Rozdział II
-To idziesz na lunch?-otrząsnęłam się i
pokiwałam głową w stronę Megan.
Nie mogłam przestać myśleć o Jamesie,
stwierdziłam że może naprawdę mu się podobam jednak nie chciałam ryzykować i
zostać wyśmiana wolałam raczej w spokoju to przeczekać. Na stołówce było pełno
okrągłych stolików i krzeseł. Zauważyłam że wszyscy maja tu swoje miejsca tylko
nie ja. Jednak z Megan nie miałam się po co o to martwić. Okazało się że ona
wcale nie jest taka zła jak na początku myślałam. Nie chce się zawieść i wole
się nie nakręcać bo prędzej czy później to i tak się skończy. Postanowiłam nie
myśleć teraz o tym i żyć tym co jest teraz nie martwic się o przyszłość. Usiadłam
obok niej, a po minucie dosiadło się jeszcze dwóch chłopaków i jedna
dziewczyna.
-Jestem Nessy-powiedziałam i przywitałam się z
każdym po kolei. Chłopcy to Drew i John, a dziewczyna to Alex.
-Wiec nowa jesteś?-spytał Drew
-Tak, przeprowadziłam się tu niedawno z tatą i
bratem.
-A co z twoja mama? Pracuje tu?
Poczułam że do oczu zaczynają napływać mi łzy.
Wiedziałam ze kiedyś ktoś o to zapyta, ale miałam nadzieje ze nie nastąpi to
tak szybko. Gdy Megan to zobaczyła przytuliła mnie. Poczułam takie ciepło
którego brakowało mi od śmierci mamy. Postanowiłam jednak opowiedzieć im o
mamie. I tak musiałabym to kiedyś zrobić.
-Wiec-zaczęłam-To stało się miesiąc temu,
wracała właśnie z pracy. Jechała samochodem i miała właśnie przejeżdżać przez
przejazd kolejowy gdy okazało się że………-zrobiłam krótką przerwę- przejazd nie
został zamknięty, a w moją mamę wjechał rozpędzony pociąg. Mama zginęła na
miejscu, gdy dojechaliśmy na miejsce była owijana w złotą folie i zanoszona na
noszach do karetki. Nie mogliśmy nic z tym zrobić, a każdy dzień spędzony w tym
miejscu które przywracało tyle wspomnień sprawiało że opuściłam się w nauce, a
każdego dnia wylewałam z siebie litry łez. Okazało się że tata dostał
propozycje pracy tutaj. Stwierdził że lepiej zamieszkać tutaj i rozpocząć
wszystko od nowa.
-Przykro nam-powiedzieli wszyscy naraz
Cicho się zaśmiałam a oni patrzyli na mnie jak
na wariatkę.
Wytłumaczyłam im że śmiałam się z tego że
zaśmiali się w tym samym momencie. I wtedy oni też zaczęli się śmiać dopiero
teraz zdając sobie z tego sprawę. Zabraliśmy się za jedzenie, było w miarę
smaczne. Gdy skończyliśmy pogadaliśmy jeszcze chwile i razem z Megan udałyśmy
się w stronę naszej klasy. Teraz miały być zajęcia artystyczne, modliłam się w
duchu żebyśmy tylko nie rysowali. Wszystko oprócz tego. Moje rysunki były na
poziomie…one chyba nie były na żadnym poziomie. Po wejściu do klasy moje obawy
zniknęły i pojawiły się kolejne. Okazało się że będziemy szyć. Odetchnęłam z
ulga, ale niestety zauważyłam ze przy każdym stoliku są po dwa krzesła
oznaczało to że będziemy pracować w parach. Chciałam być w parze z Megan wiec podeszłam do niej od
razu z tym oto pytaniem
-Będziesz ze mną w parze?-spytałam z nadzieją w
głosie
-Wątpię bo pani Keyl sama wybiera pary i nigdy
nie robi wyjątków, ale nie martw się bo dzięki temu może poznasz kogoś nowego-
dodała z uśmiechem
-Masz racje
-Głowa do góry uśmiechnij się i nie przejmuj
niczym, uwierz że większość osób z naszej klasy jest naprawdę okay, a są naprawdę minimalne szanse że będziesz w
parze z kimś innym.
Zaśmiałam się.
-Masz racje znowu-powiedziałam
Zadzwonił dzwonek, a do klas zaczęli wchodzić uczniowie, a za
nimi weszła nauczycielka. Była to brunetka około 40-stki,ubierała się tak jak
większość nauczycielek, ale jej makijaż był po prostu ochydny. Rozglądnęła się
po klasie i wlepiła we mnie wzrok. Poczułam że przechodzą mi ciarki po ciele.
-O widzę nową twarzyczkę na moich zajęciach-powiedziała,
i wszyscy wlepili we mnie wzrok.
-Witaj w naszej szkole ponieważ zawsze było o
jedna osoba za mało do pracy w parach, a dzisiaj jest wystarczająco zajmiemy
się praca w parach które wybrałam już kiedyś.
Po kolei wymieniała nazwiska i miejsca które
maja zająć poszczególne osoby. Spostrzegłam ze zostałam tylko ja i James, on
też to chyba zauważył bo patrzył tak jakby wzrokiem takiego słodkiego małego
kotka.
-James ty będziesz w parze z…-zrobiła przerwę i
spojrzała na mnie, a ja jakby na zawołanie odpowiedziałam
-Jestem Nessy
-No wiec James będziesz z Nessy zajmijcie tą
ławkę po środku.
Z niechęcią poszłam w stronę ławki, nic nie
miałam do Jamesa ale nie lubiłam pracować z kimś w parze w poprzedniej szkole
wszystkie projekty które mieliśmy robić w parach robiłam sama, a moi partnerzy
nigdy się na to nie skarżyli. Po chwili on płynnie zajął miejsce obok mnie
usiadł na samym kraju stolika tak jakby bał się konfrontacji ze mną. Nie
zwracałam na to na razie uwagi. Pani Keyl powiedziała nam na czym polega nasze
zadanie. Każda para musiała stworzyć ubranka dla lalek przeznaczonych dla
dzieci z sierocińców.
-Dobra to masz może jakiś pomysł czy raczej nie
masz zamiaru brać udziału w tym projekcie-spytałam z ironią w głosie.
-No to może zrobimy coś w stylu lat 70 albo 80.
No wiesz dużo kropek i jaskrawych kolorów takie intensywne kolory-mówił to z
taka pasja, byłam w szoku. Naprawdę mi zaimponował.
-Jasne to może ja zajmę się spódnicą a ty
koszulką chyba że na odwrót?
-Może na odwrót, ale najpierw stwórzmy szkic-powiedział
i przysunął się do mnie i zaczął rysować na kartce szablon spódnicy i koszulki.
Na koszulce narysował pełno kropek różnych rozmiarów, a spódniczka była do
kolan i zapięta u góry zwykłym paskiem. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom że
chłopak może być tak bardzo obeznany w modzie.
-A jakie kolory?-spytał
-Może koszulka będzie biała, a spódniczka taka
zielona do tego brązowy skórzany pasek?-odpowiedziałam. On tylko pokiwał głową.
Zabraliśmy się za szycie, na początku szło nam słabo,
ale po chwili nabraliśmy tempa i już po około 20 minutach ubrania były gotowe. Popatrzyliśmy
oboje na swoje prace i obejrzeliśmy czy wszystko jest dobrze zszyte, gdy
skończyliśmy oględziny zawołaliśmy nauczycielkę. Pochwaliła nas i przyniosła
nam lalkę. Założyliśmy na nią ubrania wyglądała ślicznie. James chwycił
podłużny, malutki kawałek materiału z koszulki który mi został i sprawnie
wyciął z niego opaskę do włosów, którą wpiął lalce we włosy. Nie mogłam się
powstrzymać i wyciągnęłam telefon po czym zrobiłam zdjęcie naszemu dziełu.
James zrobił to samo. Gdy oboje mieliśmy dowody naszej pracy zauważyliśmy ze
skończyliśmy jako pierwsi.
-Nieźli jesteśmy no nie?-spytałam
I wtedy po raz pierwszy zobaczyłam jego uśmiech.
-No-pokiwał głową, a napięcie miedzy nami
wzrosło-wiesz przepraszam za to na fizyce.
-Spoko, nic się nie stało
I znów zapadła cisza
-Jestem James-powiedział
-Wiesz zauważyłam
-Racja. Dawno się przeprowadziłaś?
-Nie, jeszcze nawet nie zdążyłam nic zwiedzić
nawet nie wiem gdzie jest sklep.
Zaśmiał się po czym oblizał wargę.
-Wiem, że to głupie ale masz może chłopaka?
Spojrzałam na niego ze zdziwieniem i
rozejrzałam się dookoła żeby upewnić się że to do mnie skierował to pytanie.
Wiedziałam dobrze że to do mnie, ale nie lubiłam rozmawiać o takich sprawach.
Skakałam wzrokiem po całej klasie byle tylko nie musieć odpowiadać na pytanie.
Niestety nie mogło to potrwać długo. Chciałam jak najszybciej zmienić temat.
-Wiesz może jaka jest następna
lekcja?-powiedziałam jednak automatycznie zdałam sobie sprawę z tego jakie to
było głupie, on przecież może uznać to za to że nudzę się z nim, a to jest
nieprawda.
-Nie odpowiedziałaś na moje pytanie!
Musiałam mu odpowiedzieć bo wnioskowałam po
jego spojrzeniu, że on sobie nie odpuści.
-Więc, nie
Zamilkł.
-Um…
Widziałam, że chce cos powiedzieć jednak nie
udało mu się bo rozbrzmiał dzwonek oznaczający koniec szkoły. Wyszłam z klasy i
dołączyła do mnie Megan. Wyszłyśmy ze szkoły, a ja poszłam w kierunku auta w
którym czekał na mnie mój tata. Pożegnałam się z nią i pobiegłam do taty. Gdy
podeszłam bliżej zauważyłam że nie ma dobrego humoru, z jego ust wydobywał się
dym, a w dłoni trzymał kurczowo papierosa. Chciałam usiąść z przodu jednak tam leżała
butelka whisky. Tylko nie to pomyślałam. Zawsze gdy tata kupował alkohol oznaczało
to kłopoty. Ze strachem usiadłam na tylnej
kanapie. Jechaliśmy do domu w ciszy. Po dojechaniu szybko pobiegłam do swojego
pokoju i zamknęłam drzwi. Miałam nadzieje że to się nie zacznie znowu. Nie
tutaj nie teraz……
Przysunęłam biurko zastawiając nim drzwi. Może
to go powstrzyma.
Oby…
Postanowiłam odrobić lekcje, podniosłam torbę i
wskoczyłam z nią na łóżko. Odrabiałam w ciszy zadania z matematyki. Nie
słyszałam żadnych krzyków z dołu. Poprawiło mi to humor bo oznaczało że
wszystko jest w porządku i tata się uspokoił. Niestety pomyliłam się, bo już po
sekundzie usłyszałam krzyki i płacz mojego brata. Przestraszyłam się.
Czyli…On…on zaraz przyjdzie do mnie znowu. Tylko nie to, po moich policzkach
zaczęły spływać łzy. Przysunęłam kolana i schowałam w nich twarz. Po chwili
usłyszałam ciężkie kroki, a następnie szarpanie za klamkę od moich drzwi. Nie
miałam gdzie uciec, schować się. Wyciągnęłam telefon chciałam do kogo
zadzwonić, ale do kogo? Kto mógłby mi pomóc policja?!Nigdy gdybym do nich
zadzwoniła zniszczyłabym sobie życie wzięliby nas do sierocińca, a tego nie chce.
Wolę cierpieć niż zmarnować sobie życie. Szarpanie nasiliło się, a po chwili
drzwi spadły na podłogę, a do pokoju wkroczył rozwścieczony tata. Chwycił mnie
za ramie i zrzucił na ziemie po czym zaczął dobierać się do mnie. Płakałam, ale
nikt mnie słyszał po za nim i Georgem. W tym drugim jednak nie miałam po co
szukać oparcia. Ojciec zaczął przejeżdżać dłońmi po moim ciele, jedną z rąk
włożył pod moją koszulkę a drugą zasłonił moje usta żebym nie krzyczała. Nie
miałam nawet siły krzyczeć. Pozwoliłam
mu na wszystko. Czułam obrzydzenie do siebie do tego że daje własnemu ojcu się
rżnąć. Gdy skończył ubrał spodnie i wyszedł z pokoju nawet na mnie nie patrząc.
Ubrałam się, a do pokoju wszedł George po jego twarzy spływała krew. Nie
przejmowałam się tym. Wolałabym zostać pobita niż zgwałcona.
-Jak się czujesz?-spytał
Po raz pierwszy chyba usłyszałam w jego głosie
troskę. Oparł się o ścianę i spuścił głowę w dół. Nie odpowiedziałam mu bo
chyba dobrze wiedział jak się czuje zresztą nie działo się to po raz pierwszy.
-Przepraszam
Ponownie spojrzałam na niego i wytrzeszczyłam
oczy. Czy on właśnie mnie przeprosił? Do oczu zaczęła mi ponownie napływać słona substancja tym razem
jednak ze wzruszenia.
-Musimy z tym skończyć-dodał
-Jak?
-Jestem pełnoletni wiec mogę sam zamieszkać,
wyprowadzić się, ale co z Tobą?
-Zamieszkam u cioci Jane
-Pozwoli Ci?
-Nie wiem
-Zadzwoń i się zapytaj, a ja w tym czasie
wstawie Ci te drzwi.
Przytuliłam się do niego i wybrałam numer
cioci.
Pik…Pik…
-Halo?-usłyszałam znajomy głos w słuchawce
telefonu
-Cześć ciociu tu Nessy
-O jak miło Cię słyszeć-te nutka troski w jej
głosie była wspaniała-Coś się stało?
-Czy mogłabym u Ciebie zamieszkać przez kilka
dni? Bo źle się czuje w nowym domu tak nieswojo.
-Oczywiście!-krzyknęła-Kiedy chcesz przyjechać?
-A mogłabym już dzisiaj?-spytałam niepewnie
-Pewnie Thomas ma po Ciebie przyjechać czy sama
przyjedziesz?
-Sama
-To ja w
takim razie idę przygotować Ci pokój.
-Dziękuję
-Nie ma za co-powiedziała i rozłączyła się
Uśmiechnęłam się i przycisnęłam telefon do
serca.
-I co zgodziła się?
Zwróciłam się w stronę Georga, drzwi były już
na swoim miejscu tak samo jak biurko. Kiwnęłam głową.
-To ja idę do siebie. Jak się spakuje to
przyjdę tu jeszcze do Ciebie.
Wyszedł i ja też zabrałam się za pakowanie.
Spakowałam kilka koszulek, spodnie, spodenki, sukienkę, bieliznę. Poszłam
jeszcze do toalety po kosmetyczkę. Schowałam do niej przyrządy do makijażu,
pastę i szczoteczkę do zębów. Zabrałam jeszcze tylko szampon i wróciłam do
pokoju. Ułożyłam je w torbie i pobiegłam po buty. Postanowiłam wsiąść botki,
trampki i koturny. Zapakowałam je w reklamówkę i wrzuciłam do walizki. Na
ramieniu zwiesiłam torbę z książkami, telefon schowałam do kieszeni w
spodniach. Druga ręką natomiast podniosłam walizkę i zeszłam z nią na dół.
-George kończysz?!-krzyknęłam, a mój brat już
po chwili pojawił się z ogromną walizką obok mnie.
-Trzeba mu chyba zostawić jakąś wiadomość?
-Zostawiłem u mnie na drzwiach.
-Okay to idziemy?-spytałam nadal niepewna tego
co właśnie się dzieje
-Tak mój kumpel nas zawiezie-odpowiedział
Pokiwałam głową i niepewnie wyszłam za drzwi z
walizką, a za mną mój brat. Zamknął drzwi i pomógł znieść mi walizkę. Dopiero
gdy podeszliśmy pod auto zobaczyłam tego znajomego mojego brata okazało się że
był to…
Mam nadzieje że się spodoba/Nessa ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz