poniedziałek, 16 września 2013

Rozdział X

Rozdział X
***Nessy Pov***
Po chwili ktoś popchał mnie w stronę klasy. Nie znałam tego chłopaka chyba był tu nowy.
-Przepraszam, jestem tu nowy- powiedział
-Spoko, Jestem Nessy a ty?
-Cody, miło mi –uśmiechnął się po czym dodał-Czemu nie wchodzisz do klasy?
Musiałam idiotycznie wyglądać wpatrzona w drzwi, samotnie stojąca na korytarzu.
-Chciałam zaczerpnąć świeżego powietrza
-Uhm, wchodźmy bo zaraz przyjdzie profesor
-Racja- weszłam do klasy i ponownie usiadłam w swojej ławce
Do końca lekcji opowiadałam jej o wszystkim co zaszło przez te kilka dni. Pominęłam niektóre rzeczy, ale nie było to aż tak ważne, żebym musiała jej o nich mówić. Podczas lunchu, ogłoszono że do naszej szkoły przyjedzie łowca talentów. Wszyscy byli tym strasznie podekscytowani, ale my z Megan przyjęłyśmy to ze stoickim wręcz spokojem. Po powrocie do domu czekał na mnie smakowity obiad. Dzisiaj wyjątkowo jedliśmy wszyscy, zastanawiałam się nawet czy ktoś nie ma urodzin, albo imienin.  Jednak pewnie przyszli by goście, więc nie miałam się czym martwić tak przynajmniej myślałam. Gdy skończyłam jeść i chciałam pójść do swojego pokoju żeby odrobić lekcję usłyszałam za sobą  głos cioci
-Nessy, usiądź na kanapie chcemy z Tobą porozmawiać
Posłusznie zajęłam miejsce i czekałam aż ktoś powie mi o co chodzi. Minutę później, słychać było już tylko mój płacz. Oni nie mogą mi tego zrobić, nie teraz!
***Justin Pov***
Gdy wybiegłem z budynku pobiegłem do mojego Range Rovera. Chciałem do niej pobiec wszystko jej powiedzieć i poczuć jej oddech na mojej piersi. Nie mogłem. Po powrocie do domu pobiegłem szybko do swojego pokoju,  zamknąłem drzwi na klucz, i wskoczyłem na łóżko, a po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Dlaczego ja to zrobiłem?! Cały dzień leżałem i zastanawiałem się nad wszystkim. Jeśli muszę już robić jej nadzieję to chcę żeby chociaż przez chwilę wydawało się to dla mnie że to jest prawdziwe, a nie że jest to moje kolejne zadanie które musze wykonać by żyć i chronić rodzinę. Pomyślałem że może zgodzi się pojechać ze mną do moich dziadków. Bez chwili zastanowienia wysłałem jej wiadomość. Każda chwila czekania na jej odpowiedź sprawiała że moje serce biło coraz szybciej. Nie mogłem wytrzymać tego czekania. Kilka minut później rozległo się pukanie. Niechętnie wstałem, przejrzałem się w lustrze, rozwalone włosy przeczesałem je dłonią, i otwarłem drzwi.
Nie mogłem uwierzyć w to kto tam stoi z walizkami…
***Nessy Pov***
-Czyli to już ostateczna decyzja nic nie da się zrobić?
-Nie, zresztą mieliśmy nadzieję że będziesz tu jak sama powiedziałaś przez kilka dni. Przykro nam
-Okay, to do kiedy mam czas?-spytałam
-Jeszcze 2 dni
Spojrzałam na nich z wyrzutem jak oni mogli?!
Poszłam do mojego pokoju i zaczęłam się pakować zostawiłam tylko fioletowy top, szarą spódniczkę, i  beżowe baleriny, w które się przebrałam. Gdy byłam już gotowa, zadzwoniłam do Georga opowiedziałam mu o wszystkim, oznajmił mi że przyjedzie tu za 5minut. Poszłam na dół i spytałam czy Thomas nie pomógłby mi znieść walizkę. Kuzyn od razu wbiegł na górę, a po chwili stał już koło mnie z bagażem.
-A więc kto po Ciebie przyjedzie?- spytała ciocia
-George
-Chyba już jest-oznajmiła
Przytuliłam każdego z nich z osobna. Thomas wyniósł mi walizkę na schody, gdyż mój brat zabrał ją od niego. Pokazał mi na czarne Bugatti. Takie auta nie robią już na mnie wrażenia, odkąd byłam w ich garażu żadne auto nie zrobi już na mnie żadnego wrażenia. Wszystkie są teraz przeciętne. Chociaż miesiąc temu nie mogłam nawet śnić że kiedykolwiek wsiądę lub dotknę takiego auta. Zajęłam miejsce z przodu, włączyłam radio, leciała akurat audycja z Eminemem. Odchyliłam odrobinę fotel do tyłu i zamknęłam oczy. Pogrążyłam się w moich rozmyślaniach. Po pięciu minutach do samochodu wszedł mój brat. Odpalił silnik i pojechał znaną mi już drogą .
-Zajmiesz pokój obok Justina i naprzeciwko mnie okay?
-Jasne
-Uśmiechnij się
-Nie mam po co
-Masz
-Podaj przykład-powiedziałam
-Hmm… Bo będziesz mieszkać razem ze mną i swoim chłopakiem-dodał z szyderczym uśmiechem
-Od kiedy Taylor Lauthner  mieszka z Tobą?
-Wiesz że chodzi mi o Justina
-On nie jest moim chłopakiem
-Myślisz że nie wiem o tym co Ci powiedział w szkole?
Nic na to nie odpowiedziałam. Czyżby to była kolejna intryga mojego brata?
Reszta drogi upłynęła nam w ciszy. Wyszłam z auta i poczekałam aż George weźmie moją walizkę i wniesie ją do mojego pokoju albo przynajmniej położy ją na górze. Lenistwo mojego brata znowu dało o sobie znać, zawołał Jadena i kazał mu wnieść moją walizkę. Nie miałam już sił żeby na niego krzyczeć, zresztą gdyby nie on to wylądowałabym na ulicy. Udałam się za chłopakiem.
-Zostaw ją tu przy schodach poradzę już sobie-powiedziałam
Chłopak posłusznie podał mi uchwyt.
-Będziesz jadła kolację?
-Tak, to znaczy co jest?
-Dzisiaj przygotuje moje wspaniałe Curry-odparł ukazując białe zęby
-W takim razie chętnie-odparłam a on zbiegł na dół.
Rozejrzałam się dookoła i wypatrzyłam pokój Justina, a obok otwarte drzwi czyli to będzie mój nowy pokój.  Gdy przejeżdżałam obok jego pokoju usłyszałam ciche szlochanie. Zaniepokojona zapukałam delikatnie, a po chwili…
***Justin Pov***
To była Nessy .
-Co ty tu robisz?-spytałem, patrząc to na nią to na walizkę
-Mieszkam-powiedziała prawie szeptem
Stałem tam, a ona patrzyła na mnie swoimi brązowymi oczami, w których prawie utonąłem. Czyli odczytała moją wiadomość, ale żeby od razu chciała tu zamieszkać?
-Spokojnie, nie jestem tu dla Ciebie-powiedziała
-Co?
-No, myślałam że George wam powiedział
-Nic mi nie mówił
-Trudno, ale teraz już wiesz
-Ale gdzie będziesz spać, bo kanapa nie jest zbyt wygodna
-Nie masz się o co martwić, zajmę pokój naprzeciwko mojego brata.
-Ale jak to się stało przecież mieszkałaś u cioci?
-No tak, ale to długa historia może później Ci opowiem, a teraz jestem zmęczona
-Okay
Odeszła, a ja zszedłem na dół jak oni mogli mi nie powiedzieć o tym że Ness będzie tu mieszkać?
Skierowałem się do kuchni. W środku byli już wszyscy oprócz mnie i Nessy
-Co ona tu robi?-spytałem ze złością
George wstał, a w jego oczach roziskrzył się malutki płomyki.
-Nie ona tylko moja siostra i będzie tu teraz mieszkać. Masz z tym jakiś problem kochasiu?
Zagryzłem zęby. Nie mogłem nic z tym zrobić
-Nie słyszałem!-dodał George podchodząc coraz bliżej
-Nie mam
-Dobrze-powiedział-Jaden?
Chłopak wstał
-Co jest?
-Idź po moją siostrę
-Jasne
Wyszedł, a ja słyszałem tylko oddalające się kroki.
-Dlaczego nic mi o tym nie powiedziałeś?-nadal drążyłem temat
-Nie miałem kiedy, zresztą miałeś zamknięte drzwi i myślałem że no wiesz jesteś zajęty
Zaśmiał się
-Nie przejmuj się będę mógł mieć ją na oku, a ty chyba też nie będziesz narzekał?
Nic nie odpowiedziałam bo wszedł Jaden, a za nim Nessy. Zająłem swoje miejsce, obok mnie siedział Drew i Jaden. Ness usiadła naprzeciwko mnie, a po jej prawej stronie usiadł George.
***Nessy Pov***
Stałam przed Justinem. Był zaskoczony tym że tu jestem, miałam żal do brata że nic mu nie powiedział. Nie chciałam mu przeszkadzać więc poszłam do mojego nowego pokoju. Ściany były fioletowe, podłoga została przysłonięta białą wykładziną, meble również miały odcienie bieli, ale najpiękniejsze w całym pokoju było łóżko. Wyglądało jak te które widywałam w czasopismach. Pełno kolorowych poduszeczek, i biało fioletowa poszwa. Ten pokój był idealny tak nierealny. Jednak po chwili mnie olśniło, na moim laptopie miałam zdjęcie prawie takiego samego pokoju.  George musiał już wcześniej przygotować ten pokój, a wzorował się na zdjęciu. Mam najwspanialszego brata na świecie!
-Hej, chodź na kolację
Odwróciłam się to był Jaden
-Jasne poczekasz chwilkę tylko się przebiorę- odpowiedziałam i zajrzałam do szafy o dziwo były w niej wszystkie moje ubrania które zostawiłam w domu. Wyciągnęłam jeansy i białą koszulkę na ramiączkach, zabrałam jeszcze kosmetyczkę i weszłam do łazienki. Szybko przebrałam się i rozczesałam włosy. Przejechałam jeszcze błyszczykiem i zeszłam z Jadenem do kuchni. Nie zamieniliśmy ani jednego słowa, a gdy szliśmy przez salon słyszałam zacięte rozmowy, jednak gdy weszłam do pomieszczenia wszystkie głosy umilkły, a ich spojrzenia zatrzymały się na mnie. Poczułam że na moich policzkach pojawił się delikatny rumieniec. George wstał i wskazał mi żebym usiadła. Naprzeciwko mnie siedział natomiast Justin.
- I jak pokój?-spytał George
-Hmm.. Brzydki
-Co? Jak to możliwe?
-Nie podobają mi się kolory, a łóżko katastrofa- powiedziałam a on patrzył na mnie z niedowierzeniem
-Przecież dokładnie taki sam masz zapisany na laptopie
-Przyznałeś się jednak że grzebałeś w moim laptopie
-Czyli o to Ci chodziło?
-Tak, jak mogłeś?
-No co to jest prezent na urodziny
-Dziękuje-dodałam z uśmiechem
-O i to zdjęcie z dzieciństwa w tej różowej sukieneczce jest takie wspaniałe muszę je wrzucić na profil waszej szkoły-zaśmiał się
-Ja Cię zabiję wiesz o tym?
-Nie zrobisz tego
-Założymy się?-spytałam, a chłopaki ponownie na mnie spojrzeli
-Nie musze, bo wiem że tego nie zrobisz ,nie miałabyś gdzie mieszkać
Nie odpowiedziałam na to bo miał rację. Wtedy właśnie do kuchni wszedł…


Mam nadzieję że wam się spodoba// Nessa ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz