obiecałam dostaniecie dziś pięć nowych rozdziałów! Pamięta ktoś jeszcze o moim blogu czy nie? O.o <3
poniedziałek, 16 września 2013
Informacja
Więc będzie krótka przerwa na blogu bo zepsuł mi się laptop i nie mam jak dodawać nowych rozdziałów. Naprawa będzie trwać prawie miesiąc :( Ale gdy tylko go dostanę, dodam pięć rozdziałów w jednym dniu :D
Przepraszam i mam nadzięję że nie zapomnicie! <3
Przepraszam i mam nadzięję że nie zapomnicie! <3
Rozdział X
Rozdział X
***Nessy Pov***
Po chwili ktoś popchał mnie w stronę klasy. Nie znałam tego
chłopaka chyba był tu nowy.
-Przepraszam, jestem tu nowy- powiedział
-Spoko, Jestem Nessy a ty?
-Cody, miło mi –uśmiechnął się po czym dodał-Czemu nie
wchodzisz do klasy?
Musiałam idiotycznie wyglądać wpatrzona w drzwi, samotnie
stojąca na korytarzu.
-Chciałam zaczerpnąć świeżego powietrza
-Uhm, wchodźmy bo zaraz przyjdzie profesor
-Racja- weszłam do klasy i ponownie usiadłam w swojej ławce
Do końca lekcji opowiadałam jej o wszystkim co zaszło przez te
kilka dni. Pominęłam niektóre rzeczy, ale nie było to aż tak ważne, żebym
musiała jej o nich mówić. Podczas lunchu, ogłoszono że do naszej szkoły
przyjedzie łowca talentów. Wszyscy byli tym strasznie podekscytowani, ale my z
Megan przyjęłyśmy to ze stoickim wręcz spokojem. Po powrocie do domu czekał na
mnie smakowity obiad. Dzisiaj wyjątkowo jedliśmy wszyscy, zastanawiałam się
nawet czy ktoś nie ma urodzin, albo imienin. Jednak pewnie przyszli by goście, więc nie
miałam się czym martwić tak przynajmniej myślałam. Gdy skończyłam jeść i
chciałam pójść do swojego pokoju żeby odrobić lekcję usłyszałam za sobą głos cioci
-Nessy, usiądź na kanapie chcemy z Tobą porozmawiać
Posłusznie zajęłam miejsce i czekałam aż ktoś powie mi o co
chodzi. Minutę później, słychać było już tylko mój płacz. Oni nie mogą mi tego
zrobić, nie teraz!
***Justin Pov***
Gdy wybiegłem z budynku pobiegłem do mojego Range Rovera.
Chciałem do niej pobiec wszystko jej powiedzieć i poczuć jej oddech na mojej
piersi. Nie mogłem. Po powrocie do domu pobiegłem szybko do swojego
pokoju, zamknąłem drzwi na klucz, i
wskoczyłem na łóżko, a po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Dlaczego ja to
zrobiłem?! Cały dzień leżałem i zastanawiałem się nad wszystkim. Jeśli muszę
już robić jej nadzieję to chcę żeby chociaż przez chwilę wydawało się to dla
mnie że to jest prawdziwe, a nie że jest to moje kolejne zadanie które musze
wykonać by żyć i chronić rodzinę. Pomyślałem że może zgodzi się pojechać ze mną
do moich dziadków. Bez chwili zastanowienia wysłałem jej wiadomość. Każda
chwila czekania na jej odpowiedź sprawiała że moje serce biło coraz szybciej.
Nie mogłem wytrzymać tego czekania. Kilka minut później rozległo się pukanie.
Niechętnie wstałem, przejrzałem się w lustrze, rozwalone włosy przeczesałem je
dłonią, i otwarłem drzwi.
Nie mogłem uwierzyć w to kto tam stoi z walizkami…
***Nessy Pov***
-Czyli to już ostateczna decyzja nic nie da się zrobić?
-Nie, zresztą mieliśmy nadzieję że będziesz tu jak sama
powiedziałaś przez kilka dni. Przykro nam
-Okay, to do kiedy mam czas?-spytałam
-Jeszcze 2 dni
Spojrzałam na nich z wyrzutem jak oni mogli?!
Poszłam do mojego pokoju i zaczęłam się pakować zostawiłam
tylko fioletowy top, szarą spódniczkę, i
beżowe baleriny, w które się przebrałam. Gdy byłam już gotowa,
zadzwoniłam do Georga opowiedziałam mu o wszystkim, oznajmił mi że przyjedzie
tu za 5minut. Poszłam na dół i spytałam czy Thomas nie pomógłby mi znieść
walizkę. Kuzyn od razu wbiegł na górę, a po chwili stał już koło mnie z
bagażem.
-A więc kto po Ciebie przyjedzie?- spytała ciocia
-George
-Chyba już jest-oznajmiła
Przytuliłam każdego z nich z osobna. Thomas wyniósł mi walizkę
na schody, gdyż mój brat zabrał ją od niego. Pokazał mi na czarne Bugatti.
Takie auta nie robią już na mnie wrażenia, odkąd byłam w ich garażu żadne auto
nie zrobi już na mnie żadnego wrażenia. Wszystkie są teraz przeciętne. Chociaż
miesiąc temu nie mogłam nawet śnić że kiedykolwiek wsiądę lub dotknę takiego
auta. Zajęłam miejsce z przodu, włączyłam radio, leciała akurat audycja z
Eminemem. Odchyliłam odrobinę fotel do tyłu i zamknęłam oczy. Pogrążyłam się w
moich rozmyślaniach. Po pięciu minutach do samochodu wszedł mój brat. Odpalił
silnik i pojechał znaną mi już drogą .
-Zajmiesz pokój obok Justina i naprzeciwko mnie okay?
-Jasne
-Uśmiechnij się
-Nie mam po co
-Masz
-Podaj przykład-powiedziałam
-Hmm… Bo będziesz mieszkać razem ze mną i swoim
chłopakiem-dodał z szyderczym uśmiechem
-Od kiedy Taylor Lauthner
mieszka z Tobą?
-Wiesz że chodzi mi o Justina
-On nie jest moim chłopakiem
-Myślisz że nie wiem o tym co Ci powiedział w szkole?
Nic na to nie odpowiedziałam. Czyżby to była kolejna intryga
mojego brata?
Reszta drogi upłynęła nam w ciszy. Wyszłam z auta i poczekałam
aż George weźmie moją walizkę i wniesie ją do mojego pokoju albo przynajmniej
położy ją na górze. Lenistwo mojego brata znowu dało o sobie znać, zawołał
Jadena i kazał mu wnieść moją walizkę. Nie miałam już sił żeby na niego
krzyczeć, zresztą gdyby nie on to wylądowałabym na ulicy. Udałam się za
chłopakiem.
-Zostaw ją tu przy schodach poradzę już sobie-powiedziałam
Chłopak posłusznie podał mi uchwyt.
-Będziesz jadła kolację?
-Tak, to znaczy co jest?
-Dzisiaj przygotuje moje wspaniałe Curry-odparł ukazując białe
zęby
-W takim razie chętnie-odparłam a on zbiegł na dół.
Rozejrzałam się dookoła i wypatrzyłam pokój Justina, a obok
otwarte drzwi czyli to będzie mój nowy pokój.
Gdy przejeżdżałam obok jego pokoju usłyszałam ciche szlochanie.
Zaniepokojona zapukałam delikatnie, a po chwili…
***Justin Pov***
To była Nessy .
-Co ty tu robisz?-spytałem, patrząc to na nią to na walizkę
-Mieszkam-powiedziała prawie szeptem
Stałem tam, a ona patrzyła na mnie swoimi brązowymi oczami, w
których prawie utonąłem. Czyli odczytała moją wiadomość, ale żeby od razu
chciała tu zamieszkać?
-Spokojnie, nie jestem tu dla Ciebie-powiedziała
-Co?
-No, myślałam że George wam powiedział
-Nic mi nie mówił
-Trudno, ale teraz już wiesz
-Ale gdzie będziesz spać, bo kanapa nie jest zbyt wygodna
-Nie masz się o co martwić, zajmę pokój naprzeciwko mojego
brata.
-Ale jak to się stało przecież mieszkałaś u cioci?
-No tak, ale to długa historia może później Ci opowiem, a
teraz jestem zmęczona
-Okay
Odeszła, a ja zszedłem na dół jak oni mogli mi nie powiedzieć
o tym że Ness będzie tu mieszkać?
Skierowałem się do kuchni. W środku byli już wszyscy oprócz
mnie i Nessy
-Co ona tu robi?-spytałem ze złością
George wstał, a w jego oczach roziskrzył się malutki płomyki.
-Nie ona tylko moja siostra i będzie tu teraz mieszkać. Masz z
tym jakiś problem kochasiu?
Zagryzłem zęby. Nie mogłem nic z tym zrobić
-Nie słyszałem!-dodał George podchodząc coraz bliżej
-Nie mam
-Dobrze-powiedział-Jaden?
Chłopak wstał
-Co jest?
-Idź po moją siostrę
-Jasne
Wyszedł, a ja słyszałem tylko
oddalające się kroki.
-Dlaczego nic mi o tym nie
powiedziałeś?-nadal drążyłem temat
-Nie miałem kiedy, zresztą miałeś
zamknięte drzwi i myślałem że no wiesz jesteś zajęty
Zaśmiał się
-Nie przejmuj się będę mógł mieć
ją na oku, a ty chyba też nie będziesz narzekał?
Nic nie odpowiedziałam bo wszedł
Jaden, a za nim Nessy. Zająłem swoje miejsce, obok mnie siedział Drew i Jaden.
Ness usiadła naprzeciwko mnie, a po jej prawej stronie usiadł George.
***Nessy Pov***
Stałam przed Justinem. Był
zaskoczony tym że tu jestem, miałam żal do brata że nic mu nie powiedział. Nie
chciałam mu przeszkadzać więc poszłam do mojego nowego pokoju. Ściany były
fioletowe, podłoga została przysłonięta białą wykładziną, meble również miały
odcienie bieli, ale najpiękniejsze w całym pokoju było łóżko. Wyglądało jak te
które widywałam w czasopismach. Pełno kolorowych poduszeczek, i biało fioletowa
poszwa. Ten pokój był idealny tak nierealny. Jednak po chwili mnie olśniło, na
moim laptopie miałam zdjęcie prawie takiego samego pokoju. George musiał już wcześniej przygotować ten
pokój, a wzorował się na zdjęciu. Mam najwspanialszego brata na świecie!
-Hej, chodź na kolację
Odwróciłam się to był Jaden
-Jasne poczekasz chwilkę tylko
się przebiorę- odpowiedziałam i zajrzałam do szafy o dziwo były w niej
wszystkie moje ubrania które zostawiłam w domu. Wyciągnęłam jeansy i białą
koszulkę na ramiączkach, zabrałam jeszcze kosmetyczkę i weszłam do łazienki.
Szybko przebrałam się i rozczesałam włosy. Przejechałam jeszcze błyszczykiem i
zeszłam z Jadenem do kuchni. Nie zamieniliśmy ani jednego słowa, a gdy szliśmy
przez salon słyszałam zacięte rozmowy, jednak gdy weszłam do pomieszczenia
wszystkie głosy umilkły, a ich spojrzenia zatrzymały się na mnie. Poczułam że
na moich policzkach pojawił się delikatny rumieniec. George wstał i wskazał mi
żebym usiadła. Naprzeciwko mnie siedział natomiast Justin.
- I jak pokój?-spytał George
-Hmm.. Brzydki
-Co? Jak to możliwe?
-Nie podobają mi się kolory, a
łóżko katastrofa- powiedziałam a on patrzył na mnie z niedowierzeniem
-Przecież dokładnie taki sam masz
zapisany na laptopie
-Przyznałeś się jednak że
grzebałeś w moim laptopie
-Czyli o to Ci chodziło?
-Tak, jak mogłeś?
-No co to jest prezent na urodziny
-Dziękuje-dodałam z uśmiechem
-O i to zdjęcie z dzieciństwa w tej różowej sukieneczce jest
takie wspaniałe muszę je wrzucić na profil waszej szkoły-zaśmiał się
-Ja Cię zabiję wiesz o tym?
-Nie zrobisz tego
-Założymy się?-spytałam, a chłopaki ponownie na mnie spojrzeli
-Nie musze, bo wiem że tego nie zrobisz ,nie miałabyś gdzie
mieszkać
Nie odpowiedziałam na to bo miał rację. Wtedy właśnie do
kuchni wszedł…
Mam nadzieję że wam się spodoba// Nessa ^^
czwartek, 12 września 2013
Rozdział IX
Rozdział IX
***Nessy Pov***
Powiedział mi o tym że mój brat uratował życie
Jaxona. Dał pieniądze na jego rehabilitacje, ale nie za darmo Justin musiał
zacząć…
***Justin Pov***
Uratował życie mojemu bratu, a później o tym że
zniszczył mi życie!
***Nessy Pov***
Musiał stać się…
Męską dziwką, a teraz jest już alfonsem sprzedaje
innych… więc tak zarabia mój brat. Nie mogłam w to uwierzyć po moich policzkach
zaczęły spływać łzy. Justin coś jeszcze do mnie mówił ale ja go nie słuchałam
ciągle miałam w głowie jego słowa..
Zasnęłam
Gdy się obudziłam, leżałam na łóżku w obcym
pokoju, za oknem była już noc. Wstałam i wyszłam za drzwi, następnie szłam
korytarzem gdy usłyszałam głosy z dołu. Usiadłam tak by nikt mnie nie zauważył
i nasłuchiwałam rozmowy jak się okazało mojego brata i Justina
-Kurwa i po co jej o tym mówiłeś?
-Kiedyś i tak musiałaby poznać prawdę
-Ale nie teraz, ma za dużo problemów-zamilkli
oboje-Jeśli coś jej się stanie to obiecuje Ci że Cię zabiję
Na tych słowach rozmowa się skończyła i ktoś
wstał z kanapy. Wstałam i udawałam że dopiero wstałam, zeszłam po schodach, a
oczy chłopaków skierowały się na mnie.
Mój brat podszedł do mnie i chciał mnie przytulić jednak ja go odepchnęłam,
jeszcze było dla mnie za wcześnie. On chyba to zrozumiał i zrezygnował.
-Jesteś głodna?-spytał, pokiwałam przecząco
głową- A może chcesz coś?
-Odwieźcie mnie do domu
-Już?
-Tak, późno jest, a ja muszę jeszcze się trochę
na jutro pouczyć, albo chociaż dowiedzieć się czy nie ma zadań na jutro
-Dobra Justin wstawaj odwieziesz ją
Justin posłusznie wstał i wskazał mi żebym szła
za nim. Zaprowadził mnie do ogromnego garażu, było tu chyba z pięćdziesiąt aut.
-Którym chcesz jechać-usłyszałam głos który
wyrwał mnie z moich rozmyślań
-Którymkolwiek-odpowiedziałam nie wykazując
żadnych emocji, po czym podeszłam do granatowego mustanga
Justin wziął kluczyki i otworzył auto, zajęłam
miejsce z tyłu. Nie miałam ochoty być w jego pobliżu. Większość drogi
spędziliśmy w ciszy. Justin tylko od czasu do czasu coś pomrukiwał. Gdy tylko
dojechaliśmy na miejsce szybko wyszłam z auta nie czekając na to czy Justin
chce coś powiedzieć czy nie. Zamknęłam
za sobą drzwi ani razu nie odwracając się do tyłu. W salonie czekała na mnie
zdenerwowana ciocia z wujkiem, a naprzeciwko ich był Thomas. Niepewnie zajęłam
miejsce obok kuzyna
-Gdzie byłaś, martwiliśmy się o Ciebie-zaczęła
ciocia- Nie było Cię w szkole, twoja wychowawczyni do nas dzwoniła
-Wiem, przepraszam to była awaryjna sytuacja i to
się więcej nie powtórzy obiecuje-powiedziałam
-Dobrze, odpuścimy Ci kazania bo masz dzisiaj
urodziny, ale proszę Cię jeśli pójdziesz z lekcji z tym chłopakiem Justinem,
albo z koleżankami to zadzwoń do nas bo się martwimy
-Dobrze
Przytuliłam każdego z osobna i poszłam na górę
żeby się wykąpać. Nalałam sobie wody i wsypałam trochę soli relaksacyjnych,
zapaliłam świeczki i zanurzyłam się w wodzie. Miałam nadzieję że to już koniec
i w moim życiu nie spotka mnie nigdy więcej taka sytuacja.
Gdy rano szłam szkolnym chodnikiem podbiegł do
mnie jakiś chłopak:
-Czyli jesteście z Justinem parą?-spytał, jednak
brzmiało to bardziej jak stwierdzenie
-Nigdy nie będę z Justinem bo jest największym idiotą
w całej szkole –odpowiedziałam a następnie weszłam do budynku, idąc w kierunku
szafki wyczuwałam tylko spojrzenia, a czasami i głupie komentarze. Nie
przejmowałam się nimi bo ja znam prawdę, a oni głupie plotki wyssane z palca.
Otworzyłam szafkę i spojrzałam na plan lekcji pierwsza chemia. Zabrałam książkę
i ruszyłam w kierunku Sali. W środku było już kilku uczniów, a wśród nich James
i Megan, która gdy tylko mnie zobaczyła podbiegła do mnie i mocno przytuliła po
czym usiadła w ławce obok mnie
-Opowiadaj wszystko
-Wiec…-właśnie miałam jej wszystko opowiedzieć
gdy do klasy wszedł Justin, podszedł do mnie i złapał mnie za rękę po czym
wyprowadził na korytarz który powoli stawał się pusty
-Jesteś moim skarbem, który znalazłem na końcu
świata, nie mogę bez Ciebie żyć - powiedział to jak najszybciej i jak
najczulej umiał , następnie delikatnie
musnął moje usta i uciekł w stronę wyjścia. Byłam tak zszokowana tym co tu się
wydarzyło że nie mogłam się ruszyć, stałam tam
jak wmurowana i patrzyłam na niego jak wybiega, a później już tylko na
zamknięte drzwi…
***Justin Pov***
Gdy podjechałem pod jej dom, wybiegła tak szybko
że nawet nie zdążyłem się z nią pożegnać się. Patrzyłem jak biegnie w stronę
drzwi, a następnie znika za nimi. Po powrocie do mieszkania w salonie czekali
na mnie przyjaciele.
-Dobrze, że jesteś musimy poważnie
pogadać-odezwał się Cody
Usiadłem na fotelu i spojrzałem wymownie na
chłopaków
-Dobra, chodzi o moją siostrę-powiedział
George-Musisz udawać jej chłopaka
-Co?
-To co słyszałeś, wiesz o co chodzi sprzedaj jej
jakąś tanią bajere żeby poczuła się tu chciana. Zrozumiano?
-Tak-powiedziałem cicho
Wstałem z fotela i poszedłem do kuchni,
otworzyłem lodówkę i zabrałem z niej piwo. Chwyciłem jeszcze paczkę fajek i
podążyłem w stronę swojego pokoju. Całą noc nie mogłem usnąć myślałem o Ness
jak dam radę ją okłamać, wiedziałem że
gdy tylko spojrzy na mnie tymi czekoladowymi tęczówkami to zmięknę i nie dam
rady wykrztusić z siebie żadnego słowa, ale nie mogłem się sprzeciwić Georgowi
był zbyt sprytny . Trudno, więc musze poćwiczyć. Tylko na kim?
Nikt nie przychodził mi do głowy, ale moment
Nina! To było jedyne wyjście. Szybko wybrałem jej numer i poprosiłem żeby do
mnie przyjechała. Wszyscy myśleli że jesteśmy parą, a prawda była taka że ona
jest moją najlepszą przyjaciółką, znam ją od piaskownicy. Te pocałunki i to
niby chodzenie jest tylko po to żebym mógł się nią opiekować gdy jest w szkole,
ale odkąd do mojej szkoły chodzi również Ness nie mogę poświęcać jej już tyle
czasu co wcześniej. Przebrałem się w czarne rurki i biały T-shirt, kilka minut
później w moim pokoju stała Nina. Opowiedziałem jej o wszystkim, okazało się że
jest wyrozumiała i stwierdziła że nie musze nic ćwiczyć bo powiem jej to bez
problemu. Jednak ja nadal wolałem poćwiczyć, po około 2 godzinach potrafiłem
bez problemu to powiedzieć. Niby jest to takie proste ale jednak nie miałem
wprawy w mówieniu takich rzeczy.
Następnego dnia rano gdy jechałem autem w stronę
szkoły byłem tak zestresowany że o mały włos nie spowodowałem wypadku. Powoli podjechałem
na parking, spojrzałem na zegarek była już 7:55. Pewnie jest już w klasie , na
korytarzu znalazłem Drew. Spytałem jaką mamy teraz lekcje, niepewnie wskazał mi
na klasę chemiczną. Pobiegłem szybko w jej stronę, wbiegłem do środka,
następnie chwyciłem ją za rękę i wyprowadziłem na korytarz. Spojrzałem jej
głęboko w oczy i szepcząc powiedziałem to co wczoraj ćwiczyłem na Ninie. Pomimo
ćwiczeń było mi naprawdę ciężko, gdy skończyłem mówić nie mogłem oprzeć się
pokusie i pocałowałem ją tak delikatnie i czule żeby mogła poczuć że jest dla
mnie naprawdę ważna. Gdy tylko dotknąłem jej warg przeszył mnie okropny ból w
klatce piersiowej i musiałem wybiec nie chciałem żyć z świadomością że mogłaby
mnie takiego zobaczyć, i myśleć że to przez nią.
To tyle na dzisiaj//Nessa ^^
środa, 11 września 2013
Rozdział VIII
Rozdział VIII
***Nessy Pov***
Właśnie ściągnął moje spodnie, kiedy do budynku
wbiegł George
-Odsuń się od niej ty stary chuju-wykrzyczał po
czym podbiegł do ojca i wycelował pistoletem prosto w jego głowę
Po chwili spostrzegłam że nie jest sam…
***Justin Pov***
George wbiegł pierwszy, ja wszedłem dopiero gdy
dał mi znak. Szybko odszukałem ją wzrokiem leżała tam prawie naga była taka
bezbronna, wystraszona. Poczułem że zaraz się rozpłacze. Nie mogę
pomyślałem. Podbiegłem do niej i
podniosłem ją, a następnie wyszedłem z nią z budynku. Delikatnie ułożyłem ją na
tylnim siedzeniu . Pojechałem w stronę mojego mieszkania. W pewnym momencie mój
telefon zaczął dzwonić. Wyjąłem go z kiszeni i spojrzałem na wyświetlacz…
***Nessy Pov***
Był z nim Justin. Przestraszyłam się byłam
prawie naga, a on podbiegł i do mnie i zawiózł mnie do jakiegoś domu. Otworzył
mi drzwi i wystawił rękę w geście pomocy. Odepchnęłam go i poszłam w stronę
wejścia, a on mnie wyminął i pomógł wejść po schodkach. Po wejściu moim oczom
ujrzał się ogromny salon. Dom był urządzony w nowoczesnym trochę prymitywnym
stylu, ale przepełnionym luksusem. Justin wskazał mi na schody, a ja posłusznie
udałam się na górę on natomiast został na dole. Poszłam korytarzem w prawą
stronę. Gdy doszłam do samego końca otwarłam drzwi prowadzące chyba do pokoju
Justina gdyż na komodzie było dużo jego zdjęć z rodziną. Na jednym z nich był
tylko z małą dziewczynką pewnie jego siostrą wyglądali razem tak uroczo.
-To moja siostra-usłyszałam głos zza pleców
Odwróciłam się i o mało co nie upuściłam ramki.
-Jak się czujesz?
-Dobrze-odpowiedziałam
-Zaraz tu będzie George
-Skąd on tu?
-On tu mieszka-odparł
-Żartujesz?-spytałam zszokowana
Kiwnął przecząco głową
Czyli mój brat tu mieszka. Skoro, on tu mieszka
to dlaczego nie zaproponował mi żebym zamieszkała z nim?
***Justin Pov***
Gdy odwiozłem ją do mojego domu, kazałem jej iść
na górę, a sam w tym czasie oddzwoniłem do Georga.
-Co jest?-spytałem
-Kurwa, musiałem jechać do Niny
-Po co?
-Ten jebany James dźgnął mnie nożem w ramię
-Dobra, co mam zrobić z twoją siostrą?
-Zaopiekuj się nią, postaram się jak najszybciej
przyjechać
-Spoko, trzymaj się-powiedziałem po czym się
rozłączyłem
Poszedłem na górę, rozejrzałem się i zauważyłem
uchylone drzwi do mojego pokoju. Szedłem jak najciszej tylko umiem nie chciałem
jej obudzić jeśli spała. Wychyliłem lekko głowę zza drzwi, nie spała. Oglądała
zdjęcia, akurat trzymała zdjęcie z moją siostrą. Gdy tylko to powiedziałem odwróciła się, była wyraźnie zawstydzona.
Powiedziałem jej również że George będzie niedługo.
-Ale że on tu mieszka?
-No razem ze mną, Jadenem, Codym i Nathanem
-Ale…-zamilkła
Chciałem do niej podejść i ją przytulić, jednak
nie mogłem była siostrą mojego przyjaciela. Po chwili ciszy odezwała się
odkładając ramkę ze zdjęciem:
-Mógłbyś odwieźć mnie do cioci?-spytała
-Chciałbym, ale nie mogę-gdy tylko to
powiedziałem od razu ugryzłem się w język. Zabrzmiało to tak jakbym nie chciał
spędzać z nią czasu Ona była zbyt delikatna żeby słyszeć od kogokolwiek takie
słowa.
-Przepraszam
Nie reagowała, ale było widać że stara się być
twarda pomimo że się do tego nie przyznaje
-To opowiedz mi coś o sobie-powiedziała
znienacka
-A co chcesz wiedzieć?
-Wszystko, to jak poznałeś się z moim bratem i
całą resztę
Usiadła na łóżku, a ja na fotelu naprzeciwko
niego. Zacząłem jej opowiadać o tym jak poznałem się z Georgem i o tym jak…
***Nessy Pov***
Czyli George tu mieszka i nic mi nie powiedział.
Zawiodłam się na nim, ale może miał jakieś powody. Później pogadam z nim o tym,
a teraz chciałam się dowiedzieć jak i skąd Justin zna mojego brata. Opowiedział
mi przy tym także o swoim trudnym nie zawsze różowym dzieciństwie, wyznał też
że kiedyś dużo grał w hokeja i koszykówkę. Był taki utalentowany, ale musiał z
wszystkiego zrezygnować, a to tylko po to żeby ratować swojego brata Jaxona.
Opowiedział mi o tym że jego brat od dziecka jest niepełnosprawny. Zrobiło mi
się naprawdę żal Justina i jego rodziny. Chciałam żeby opowiedział mi więcej,
ale gdy tylko na niego spojrzałam zobaczyłam że to dla niego naprawdę ciężkie.
Odpuściłam mu więc. Później powiedział mi o
tym że mój brat…
wtorek, 10 września 2013
Rozdział VII
Rozdział
VII
-Hej-powiedział
-Możesz
mnie przepuścić trochę się śpieszę
-Chce
pogadać
-Weź
mnie przepuść
Zaczęłam
się szarpać z nim jednak bezskutecznie.
-Uspokój
się u tak nikt ani nic Ci nie pomoże-powiedział chwytając mnie za rękę, a
następnie ciągnąc w stronę wyjścia ze szkoły
Nie
odezwałam się zbyt bardzo się bałam. Już nawet nie próbowałam uciekać szłam za
nim, i nikt nie zwrócił na nas uwagi. Gdy wyszliśmy z budynku poszliśmy na
parking. Później James wpakował mnie do jakiegoś czarnego auta i odjechał. Nie
wiedziałam gdzie jadę i po co.
Na razie nie
chciałam wiedzieć…
Po
około 30 minutach samochód się zatrzymał. James wysiadł, a następnie szarpiąc
mnie za ramię ciągnął w stronę prawdopodobnie opuszczonego magazynu. Kopnął w
drzwi wepchnął mnie do środka. Rozejrzałam się dookoła nie było tu nic poza
starą kanapą. W dachu była ogromna dziura przez którą wdzierały się promienie
słoneczne. Stałam w tym samym miejscu ze
spuszczoną głową. James podszedł do mnie z taśmą, którą następnie zakleił mi usta,
ręce i nogi. Czułam się wtedy jakbym była przestępcą i została przyłapana na
przestępstwie.
-Bądź
cicho, a nic Ci nie będzie-powiedział wychodząc z budynku
Czyli
zostałam sama
Moje
nogi i ręce powoli traciły dostęp krwi. Resztkami sił doczołgałam się do
wcześniej wspomnianej kanapy. Położyłam się i patrzyłam w dziurę w suficie. Gdy
tylko mi się to znudziło postanowiłam się troszkę zdrzemnąć. Nie wiedziałam
przecież jak długo będę musiała tu jeszcze siedzieć.
***Justin
Pov***
Widziałem
ją na pierwszej lekcji wyglądała naprawdę ślicznie. Nie zdążyłem jej jednak
tego powiedzieć bo gdzieś zniknęła, szukałem jej po całej szkole nigdzie nie
mogłem jej znaleźć. Poszedłem nawet do
tej jej przyjaciółki Megan albo coś takiego, ona też nic nie wiedziała. Martwiłem
się o nią, obiecałem że się nią zaopiekuje. Muszę ją znaleźć za wszelką cenę!
***Nessy
Pov***
Obudziły
mnie głośne kroki, przez zaspane oczy spojrzałam
kto
idzie i nie mogłam uwierzyć własnym oczom. To nie mogło
się
zdarzyć naprawdę. Tylko nie to!
***Justin
Pov***
Wybrałem
nerwowo numer do Georga nie chciałem jednak
musiał
o tym wszystkim wiedzieć
-Halo?
-Siema,
tu Justin musimy pogadać o moim zadaniu-zacząłem
Niepewnie
-Co
jest?-usłyszałem nerwowy głos
-Więc
ona zniknęła, szukałem jej wszędzie, ale nigdzie jej nie
ma
-Kurwa
nikt jej nie widział jesteś pewny?
-Chyba
znam się na swojej robocie
-No
chyba kurwa najwyraźniej nie, miałeś pilnować jednej
nastolatki
i sobie z tym nie poradziłeś
-Wiem-powiedziałem
prawie szeptem
-A
może to ktoś od was ze szkoły idź na lekcję i ogarnij kogo
nie
ma i przyjedź do mnie-po czym dodał-Pojedziemy jej
szukać
Rozłączył
się, a ja szybko pobiegłem do sali
Wpadłem
tam na…
***Nessy
Pov***
To
był mój ojciec…
Czyli
to on to wszystko wymyślił
-Co
się tak patrzysz mała kurwo-krzyknął do mnie po czym podszedł i chwycił mój
podbródek i splunął mi prosto w twarz. Natychmiast odwróciłam twarz
nienawidziłam go
-Co
księżniczka postanowiła rozpocząć nowe życie?-spytał ze złością w głosie- Tylko
szkoda że twój braciszek nie powiedział Ci całej prawdy i zapomniał o
najważniejszym z tej gry jeśli raz wejdziesz nigdy nie wyjdziesz. Chociaż jego
starania nie powiem że nie ale są bardzo rozsądne- dodał z ironią
Podbiegł
do mnie i rozerwał moją koszulkę, a następnie zaczął rozpinać spodnie.
Wierciłam się i próbowałam wyrwać się z jego uścisku, bezskutecznie.
-Uspokój
się albo to będzie twój ostatni dzień, sekunda życia- wykrzyczał mi w
twarz, a następnie przyłożył mi pistolet
do głowy
Zamarłam.
Bałam się go jak nikogo innego
***Justin
Pov***
Nina
jak zwykle zaczęła się do mnie kleić, zignorowałem ją i rozejrzałem się po
sali. Patrzyłem na każdego z osobna aż zauważyłem że nie ma Jamesa. Przeklnąłem
się w duchu. Wyciągnąłem komórkę i ponownie wybrałem numer Georga biegnąc przy
tym do mojego auta.
-I
co masz coś?-usłyszałem znajomy głos
-Tak
to ten jebany James pracuje dla-wziąłem głęboki oddech- twojego ojca
-Nie
jedź do mnie tylko do ich magazynu na pewno tam będą
Wsiadłem
do auta i pojechałem jak najszybciej mogłem po Nessy. Jeśli on cos jej zrobił
to ja zginę, umrę…Gdy tak o tym myślałem dotarłem na miejsce w ciągu pięciu minut nie było
jeszcze Georga. Nie mogłem na niego czekać wiedząc że ten bydlak jest w środku
i że jej dotyka. Nie chciałem o tym myśleć bo coraz bardziej chciałem
zwymiotować. I właśnie wtedy przyjechał George wściekły tak samo jak ja.
Ustaliliśmy plan. On wchodzi pierwszy i zajmuję się ojcem, a ja zabieram Ness i
zawożę ją do naszego domu.
-Na
trzy
-Raz
-Dwa
-Trzy
Postaram się dodawać rozdziały codziennie, ale nic nie obiecuję bo muszę się uczyć :( <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)