Rozdział IX
***Nessy Pov***
Powiedział mi o tym że mój brat uratował życie
Jaxona. Dał pieniądze na jego rehabilitacje, ale nie za darmo Justin musiał
zacząć…
***Justin Pov***
Uratował życie mojemu bratu, a później o tym że
zniszczył mi życie!
***Nessy Pov***
Musiał stać się…
Męską dziwką, a teraz jest już alfonsem sprzedaje
innych… więc tak zarabia mój brat. Nie mogłam w to uwierzyć po moich policzkach
zaczęły spływać łzy. Justin coś jeszcze do mnie mówił ale ja go nie słuchałam
ciągle miałam w głowie jego słowa..
Zasnęłam
Gdy się obudziłam, leżałam na łóżku w obcym
pokoju, za oknem była już noc. Wstałam i wyszłam za drzwi, następnie szłam
korytarzem gdy usłyszałam głosy z dołu. Usiadłam tak by nikt mnie nie zauważył
i nasłuchiwałam rozmowy jak się okazało mojego brata i Justina
-Kurwa i po co jej o tym mówiłeś?
-Kiedyś i tak musiałaby poznać prawdę
-Ale nie teraz, ma za dużo problemów-zamilkli
oboje-Jeśli coś jej się stanie to obiecuje Ci że Cię zabiję
Na tych słowach rozmowa się skończyła i ktoś
wstał z kanapy. Wstałam i udawałam że dopiero wstałam, zeszłam po schodach, a
oczy chłopaków skierowały się na mnie.
Mój brat podszedł do mnie i chciał mnie przytulić jednak ja go odepchnęłam,
jeszcze było dla mnie za wcześnie. On chyba to zrozumiał i zrezygnował.
-Jesteś głodna?-spytał, pokiwałam przecząco
głową- A może chcesz coś?
-Odwieźcie mnie do domu
-Już?
-Tak, późno jest, a ja muszę jeszcze się trochę
na jutro pouczyć, albo chociaż dowiedzieć się czy nie ma zadań na jutro
-Dobra Justin wstawaj odwieziesz ją
Justin posłusznie wstał i wskazał mi żebym szła
za nim. Zaprowadził mnie do ogromnego garażu, było tu chyba z pięćdziesiąt aut.
-Którym chcesz jechać-usłyszałam głos który
wyrwał mnie z moich rozmyślań
-Którymkolwiek-odpowiedziałam nie wykazując
żadnych emocji, po czym podeszłam do granatowego mustanga
Justin wziął kluczyki i otworzył auto, zajęłam
miejsce z tyłu. Nie miałam ochoty być w jego pobliżu. Większość drogi
spędziliśmy w ciszy. Justin tylko od czasu do czasu coś pomrukiwał. Gdy tylko
dojechaliśmy na miejsce szybko wyszłam z auta nie czekając na to czy Justin
chce coś powiedzieć czy nie. Zamknęłam
za sobą drzwi ani razu nie odwracając się do tyłu. W salonie czekała na mnie
zdenerwowana ciocia z wujkiem, a naprzeciwko ich był Thomas. Niepewnie zajęłam
miejsce obok kuzyna
-Gdzie byłaś, martwiliśmy się o Ciebie-zaczęła
ciocia- Nie było Cię w szkole, twoja wychowawczyni do nas dzwoniła
-Wiem, przepraszam to była awaryjna sytuacja i to
się więcej nie powtórzy obiecuje-powiedziałam
-Dobrze, odpuścimy Ci kazania bo masz dzisiaj
urodziny, ale proszę Cię jeśli pójdziesz z lekcji z tym chłopakiem Justinem,
albo z koleżankami to zadzwoń do nas bo się martwimy
-Dobrze
Przytuliłam każdego z osobna i poszłam na górę
żeby się wykąpać. Nalałam sobie wody i wsypałam trochę soli relaksacyjnych,
zapaliłam świeczki i zanurzyłam się w wodzie. Miałam nadzieję że to już koniec
i w moim życiu nie spotka mnie nigdy więcej taka sytuacja.
Gdy rano szłam szkolnym chodnikiem podbiegł do
mnie jakiś chłopak:
-Czyli jesteście z Justinem parą?-spytał, jednak
brzmiało to bardziej jak stwierdzenie
-Nigdy nie będę z Justinem bo jest największym idiotą
w całej szkole –odpowiedziałam a następnie weszłam do budynku, idąc w kierunku
szafki wyczuwałam tylko spojrzenia, a czasami i głupie komentarze. Nie
przejmowałam się nimi bo ja znam prawdę, a oni głupie plotki wyssane z palca.
Otworzyłam szafkę i spojrzałam na plan lekcji pierwsza chemia. Zabrałam książkę
i ruszyłam w kierunku Sali. W środku było już kilku uczniów, a wśród nich James
i Megan, która gdy tylko mnie zobaczyła podbiegła do mnie i mocno przytuliła po
czym usiadła w ławce obok mnie
-Opowiadaj wszystko
-Wiec…-właśnie miałam jej wszystko opowiedzieć
gdy do klasy wszedł Justin, podszedł do mnie i złapał mnie za rękę po czym
wyprowadził na korytarz który powoli stawał się pusty
-Jesteś moim skarbem, który znalazłem na końcu
świata, nie mogę bez Ciebie żyć - powiedział to jak najszybciej i jak
najczulej umiał , następnie delikatnie
musnął moje usta i uciekł w stronę wyjścia. Byłam tak zszokowana tym co tu się
wydarzyło że nie mogłam się ruszyć, stałam tam
jak wmurowana i patrzyłam na niego jak wybiega, a później już tylko na
zamknięte drzwi…
***Justin Pov***
Gdy podjechałem pod jej dom, wybiegła tak szybko
że nawet nie zdążyłem się z nią pożegnać się. Patrzyłem jak biegnie w stronę
drzwi, a następnie znika za nimi. Po powrocie do mieszkania w salonie czekali
na mnie przyjaciele.
-Dobrze, że jesteś musimy poważnie
pogadać-odezwał się Cody
Usiadłem na fotelu i spojrzałem wymownie na
chłopaków
-Dobra, chodzi o moją siostrę-powiedział
George-Musisz udawać jej chłopaka
-Co?
-To co słyszałeś, wiesz o co chodzi sprzedaj jej
jakąś tanią bajere żeby poczuła się tu chciana. Zrozumiano?
-Tak-powiedziałem cicho
Wstałem z fotela i poszedłem do kuchni,
otworzyłem lodówkę i zabrałem z niej piwo. Chwyciłem jeszcze paczkę fajek i
podążyłem w stronę swojego pokoju. Całą noc nie mogłem usnąć myślałem o Ness
jak dam radę ją okłamać, wiedziałem że
gdy tylko spojrzy na mnie tymi czekoladowymi tęczówkami to zmięknę i nie dam
rady wykrztusić z siebie żadnego słowa, ale nie mogłem się sprzeciwić Georgowi
był zbyt sprytny . Trudno, więc musze poćwiczyć. Tylko na kim?
Nikt nie przychodził mi do głowy, ale moment
Nina! To było jedyne wyjście. Szybko wybrałem jej numer i poprosiłem żeby do
mnie przyjechała. Wszyscy myśleli że jesteśmy parą, a prawda była taka że ona
jest moją najlepszą przyjaciółką, znam ją od piaskownicy. Te pocałunki i to
niby chodzenie jest tylko po to żebym mógł się nią opiekować gdy jest w szkole,
ale odkąd do mojej szkoły chodzi również Ness nie mogę poświęcać jej już tyle
czasu co wcześniej. Przebrałem się w czarne rurki i biały T-shirt, kilka minut
później w moim pokoju stała Nina. Opowiedziałem jej o wszystkim, okazało się że
jest wyrozumiała i stwierdziła że nie musze nic ćwiczyć bo powiem jej to bez
problemu. Jednak ja nadal wolałem poćwiczyć, po około 2 godzinach potrafiłem
bez problemu to powiedzieć. Niby jest to takie proste ale jednak nie miałem
wprawy w mówieniu takich rzeczy.
Następnego dnia rano gdy jechałem autem w stronę
szkoły byłem tak zestresowany że o mały włos nie spowodowałem wypadku. Powoli podjechałem
na parking, spojrzałem na zegarek była już 7:55. Pewnie jest już w klasie , na
korytarzu znalazłem Drew. Spytałem jaką mamy teraz lekcje, niepewnie wskazał mi
na klasę chemiczną. Pobiegłem szybko w jej stronę, wbiegłem do środka,
następnie chwyciłem ją za rękę i wyprowadziłem na korytarz. Spojrzałem jej
głęboko w oczy i szepcząc powiedziałem to co wczoraj ćwiczyłem na Ninie. Pomimo
ćwiczeń było mi naprawdę ciężko, gdy skończyłem mówić nie mogłem oprzeć się
pokusie i pocałowałem ją tak delikatnie i czule żeby mogła poczuć że jest dla
mnie naprawdę ważna. Gdy tylko dotknąłem jej warg przeszył mnie okropny ból w
klatce piersiowej i musiałem wybiec nie chciałem żyć z świadomością że mogłaby
mnie takiego zobaczyć, i myśleć że to przez nią.
To tyle na dzisiaj//Nessa ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz