Rozdział Vi
Przed budynkiem czekała na
mnie Megan
-Wszystkiego Najlepszego-
krzyknęła i mocno mnie przytuliła, a następnie wręczyła perfumy o nazwie
Girlfriend. Prysnęłam nimi na nadgarstek pachniały wspaniale, podziękowałam jej
i weszłyśmy do budynku. Poszłyśmy w stronę naszych szafek, niestety były one
położone na dwóch różnych końcach korytarza. Umówiłyśmy się że spotkamy się
w klasie. Zaniosłam do szafki
niepotrzebne książki, a wyjęłam do Matematyki, następnie zamknęłam szafkę i
ruszyłam w stronę Sali matematycznej. Kilku uczniów pozajmowało już miejsca
większość w ostatnich ławkach. Ja usiadłam w trzeciej ławce, ułożyłam książki i
wyciągnęłam telefon.
14 połączeń nieodebranych
Sprawdziłam od kogo:
7 od Justin
7 od George
Co się stało że tyle razy do
mnie dzwonili?.
Postanowiłam najpierw
oddzwonić do Georga po kilku sygnałach usłyszałam jego głos:
-Halo?
-Hej to ja Nessy co się stało
że tyle razy do mnie dzwoniłeś?
-Chciałem złożyć Ci życzenia
urodzinowe
-Żartujesz?-spytałam
-Nie, czemu?
-Nieważne i dziękuję
-Nie ma za co-powiedział po
czym dodał-Mogę dzisiaj wpaść czy raczej nie?
-Jasne że możesz
-Dobra to będę koło 17
-Okay
-Trzymaj się-powiedział i się
rozłączył
Dobra już wiem po co dzwonił
do mnie George, ale został jeszcze Justin. Już miałam wybierać jego numer gdy
do klasy wparował on sam ze swoją świtą, a za nimi weszła Megan. Zajęła miejsce
obok mnie nie zdążyłyśmy jednak pogadać bo do klasy wszedł nauczyciel.
Przywitał się z nami i zaczął wykład. Nagle Megan wstała i zaczęła śpiewać
Happy Brithday, po chwili zaczęli dołączać do niej inni uczniowie, a gdy
kończyła dodała for Nessy. Zaśmiałam się i niepewnie wstałam i podziękowałam
wszystkim, Megan pociągnęłam w dół żeby
usiadła
-I ani słowa więcej-dodałam z
groźbą w głosie
Przestraszona kiwnęła głową i
do końca lekcji nie odezwała się już wcale. Zrobiło mi się przykro bo wydawało
mi się że mogłam naprawdę sprawić jej przykrość, gdy tylko rozbrzmiał dzwonek
poprosiłam ją żeby została jeszcze na chwile w klasie
-O co chodzi?-spytała
niepewnie
-Chciałam Cię przeprosić nie
powinnam tak na Ciebie naskakiwać-powiedziałam ze skruchą w głosie
-Nic się nie stało idziemy się
przejść?
-Jasne
Szłyśmy i gadałyśmy o
wszystkim, minęłyśmy kilka osób z mojej klasy które złożyły mi życzenia. Pięć
minut przed dzwonkiem ponownie poszłyśmy po następne książki. Tym razem do
Angielskiego. Idąc w stronę Sali To był….James. Czego on znowu chciał?!.
-Hej-powiedział
-Możesz mnie przepuścić trochę
się śpieszę
-Chce pogadać
-Weź mnie przepuść
Zaczęłam się szarpać z nim
jednak bezskutecznie.
-Uspokój się u tak nikt ani
nic Ci nie pomoże-powiedział chwytając mnie za rękę, a następnie ciągnąc w
stronę wyjścia ze szkoły
Nie odezwałam się zbyt bardzo
się bałam. Już nawet nie próbowałam uciekać szłam za nim, i nikt nie zwrócił na
nas uwagi. Gdy wyszliśmy z budynku poszliśmy na parking. Później James wpakował
mnie do jakiegoś czarnego auta i odjechał. Nie wiedziałam gdzie jadę i po co.
Na razie nie chciałam
wiedzieć…językowej zaczepił mnie……
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz