Rozdział
VII
-Hej-powiedział
-Możesz
mnie przepuścić trochę się śpieszę
-Chce
pogadać
-Weź
mnie przepuść
Zaczęłam
się szarpać z nim jednak bezskutecznie.
-Uspokój
się u tak nikt ani nic Ci nie pomoże-powiedział chwytając mnie za rękę, a
następnie ciągnąc w stronę wyjścia ze szkoły
Nie
odezwałam się zbyt bardzo się bałam. Już nawet nie próbowałam uciekać szłam za
nim, i nikt nie zwrócił na nas uwagi. Gdy wyszliśmy z budynku poszliśmy na
parking. Później James wpakował mnie do jakiegoś czarnego auta i odjechał. Nie
wiedziałam gdzie jadę i po co.
Na razie nie
chciałam wiedzieć…
Po
około 30 minutach samochód się zatrzymał. James wysiadł, a następnie szarpiąc
mnie za ramię ciągnął w stronę prawdopodobnie opuszczonego magazynu. Kopnął w
drzwi wepchnął mnie do środka. Rozejrzałam się dookoła nie było tu nic poza
starą kanapą. W dachu była ogromna dziura przez którą wdzierały się promienie
słoneczne. Stałam w tym samym miejscu ze
spuszczoną głową. James podszedł do mnie z taśmą, którą następnie zakleił mi usta,
ręce i nogi. Czułam się wtedy jakbym była przestępcą i została przyłapana na
przestępstwie.
-Bądź
cicho, a nic Ci nie będzie-powiedział wychodząc z budynku
Czyli
zostałam sama
Moje
nogi i ręce powoli traciły dostęp krwi. Resztkami sił doczołgałam się do
wcześniej wspomnianej kanapy. Położyłam się i patrzyłam w dziurę w suficie. Gdy
tylko mi się to znudziło postanowiłam się troszkę zdrzemnąć. Nie wiedziałam
przecież jak długo będę musiała tu jeszcze siedzieć.
***Justin
Pov***
Widziałem
ją na pierwszej lekcji wyglądała naprawdę ślicznie. Nie zdążyłem jej jednak
tego powiedzieć bo gdzieś zniknęła, szukałem jej po całej szkole nigdzie nie
mogłem jej znaleźć. Poszedłem nawet do
tej jej przyjaciółki Megan albo coś takiego, ona też nic nie wiedziała. Martwiłem
się o nią, obiecałem że się nią zaopiekuje. Muszę ją znaleźć za wszelką cenę!
***Nessy
Pov***
Obudziły
mnie głośne kroki, przez zaspane oczy spojrzałam
kto
idzie i nie mogłam uwierzyć własnym oczom. To nie mogło
się
zdarzyć naprawdę. Tylko nie to!
***Justin
Pov***
Wybrałem
nerwowo numer do Georga nie chciałem jednak
musiał
o tym wszystkim wiedzieć
-Halo?
-Siema,
tu Justin musimy pogadać o moim zadaniu-zacząłem
Niepewnie
-Co
jest?-usłyszałem nerwowy głos
-Więc
ona zniknęła, szukałem jej wszędzie, ale nigdzie jej nie
ma
-Kurwa
nikt jej nie widział jesteś pewny?
-Chyba
znam się na swojej robocie
-No
chyba kurwa najwyraźniej nie, miałeś pilnować jednej
nastolatki
i sobie z tym nie poradziłeś
-Wiem-powiedziałem
prawie szeptem
-A
może to ktoś od was ze szkoły idź na lekcję i ogarnij kogo
nie
ma i przyjedź do mnie-po czym dodał-Pojedziemy jej
szukać
Rozłączył
się, a ja szybko pobiegłem do sali
Wpadłem
tam na…
***Nessy
Pov***
To
był mój ojciec…
Czyli
to on to wszystko wymyślił
-Co
się tak patrzysz mała kurwo-krzyknął do mnie po czym podszedł i chwycił mój
podbródek i splunął mi prosto w twarz. Natychmiast odwróciłam twarz
nienawidziłam go
-Co
księżniczka postanowiła rozpocząć nowe życie?-spytał ze złością w głosie- Tylko
szkoda że twój braciszek nie powiedział Ci całej prawdy i zapomniał o
najważniejszym z tej gry jeśli raz wejdziesz nigdy nie wyjdziesz. Chociaż jego
starania nie powiem że nie ale są bardzo rozsądne- dodał z ironią
Podbiegł
do mnie i rozerwał moją koszulkę, a następnie zaczął rozpinać spodnie.
Wierciłam się i próbowałam wyrwać się z jego uścisku, bezskutecznie.
-Uspokój
się albo to będzie twój ostatni dzień, sekunda życia- wykrzyczał mi w
twarz, a następnie przyłożył mi pistolet
do głowy
Zamarłam.
Bałam się go jak nikogo innego
***Justin
Pov***
Nina
jak zwykle zaczęła się do mnie kleić, zignorowałem ją i rozejrzałem się po
sali. Patrzyłem na każdego z osobna aż zauważyłem że nie ma Jamesa. Przeklnąłem
się w duchu. Wyciągnąłem komórkę i ponownie wybrałem numer Georga biegnąc przy
tym do mojego auta.
-I
co masz coś?-usłyszałem znajomy głos
-Tak
to ten jebany James pracuje dla-wziąłem głęboki oddech- twojego ojca
-Nie
jedź do mnie tylko do ich magazynu na pewno tam będą
Wsiadłem
do auta i pojechałem jak najszybciej mogłem po Nessy. Jeśli on cos jej zrobił
to ja zginę, umrę…Gdy tak o tym myślałem dotarłem na miejsce w ciągu pięciu minut nie było
jeszcze Georga. Nie mogłem na niego czekać wiedząc że ten bydlak jest w środku
i że jej dotyka. Nie chciałem o tym myśleć bo coraz bardziej chciałem
zwymiotować. I właśnie wtedy przyjechał George wściekły tak samo jak ja.
Ustaliliśmy plan. On wchodzi pierwszy i zajmuję się ojcem, a ja zabieram Ness i
zawożę ją do naszego domu.
-Na
trzy
-Raz
-Dwa
-Trzy
Postaram się dodawać rozdziały codziennie, ale nic nie obiecuję bo muszę się uczyć :( <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz