niedziela, 8 września 2013

Rozdział III

Rozdział III
To był Justin…
Wyszedł z auta i przywitał się z moim bratem, a następnie pomógł nam wpakować walizki do bagażnika. Mieliśmy jechać czarnym Range Roverem z przyciemnianymi szybami. To auto wyglądało jak auto jakiego gangstera. Niechętnie zajęłam miejsce z tyłu. Chłopaki zajęli miejsca z przodu. Justin miał właśnie odpalać silnik gdy we wstecznym lusterku spostrzegł mnie.
-Nessy?-spytał ze zdumieniem
-No, jedziemy?-odpowiedziałam ze złością
Speszony odpalił auto i ruszyliśmy. Wyjęłam słuchawki z torby i włączyłam sobie Bruno Marsa. Oparłam się o siedzenie i odprężyłam się. Słyszałam czasami tylko że George rozmawia z Justinem. Po chwili auto się zatrzymało, a ja poleciałam do przodu, chwyciłam sie podłokietnika i znieruchomiałam. Wyjęłam słuchawki i chciałam dowiedzieć się dlaczego się zatrzymaliśmy jednak mój brat mnie wyprzedził
-Ja musze tu wysiąść bo mam coś do załatwienia, Justin Cię zawiezie do cioci. Jak będzie się cos działo to dzwoń masz mój numer-spytał
W odpowiedzi kiwnęłam głową i postanowiłam przesiąść się do przodu. Pomachałam mu i auto ponownie ruszyło.
-Jesteś na mnie zła?-spytał Justin
-Nie
-Przecież widzę-przygryzł wargę i dodał-Mnie nie oszukasz
Nie odpowiedziałam, ale on nie chciał ustąpić.
-Czemu się nie odzywasz? Boisz się mnie?
Spojrzałam na niego wrogo.
-Możesz sobie mówić co tylko chcesz, ale na mnie niestety te twoje sztuczki nie działają-wykrzyknęłam mu prosto w twarz co go jeszcze bardziej zdenerwowało
-Jasne wszystkie tak mówią, a później tylko krzyczą moje imię w łóżku-uśmiechnął się z pogardą
Mało brakowało, abym tam na niego zwymiotowała. Przypomniały mi się wszystkie te dni gdy tata przychodził do mnie i gwałcił mnie. Po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Gdy to zauważył zatrzymał auto i chciał mnie przytulić ja jednak wybiegłam jak najszybciej z auta. Biegłam przed siebie trącając co chwilę o kogoś, nie trwało to jednak długo bo upadłam tam na chodnik poczułam ból w kolanach i rękach. Bolało jednak łzy spływały nadal z tego samego powodu. Po chwili podbiegł do mnie Justin uklęknął przy mnie i objął mnie, a następnie podniósł mnie na rękach i zaniósł do samochodu nie opierałam się nie miałam na to siły. Ułożył mnie delikatnie tak jakby trzymał drogocenny klejnot, który w każdej chwili może pęknąć na przednim siedzeniu, a na ramiona założył mi swoją kurtkę. Wtuliłam się w nią i jej zapach. Pachniała troską ale i czymś złym nie wiem dokładnie ale to było takie mroczne tajemnicze i zarazem słodkie. Wyciągnął z niej chusteczki i otarł moje łzy, a następnie odgarnął  mi włosy z twarzy.
-Uśmiechnij się-powiedział po czym dodał-Everything’s Gonna Be Alright
Lekko się uśmiechnęłam
-Tak lepiej. Wszystko dobrze? I przepraszam za to co powiedziałem-spuścił  głowę w dół
-Nie masz za co przepraszać to moja wina-powiedziałam
-Dobra, nieważne. Jedziemy?-spytał
-Tak
Zamknął moje drzwi i wrócił na swoje miejsce i ruszyliśmy. Reszta drogi minęła nam w ciszy, gdy dojechaliśmy na miejsce Justin wyciągnął, a następnie wniósł po schodach moją walizkę.
-To tyle-powiedział-Dasz mi może swój numer?
Przygryzłam wargę i podałam mu swój numer. On jednak nie zdążył dać mi swojego bo drzwi się otworzyły, a ja wylądowałam w ramionach cioci.
-Wspaniale że jesteś-powiedziała, po czym skierowała wzrok na Justina-Ty pewnie jesteś chłopakiem Nessy
Zakrztusiłam się.
-Nie, jestem znajomym Georga. Tylko ją odwoziłem-usprawiedliwił się
-No właśnie, Gdzie George?
-Musiał coś załatwić-powiedziałam
-Aha, chyba że tak no to wchodź.
Weszłam, a Justin odjechał.
W środku zastałam mojego wujka Johna i kuzyna Thomasa. Przywitałam się z nimi, a Thomas zaprowadził mnie do mojego pokoju i przyniósł mi walizkę. Podziękowałam, a po chwili do sypialni wparowała ciocia.
-Co się dzieje?-spytała-Tylko mów prawdę, chłopaki oglądają teraz mecz więc nie będą nam przeszkadzać.
Nie byłam pewna czy mogę. Czy w ogóle chce jej opowiedzieć postanowiłam jednak że muszę jednak komuś powiedzieć prawdę. Gdy opowiedziałam jej o wszystkim mocno mnie przytuliła.
-Tak,  mi przykro-wyszeptała nadal nie wypuszczając mnie z uścisku.
-Długo już to się dzieje?- spytała
-Odkąd mama zginęła
-Czyli nie robił tego często? Znaczy długo?
-Przez wszystkie dni od śmierci mamy do przeprowadzki tutaj- powiedziałam
-Musimy to zgłosić na policje
Odsunęłam się od niej.
-Nie możemy pójść z tym na policje bo zabiorą nas do domu dziecka
-Nie, muszą was przecież zabierać zgłoszę się na opiekuna zastępczego-odpowiedziała
-Zrobiłabyś to?-spytałam zdziwiona
To by było wspaniałe mogłabym chodzić tutaj do szkoły i mieć rodzinę, wsparcie.
-Oczywiście-przytuliła mnie-Zadzwoń do Georga i wytłumacz mu że musimy to zgłosić, jeszcze dzisiaj.
Wyszła, a ja zadzwoniłam do brata.
-Co jest?-usłyszałam jego zdyszany głos w telefonie
-Przyjdź do cioci szybko
Rozłączyłam się miał przyjechać opowiem mu wszystko gdy tu będzie. Odłożyłam telefon i zaczęłam się wypakowywać. Walizkę włożyłam pod łóżko, poszłam do łazienki by rozłożyć moje kosmetyki. U cioci było naprawdę wspaniale, miałam własną łazienkę u taty mieliśmy jedną łazienkę na cały dom. Gdy skończyłam i spojrzałam w lustro zobaczyłam że wyglądam koszmarnie. Teraz nie dziwię się Justinowi że na początku mnie nie poznał. Wzięłam szczotkę i rozczesałam włosy, a następnie poprawiłam makijaż. Chociaż tyle pomyślałam. Wyglądałam trochę lepiej i to mi wystarczało.
Po powrocie do pokoju spojrzałam na wyświetlacz.
1 nowa wiadomość
Otworzyłam ją, ale nie znałam tego numeru.
Spotkamy się dzisiaj? Justin
Jednak napisał. Moje policzki lekko się zaróżowiły, jednak przypomniałam sobie co mówił nie chciałam być taka uległa, ale nie mogłam się powstrzymać. Odpisałam mu:
Dzisiaj nie mam czasu. Może jutro
Usłyszałam dzwonek do drzwi to pewnie George, zbiegłam na dół. Nie myliłam się to był on.
-Co się stało?-spytał zdenerwowany
Ciocia pokazała abyśmy usiedli na kanapie. Ja usiadłam na fotelu, a ciocia zajęła miejsce obok Georga. Złapała go za rękę i wszystko wytłumaczyła. W niektórych momentach widziałam zdenerwowanie, a na samym końcu płacz w oczach Georga. Wstałam i przytuliłam ich.
-Idziemy?-spytałam
Wstali z kanapy, a ja poszłam za nimi. Ciocia chwyciła jeszcze torebkę i wyszliśmy. Gdy poszła po auto do garażu zauważyłam że ktoś po drugiej stronie ulicy dziwnie się nam przygląda.
-George wiesz kto to?-spytałam
Rozejrzał się dookoła aż nareszcie zauważył tego człowieka.
-Poczekaj- powiedział i pobiegł w kierunku tego mężczyzny. Wymienili kilka zdań i rozeszli się. Nie zdążyłam nawet zapytać kto to był bo ciocia wyjechała w tym momencie na ulice. Pobiegliśmy oboje w kierunku auta. Widziałam że mój brat uśmiecha się nie wiedziałam dlaczego, ale chciałam za wszelką cenę dowiedzieć się dlaczego. Gdy dobiegliśmy chwyciłam go za rękaw i pociągnęłam do tylu. Wyrwał mi się i z cwanym uśmieszkiem zajął miejsce z przodu. Ja niechętnie usiadłam z tylu.
-Kto to był?-ponownie spytałam
-Powinnaś wiedzieć
Co?? Ja znałam tego kogoś czy to był tata? W to wątpię.
-Dam ci podpowiedź już dzisiaj się z nim widziałaś, jest brunetem-zaśmiał się
-Czy to był Justin?
-O, brawa zgadłaś- ponownie się zaśmiał
-To ten chłopak który Cię dziś do mnie przywiózł?-wtrąciła się ciocia
Kiwnęłam głową
-Co on tu robił?-spytałam
-Przyszedł do Ciebie-odpowiedział
To dlatego napisał chciał się ze mną spotkać, a że napisałam mu że nie mam czasu to chciał się upewnić czy mówiłam prawdę. To teraz już wszystko wiem.
-Co zaskoczona?
-Tak, troszkę
Resztę drogi przejechaliśmy w ciszy. Gdy szliśmy korytarzem komisariatu ręce z minuty na minutę coraz bardziej się mi pociły. W końcu stanęliśmy pod drzwiami ciocia lekko zapukała i weszliśmy do środka. Przy biurku siedział policjant. Wskazał nam na krzesła, a my posłusznie zajęliśmy miejsca. Ciocia zaczęła opowiadać wszystko, a my tylko przytakiwaliśmy gdy była taka potrzeba. Komisarz przyjął nasze zgłoszenie, a ciocia podała swój adres aby mieli się jak z nami skontaktować. Uścisnęliśmy z nim dłonie i wyszliśmy.
-To może w ramach nagrody pójdziemy do cukierni?-spytała ciocia
-Chętnie-powiedziałam
-Ja nie dam rady musze już iść-odrzekł George
Pożegnałyśmy się z nim i poszłyśmy do cukierni. Zamówiłyśmy sobie cappuccino i po tiramisu. Jane poszła złożyć zamówienia, a ja zajęłam miejsce przy oknie. Cały czas czułam się jakby ktoś mnie obserwował. Nie mówiłam o tym nikomu bo to pewnie z nerwów. Po chwili ciocia wróciła z naszym zamówieniem. Położyła przede mną ciastko, a obok ustawiła napój, tak samo zrobiła ze swoimi. Zabrałam się za jedzenia.
-To jak masz chłopaka?-zakrztusiłam się
Znowu…
-Nie i na razie nie mam zamiaru się z nikim wiązać-odpowiedziałam
-Wiesz, nie masz wpływu na to kiedy i gdzie się zakochasz. Też tak myślałam gdy byłam w twoim wieku, ale wtedy pojawił się twój wujek. Zresztą dobrze znasz tą opowieść-powiedziała
-Tak i twierdze że jest wspaniała!
Dokończyłyśmy posiłek i wróciłyśmy do domu. W czasie drogi rozmawiałyśmy o wszystkim i stwierdzam że ciocia jest jeszcze lepsza niż myślałam. Po powrocie do domu poszłam do siebie było tam tak pusto. Wyciągnęłam książki i ponownie zabrałam się za lekcje. Puściłam sobie radio przy muzyce zawsze lepiej mi się odrabiało lekcje. Pół godziny później kończyłam ostatnie zadanie. Wyłączyłam radio i zeszłam na dół. Ciocia rozkładała właśnie ostatnie talerze. Chciałam jej pomóc, ale kazała mi usiąść i zabrać się za jedzenie. Usiadłam, a po chwili dołączyli do mnie wujek i Thomas.  Nabrałam sobie trochę sałatki, zjadłam i poszłam na telewizor. Nie miałam ochoty na więcej. Skakałam pilotem po kanałach, leciały wiadomości wszędzie chyba. Znowu mówili o tym gangu BJA1494 miałam już dość słuchania o nich i o tym że policji nadal nie udało się go złapać. Wysłuchałam do końca nie powiedzieli nic nowego. Podeszłam do półki i zaczęłam szukać filmu. Znalazłam kilka fajnych wśród nich takie jak Kac Vegas czy American Pie, wybrałam sobie Battleship i puściłam. Akcja rozkręcała się powoli, dobrze że dołączył do mnie Thomas i zaczął mnie łaskotać. Następnie przyszła ciocia z popcornem i życzyła nam dobranoc i żebyśmy za długo nie siedzieli bo oni musza rano wstać do pracy.
-A wiec-zaczął kuzyn
-A wiec-powtórzyłam po nim
-Co tam u Ciebie?-spytał
Wybuchłam śmiechem i prze nieuwagę wywróciłam miskę z popcornem który rozsypał się po podłodze. Pomógł mi go pozbierać, a ja poszłam już do swojego pokoju. Wzięłam pidżamę i poszłam wsiąść prysznic. Gdy skończyłam zakręciłam na włosach warkocz i nastawiłam budzik w telefonie. Już prawie zasnęłam gdy telefon zawibrował odwróciłam się i chwyciłam telefon.
Od Justin:
Dobranoc :* Do zobaczenia jutro :D
Odpisałam mu:
Tobie też...

Odłożyłam telefon i pogrążyłam się w głębokim śnie…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz