czwartek, 12 września 2013

Rozdział IX

Rozdział IX
***Nessy Pov***
Powiedział mi o tym że mój brat uratował życie Jaxona. Dał pieniądze na jego rehabilitacje, ale nie za darmo Justin musiał zacząć…
***Justin Pov***
Uratował życie mojemu bratu, a później o tym że zniszczył mi życie!
***Nessy Pov***
Musiał stać się…
Męską dziwką, a teraz jest już alfonsem sprzedaje innych… więc tak zarabia mój brat. Nie mogłam w to uwierzyć po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Justin coś jeszcze do mnie mówił ale ja go nie słuchałam ciągle miałam w głowie jego słowa..
Zasnęłam
Gdy się obudziłam, leżałam na łóżku w obcym pokoju, za oknem była już noc. Wstałam i wyszłam za drzwi, następnie szłam korytarzem gdy usłyszałam głosy z dołu. Usiadłam tak by nikt mnie nie zauważył i nasłuchiwałam rozmowy jak się okazało mojego brata i Justina
-Kurwa i po co jej o tym mówiłeś?
-Kiedyś i tak musiałaby poznać prawdę
-Ale nie teraz, ma za dużo problemów-zamilkli oboje-Jeśli coś jej się stanie to obiecuje Ci że Cię zabiję
Na tych słowach rozmowa się skończyła i ktoś wstał z kanapy. Wstałam i udawałam że dopiero wstałam, zeszłam po schodach, a oczy chłopaków skierowały się na  mnie. Mój brat podszedł do mnie i chciał mnie przytulić jednak ja go odepchnęłam, jeszcze było dla mnie za wcześnie. On chyba to zrozumiał i zrezygnował.
-Jesteś głodna?-spytał, pokiwałam przecząco głową- A może chcesz coś?
-Odwieźcie mnie do domu
-Już?
-Tak, późno jest, a ja muszę jeszcze się trochę na jutro pouczyć, albo chociaż dowiedzieć się czy nie ma zadań na jutro
-Dobra Justin wstawaj odwieziesz ją
Justin posłusznie wstał i wskazał mi żebym szła za nim. Zaprowadził mnie do ogromnego garażu, było tu chyba z pięćdziesiąt aut.
-Którym chcesz jechać-usłyszałam głos który wyrwał mnie z moich rozmyślań
-Którymkolwiek-odpowiedziałam nie wykazując żadnych emocji, po czym podeszłam do granatowego mustanga
Justin wziął kluczyki i otworzył auto, zajęłam miejsce z tyłu. Nie miałam ochoty być w jego pobliżu. Większość drogi spędziliśmy w ciszy. Justin tylko od czasu do czasu coś pomrukiwał. Gdy tylko dojechaliśmy na miejsce szybko wyszłam z auta nie czekając na to czy Justin chce coś powiedzieć  czy nie. Zamknęłam za sobą drzwi ani razu nie odwracając się do tyłu. W salonie czekała na mnie zdenerwowana ciocia z wujkiem, a naprzeciwko ich był Thomas. Niepewnie zajęłam miejsce obok kuzyna
-Gdzie byłaś, martwiliśmy się o Ciebie-zaczęła ciocia- Nie było Cię w szkole, twoja wychowawczyni do nas dzwoniła
-Wiem, przepraszam to była awaryjna sytuacja i to się więcej nie powtórzy obiecuje-powiedziałam
-Dobrze, odpuścimy Ci kazania bo masz dzisiaj urodziny, ale proszę Cię jeśli pójdziesz z lekcji z tym chłopakiem Justinem, albo z koleżankami to zadzwoń do nas bo się martwimy
-Dobrze
Przytuliłam każdego z osobna i poszłam na górę żeby się wykąpać. Nalałam sobie wody i wsypałam trochę soli relaksacyjnych, zapaliłam świeczki i zanurzyłam się w wodzie. Miałam nadzieję że to już koniec i w moim życiu nie spotka mnie nigdy więcej taka sytuacja.
Gdy rano szłam szkolnym chodnikiem podbiegł do mnie jakiś chłopak:
-Czyli jesteście z Justinem parą?-spytał, jednak brzmiało to bardziej jak stwierdzenie
-Nigdy nie będę z Justinem bo jest największym idiotą w całej szkole –odpowiedziałam a następnie weszłam do budynku, idąc w kierunku szafki wyczuwałam tylko spojrzenia, a czasami i głupie komentarze. Nie przejmowałam się nimi bo ja znam prawdę, a oni głupie plotki wyssane z palca. Otworzyłam szafkę i spojrzałam na plan lekcji pierwsza chemia. Zabrałam książkę i ruszyłam w kierunku Sali. W środku było już kilku uczniów, a wśród nich James i Megan, która gdy tylko mnie zobaczyła podbiegła do mnie i mocno przytuliła po czym usiadła w ławce obok mnie
-Opowiadaj wszystko
-Wiec…-właśnie miałam jej wszystko opowiedzieć gdy do klasy wszedł Justin, podszedł do mnie i złapał mnie za rękę po czym wyprowadził na korytarz który powoli stawał się pusty
-Jesteś moim skarbem, który znalazłem na końcu świata, nie mogę bez Ciebie żyć - powiedział to jak najszybciej i jak najczulej  umiał , następnie delikatnie musnął moje usta i uciekł w stronę wyjścia. Byłam tak zszokowana tym co tu się wydarzyło że nie mogłam się ruszyć, stałam tam  jak wmurowana i patrzyłam na niego jak wybiega, a później już tylko na zamknięte drzwi…
***Justin Pov***
Gdy podjechałem pod jej dom, wybiegła tak szybko że nawet nie zdążyłem się z nią pożegnać się. Patrzyłem jak biegnie w stronę drzwi, a następnie znika za nimi. Po powrocie do mieszkania w salonie czekali na mnie przyjaciele.
-Dobrze, że jesteś musimy poważnie pogadać-odezwał się Cody
Usiadłem na fotelu i spojrzałem wymownie na chłopaków
-Dobra, chodzi o moją siostrę-powiedział George-Musisz udawać jej chłopaka
-Co?
-To co słyszałeś, wiesz o co chodzi sprzedaj jej jakąś tanią bajere żeby poczuła się tu chciana. Zrozumiano?
-Tak-powiedziałem cicho
Wstałem z fotela i poszedłem do kuchni, otworzyłem lodówkę i zabrałem z niej piwo. Chwyciłem jeszcze paczkę fajek i podążyłem w stronę swojego pokoju. Całą noc nie mogłem usnąć myślałem o Ness jak dam radę ją   okłamać, wiedziałem że gdy tylko spojrzy na mnie tymi czekoladowymi tęczówkami to zmięknę i nie dam rady wykrztusić z siebie żadnego słowa, ale nie mogłem się sprzeciwić Georgowi był zbyt sprytny . Trudno, więc musze poćwiczyć. Tylko na kim?
Nikt nie przychodził mi do głowy, ale moment Nina! To było jedyne wyjście. Szybko wybrałem jej numer i poprosiłem żeby do mnie przyjechała. Wszyscy myśleli że jesteśmy parą, a prawda była taka że ona jest moją najlepszą przyjaciółką, znam ją od piaskownicy. Te pocałunki i to niby chodzenie jest tylko po to żebym mógł się nią opiekować gdy jest w szkole, ale odkąd do mojej szkoły chodzi również Ness nie mogę poświęcać jej już tyle czasu co wcześniej. Przebrałem się w czarne rurki i biały T-shirt, kilka minut później w moim pokoju stała Nina. Opowiedziałem jej o wszystkim, okazało się że jest wyrozumiała i stwierdziła że nie musze nic ćwiczyć bo powiem jej to bez problemu. Jednak ja nadal wolałem poćwiczyć, po około 2 godzinach potrafiłem bez problemu to powiedzieć. Niby jest to takie proste ale jednak nie miałem wprawy w mówieniu takich rzeczy.
Następnego dnia rano gdy jechałem autem w stronę szkoły byłem tak zestresowany że o mały włos nie spowodowałem wypadku. Powoli podjechałem na parking, spojrzałem na zegarek była już 7:55. Pewnie jest już w klasie , na korytarzu znalazłem Drew. Spytałem jaką mamy teraz lekcje, niepewnie wskazał mi na klasę chemiczną. Pobiegłem szybko w jej stronę, wbiegłem do środka, następnie chwyciłem ją za rękę i wyprowadziłem na korytarz. Spojrzałem jej głęboko w oczy i szepcząc powiedziałem to co wczoraj ćwiczyłem na Ninie. Pomimo ćwiczeń było mi naprawdę ciężko, gdy skończyłem mówić nie mogłem oprzeć się pokusie i pocałowałem ją tak delikatnie i czule żeby mogła poczuć że jest dla mnie naprawdę ważna. Gdy tylko dotknąłem jej warg przeszył mnie okropny ból w klatce piersiowej i musiałem wybiec nie chciałem żyć z świadomością że mogłaby mnie takiego zobaczyć, i myśleć że to przez nią.

To tyle na dzisiaj//Nessa ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz