wtorek, 10 września 2013

Rozdział VI

Rozdział Vi
Przed budynkiem czekała na mnie Megan
-Wszystkiego Najlepszego- krzyknęła i mocno mnie przytuliła, a następnie wręczyła perfumy o nazwie Girlfriend. Prysnęłam nimi na nadgarstek pachniały wspaniale, podziękowałam jej i weszłyśmy do budynku. Poszłyśmy w stronę naszych szafek, niestety były one położone na dwóch różnych końcach korytarza. Umówiłyśmy się że spotkamy się w  klasie. Zaniosłam do szafki niepotrzebne książki, a wyjęłam do Matematyki, następnie zamknęłam szafkę i ruszyłam w stronę Sali matematycznej. Kilku uczniów pozajmowało już miejsca większość w ostatnich ławkach. Ja usiadłam w trzeciej ławce, ułożyłam książki i wyciągnęłam telefon.
14 połączeń nieodebranych
Sprawdziłam od kogo:
7 od Justin
7 od George
Co się stało że tyle razy do mnie dzwonili?.
Postanowiłam najpierw oddzwonić do Georga po kilku sygnałach usłyszałam jego głos:
-Halo?
-Hej to ja Nessy co się stało że tyle razy do mnie dzwoniłeś?
-Chciałem złożyć Ci życzenia urodzinowe
-Żartujesz?-spytałam
-Nie, czemu?
-Nieważne i dziękuję
-Nie ma za co-powiedział po czym dodał-Mogę dzisiaj wpaść czy raczej nie?
-Jasne że możesz
-Dobra to będę koło 17
-Okay
-Trzymaj się-powiedział i się rozłączył
Dobra już wiem po co dzwonił do mnie George, ale został jeszcze Justin. Już miałam wybierać jego numer gdy do klasy wparował on sam ze swoją świtą, a za nimi weszła Megan. Zajęła miejsce obok mnie nie zdążyłyśmy jednak pogadać bo do klasy wszedł nauczyciel. Przywitał się z nami i zaczął wykład. Nagle Megan wstała i zaczęła śpiewać Happy Brithday, po chwili zaczęli dołączać do niej inni uczniowie, a gdy kończyła dodała for Nessy. Zaśmiałam się i niepewnie wstałam i podziękowałam wszystkim,  Megan pociągnęłam w dół żeby usiadła
-I ani słowa więcej-dodałam z groźbą w głosie
Przestraszona kiwnęła głową i do końca lekcji nie odezwała się już wcale. Zrobiło mi się przykro bo wydawało mi się że mogłam naprawdę sprawić jej przykrość, gdy tylko rozbrzmiał dzwonek poprosiłam ją żeby została jeszcze na chwile w klasie
-O co chodzi?-spytała niepewnie
-Chciałam Cię przeprosić nie powinnam tak na Ciebie naskakiwać-powiedziałam ze skruchą w głosie
-Nic się nie stało idziemy się przejść?
-Jasne
Szłyśmy i gadałyśmy o wszystkim, minęłyśmy kilka osób z mojej klasy które złożyły mi życzenia. Pięć minut przed dzwonkiem ponownie poszłyśmy po następne książki. Tym razem do Angielskiego. Idąc w stronę Sali To był….James. Czego on znowu chciał?!.
-Hej-powiedział
-Możesz mnie przepuścić trochę się śpieszę
-Chce pogadać
-Weź mnie przepuść
Zaczęłam się szarpać z nim jednak bezskutecznie.
-Uspokój się u tak nikt ani nic Ci nie pomoże-powiedział chwytając mnie za rękę, a następnie ciągnąc w stronę wyjścia ze szkoły
Nie odezwałam się zbyt bardzo się bałam. Już nawet nie próbowałam uciekać szłam za nim, i nikt nie zwrócił na nas uwagi. Gdy wyszliśmy z budynku poszliśmy na parking. Później James wpakował mnie do jakiegoś czarnego auta i odjechał. Nie wiedziałam gdzie jadę i po co.

Na razie nie chciałam wiedzieć…językowej zaczepił mnie……

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz