poniedziałek, 16 września 2013

Informacja

Więc będzie krótka przerwa na blogu bo zepsuł mi się laptop i nie mam jak dodawać nowych rozdziałów. Naprawa będzie trwać prawie miesiąc :( Ale gdy tylko go dostanę, dodam pięć rozdziałów w jednym dniu :D
Przepraszam i mam nadzięję że nie zapomnicie! <3

Rozdział X

Rozdział X
***Nessy Pov***
Po chwili ktoś popchał mnie w stronę klasy. Nie znałam tego chłopaka chyba był tu nowy.
-Przepraszam, jestem tu nowy- powiedział
-Spoko, Jestem Nessy a ty?
-Cody, miło mi –uśmiechnął się po czym dodał-Czemu nie wchodzisz do klasy?
Musiałam idiotycznie wyglądać wpatrzona w drzwi, samotnie stojąca na korytarzu.
-Chciałam zaczerpnąć świeżego powietrza
-Uhm, wchodźmy bo zaraz przyjdzie profesor
-Racja- weszłam do klasy i ponownie usiadłam w swojej ławce
Do końca lekcji opowiadałam jej o wszystkim co zaszło przez te kilka dni. Pominęłam niektóre rzeczy, ale nie było to aż tak ważne, żebym musiała jej o nich mówić. Podczas lunchu, ogłoszono że do naszej szkoły przyjedzie łowca talentów. Wszyscy byli tym strasznie podekscytowani, ale my z Megan przyjęłyśmy to ze stoickim wręcz spokojem. Po powrocie do domu czekał na mnie smakowity obiad. Dzisiaj wyjątkowo jedliśmy wszyscy, zastanawiałam się nawet czy ktoś nie ma urodzin, albo imienin.  Jednak pewnie przyszli by goście, więc nie miałam się czym martwić tak przynajmniej myślałam. Gdy skończyłam jeść i chciałam pójść do swojego pokoju żeby odrobić lekcję usłyszałam za sobą  głos cioci
-Nessy, usiądź na kanapie chcemy z Tobą porozmawiać
Posłusznie zajęłam miejsce i czekałam aż ktoś powie mi o co chodzi. Minutę później, słychać było już tylko mój płacz. Oni nie mogą mi tego zrobić, nie teraz!
***Justin Pov***
Gdy wybiegłem z budynku pobiegłem do mojego Range Rovera. Chciałem do niej pobiec wszystko jej powiedzieć i poczuć jej oddech na mojej piersi. Nie mogłem. Po powrocie do domu pobiegłem szybko do swojego pokoju,  zamknąłem drzwi na klucz, i wskoczyłem na łóżko, a po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Dlaczego ja to zrobiłem?! Cały dzień leżałem i zastanawiałem się nad wszystkim. Jeśli muszę już robić jej nadzieję to chcę żeby chociaż przez chwilę wydawało się to dla mnie że to jest prawdziwe, a nie że jest to moje kolejne zadanie które musze wykonać by żyć i chronić rodzinę. Pomyślałem że może zgodzi się pojechać ze mną do moich dziadków. Bez chwili zastanowienia wysłałem jej wiadomość. Każda chwila czekania na jej odpowiedź sprawiała że moje serce biło coraz szybciej. Nie mogłem wytrzymać tego czekania. Kilka minut później rozległo się pukanie. Niechętnie wstałem, przejrzałem się w lustrze, rozwalone włosy przeczesałem je dłonią, i otwarłem drzwi.
Nie mogłem uwierzyć w to kto tam stoi z walizkami…
***Nessy Pov***
-Czyli to już ostateczna decyzja nic nie da się zrobić?
-Nie, zresztą mieliśmy nadzieję że będziesz tu jak sama powiedziałaś przez kilka dni. Przykro nam
-Okay, to do kiedy mam czas?-spytałam
-Jeszcze 2 dni
Spojrzałam na nich z wyrzutem jak oni mogli?!
Poszłam do mojego pokoju i zaczęłam się pakować zostawiłam tylko fioletowy top, szarą spódniczkę, i  beżowe baleriny, w które się przebrałam. Gdy byłam już gotowa, zadzwoniłam do Georga opowiedziałam mu o wszystkim, oznajmił mi że przyjedzie tu za 5minut. Poszłam na dół i spytałam czy Thomas nie pomógłby mi znieść walizkę. Kuzyn od razu wbiegł na górę, a po chwili stał już koło mnie z bagażem.
-A więc kto po Ciebie przyjedzie?- spytała ciocia
-George
-Chyba już jest-oznajmiła
Przytuliłam każdego z nich z osobna. Thomas wyniósł mi walizkę na schody, gdyż mój brat zabrał ją od niego. Pokazał mi na czarne Bugatti. Takie auta nie robią już na mnie wrażenia, odkąd byłam w ich garażu żadne auto nie zrobi już na mnie żadnego wrażenia. Wszystkie są teraz przeciętne. Chociaż miesiąc temu nie mogłam nawet śnić że kiedykolwiek wsiądę lub dotknę takiego auta. Zajęłam miejsce z przodu, włączyłam radio, leciała akurat audycja z Eminemem. Odchyliłam odrobinę fotel do tyłu i zamknęłam oczy. Pogrążyłam się w moich rozmyślaniach. Po pięciu minutach do samochodu wszedł mój brat. Odpalił silnik i pojechał znaną mi już drogą .
-Zajmiesz pokój obok Justina i naprzeciwko mnie okay?
-Jasne
-Uśmiechnij się
-Nie mam po co
-Masz
-Podaj przykład-powiedziałam
-Hmm… Bo będziesz mieszkać razem ze mną i swoim chłopakiem-dodał z szyderczym uśmiechem
-Od kiedy Taylor Lauthner  mieszka z Tobą?
-Wiesz że chodzi mi o Justina
-On nie jest moim chłopakiem
-Myślisz że nie wiem o tym co Ci powiedział w szkole?
Nic na to nie odpowiedziałam. Czyżby to była kolejna intryga mojego brata?
Reszta drogi upłynęła nam w ciszy. Wyszłam z auta i poczekałam aż George weźmie moją walizkę i wniesie ją do mojego pokoju albo przynajmniej położy ją na górze. Lenistwo mojego brata znowu dało o sobie znać, zawołał Jadena i kazał mu wnieść moją walizkę. Nie miałam już sił żeby na niego krzyczeć, zresztą gdyby nie on to wylądowałabym na ulicy. Udałam się za chłopakiem.
-Zostaw ją tu przy schodach poradzę już sobie-powiedziałam
Chłopak posłusznie podał mi uchwyt.
-Będziesz jadła kolację?
-Tak, to znaczy co jest?
-Dzisiaj przygotuje moje wspaniałe Curry-odparł ukazując białe zęby
-W takim razie chętnie-odparłam a on zbiegł na dół.
Rozejrzałam się dookoła i wypatrzyłam pokój Justina, a obok otwarte drzwi czyli to będzie mój nowy pokój.  Gdy przejeżdżałam obok jego pokoju usłyszałam ciche szlochanie. Zaniepokojona zapukałam delikatnie, a po chwili…
***Justin Pov***
To była Nessy .
-Co ty tu robisz?-spytałem, patrząc to na nią to na walizkę
-Mieszkam-powiedziała prawie szeptem
Stałem tam, a ona patrzyła na mnie swoimi brązowymi oczami, w których prawie utonąłem. Czyli odczytała moją wiadomość, ale żeby od razu chciała tu zamieszkać?
-Spokojnie, nie jestem tu dla Ciebie-powiedziała
-Co?
-No, myślałam że George wam powiedział
-Nic mi nie mówił
-Trudno, ale teraz już wiesz
-Ale gdzie będziesz spać, bo kanapa nie jest zbyt wygodna
-Nie masz się o co martwić, zajmę pokój naprzeciwko mojego brata.
-Ale jak to się stało przecież mieszkałaś u cioci?
-No tak, ale to długa historia może później Ci opowiem, a teraz jestem zmęczona
-Okay
Odeszła, a ja zszedłem na dół jak oni mogli mi nie powiedzieć o tym że Ness będzie tu mieszkać?
Skierowałem się do kuchni. W środku byli już wszyscy oprócz mnie i Nessy
-Co ona tu robi?-spytałem ze złością
George wstał, a w jego oczach roziskrzył się malutki płomyki.
-Nie ona tylko moja siostra i będzie tu teraz mieszkać. Masz z tym jakiś problem kochasiu?
Zagryzłem zęby. Nie mogłem nic z tym zrobić
-Nie słyszałem!-dodał George podchodząc coraz bliżej
-Nie mam
-Dobrze-powiedział-Jaden?
Chłopak wstał
-Co jest?
-Idź po moją siostrę
-Jasne
Wyszedł, a ja słyszałem tylko oddalające się kroki.
-Dlaczego nic mi o tym nie powiedziałeś?-nadal drążyłem temat
-Nie miałem kiedy, zresztą miałeś zamknięte drzwi i myślałem że no wiesz jesteś zajęty
Zaśmiał się
-Nie przejmuj się będę mógł mieć ją na oku, a ty chyba też nie będziesz narzekał?
Nic nie odpowiedziałam bo wszedł Jaden, a za nim Nessy. Zająłem swoje miejsce, obok mnie siedział Drew i Jaden. Ness usiadła naprzeciwko mnie, a po jej prawej stronie usiadł George.
***Nessy Pov***
Stałam przed Justinem. Był zaskoczony tym że tu jestem, miałam żal do brata że nic mu nie powiedział. Nie chciałam mu przeszkadzać więc poszłam do mojego nowego pokoju. Ściany były fioletowe, podłoga została przysłonięta białą wykładziną, meble również miały odcienie bieli, ale najpiękniejsze w całym pokoju było łóżko. Wyglądało jak te które widywałam w czasopismach. Pełno kolorowych poduszeczek, i biało fioletowa poszwa. Ten pokój był idealny tak nierealny. Jednak po chwili mnie olśniło, na moim laptopie miałam zdjęcie prawie takiego samego pokoju.  George musiał już wcześniej przygotować ten pokój, a wzorował się na zdjęciu. Mam najwspanialszego brata na świecie!
-Hej, chodź na kolację
Odwróciłam się to był Jaden
-Jasne poczekasz chwilkę tylko się przebiorę- odpowiedziałam i zajrzałam do szafy o dziwo były w niej wszystkie moje ubrania które zostawiłam w domu. Wyciągnęłam jeansy i białą koszulkę na ramiączkach, zabrałam jeszcze kosmetyczkę i weszłam do łazienki. Szybko przebrałam się i rozczesałam włosy. Przejechałam jeszcze błyszczykiem i zeszłam z Jadenem do kuchni. Nie zamieniliśmy ani jednego słowa, a gdy szliśmy przez salon słyszałam zacięte rozmowy, jednak gdy weszłam do pomieszczenia wszystkie głosy umilkły, a ich spojrzenia zatrzymały się na mnie. Poczułam że na moich policzkach pojawił się delikatny rumieniec. George wstał i wskazał mi żebym usiadła. Naprzeciwko mnie siedział natomiast Justin.
- I jak pokój?-spytał George
-Hmm.. Brzydki
-Co? Jak to możliwe?
-Nie podobają mi się kolory, a łóżko katastrofa- powiedziałam a on patrzył na mnie z niedowierzeniem
-Przecież dokładnie taki sam masz zapisany na laptopie
-Przyznałeś się jednak że grzebałeś w moim laptopie
-Czyli o to Ci chodziło?
-Tak, jak mogłeś?
-No co to jest prezent na urodziny
-Dziękuje-dodałam z uśmiechem
-O i to zdjęcie z dzieciństwa w tej różowej sukieneczce jest takie wspaniałe muszę je wrzucić na profil waszej szkoły-zaśmiał się
-Ja Cię zabiję wiesz o tym?
-Nie zrobisz tego
-Założymy się?-spytałam, a chłopaki ponownie na mnie spojrzeli
-Nie musze, bo wiem że tego nie zrobisz ,nie miałabyś gdzie mieszkać
Nie odpowiedziałam na to bo miał rację. Wtedy właśnie do kuchni wszedł…


Mam nadzieję że wam się spodoba// Nessa ^^

czwartek, 12 września 2013

Rozdział IX

Rozdział IX
***Nessy Pov***
Powiedział mi o tym że mój brat uratował życie Jaxona. Dał pieniądze na jego rehabilitacje, ale nie za darmo Justin musiał zacząć…
***Justin Pov***
Uratował życie mojemu bratu, a później o tym że zniszczył mi życie!
***Nessy Pov***
Musiał stać się…
Męską dziwką, a teraz jest już alfonsem sprzedaje innych… więc tak zarabia mój brat. Nie mogłam w to uwierzyć po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Justin coś jeszcze do mnie mówił ale ja go nie słuchałam ciągle miałam w głowie jego słowa..
Zasnęłam
Gdy się obudziłam, leżałam na łóżku w obcym pokoju, za oknem była już noc. Wstałam i wyszłam za drzwi, następnie szłam korytarzem gdy usłyszałam głosy z dołu. Usiadłam tak by nikt mnie nie zauważył i nasłuchiwałam rozmowy jak się okazało mojego brata i Justina
-Kurwa i po co jej o tym mówiłeś?
-Kiedyś i tak musiałaby poznać prawdę
-Ale nie teraz, ma za dużo problemów-zamilkli oboje-Jeśli coś jej się stanie to obiecuje Ci że Cię zabiję
Na tych słowach rozmowa się skończyła i ktoś wstał z kanapy. Wstałam i udawałam że dopiero wstałam, zeszłam po schodach, a oczy chłopaków skierowały się na  mnie. Mój brat podszedł do mnie i chciał mnie przytulić jednak ja go odepchnęłam, jeszcze było dla mnie za wcześnie. On chyba to zrozumiał i zrezygnował.
-Jesteś głodna?-spytał, pokiwałam przecząco głową- A może chcesz coś?
-Odwieźcie mnie do domu
-Już?
-Tak, późno jest, a ja muszę jeszcze się trochę na jutro pouczyć, albo chociaż dowiedzieć się czy nie ma zadań na jutro
-Dobra Justin wstawaj odwieziesz ją
Justin posłusznie wstał i wskazał mi żebym szła za nim. Zaprowadził mnie do ogromnego garażu, było tu chyba z pięćdziesiąt aut.
-Którym chcesz jechać-usłyszałam głos który wyrwał mnie z moich rozmyślań
-Którymkolwiek-odpowiedziałam nie wykazując żadnych emocji, po czym podeszłam do granatowego mustanga
Justin wziął kluczyki i otworzył auto, zajęłam miejsce z tyłu. Nie miałam ochoty być w jego pobliżu. Większość drogi spędziliśmy w ciszy. Justin tylko od czasu do czasu coś pomrukiwał. Gdy tylko dojechaliśmy na miejsce szybko wyszłam z auta nie czekając na to czy Justin chce coś powiedzieć  czy nie. Zamknęłam za sobą drzwi ani razu nie odwracając się do tyłu. W salonie czekała na mnie zdenerwowana ciocia z wujkiem, a naprzeciwko ich był Thomas. Niepewnie zajęłam miejsce obok kuzyna
-Gdzie byłaś, martwiliśmy się o Ciebie-zaczęła ciocia- Nie było Cię w szkole, twoja wychowawczyni do nas dzwoniła
-Wiem, przepraszam to była awaryjna sytuacja i to się więcej nie powtórzy obiecuje-powiedziałam
-Dobrze, odpuścimy Ci kazania bo masz dzisiaj urodziny, ale proszę Cię jeśli pójdziesz z lekcji z tym chłopakiem Justinem, albo z koleżankami to zadzwoń do nas bo się martwimy
-Dobrze
Przytuliłam każdego z osobna i poszłam na górę żeby się wykąpać. Nalałam sobie wody i wsypałam trochę soli relaksacyjnych, zapaliłam świeczki i zanurzyłam się w wodzie. Miałam nadzieję że to już koniec i w moim życiu nie spotka mnie nigdy więcej taka sytuacja.
Gdy rano szłam szkolnym chodnikiem podbiegł do mnie jakiś chłopak:
-Czyli jesteście z Justinem parą?-spytał, jednak brzmiało to bardziej jak stwierdzenie
-Nigdy nie będę z Justinem bo jest największym idiotą w całej szkole –odpowiedziałam a następnie weszłam do budynku, idąc w kierunku szafki wyczuwałam tylko spojrzenia, a czasami i głupie komentarze. Nie przejmowałam się nimi bo ja znam prawdę, a oni głupie plotki wyssane z palca. Otworzyłam szafkę i spojrzałam na plan lekcji pierwsza chemia. Zabrałam książkę i ruszyłam w kierunku Sali. W środku było już kilku uczniów, a wśród nich James i Megan, która gdy tylko mnie zobaczyła podbiegła do mnie i mocno przytuliła po czym usiadła w ławce obok mnie
-Opowiadaj wszystko
-Wiec…-właśnie miałam jej wszystko opowiedzieć gdy do klasy wszedł Justin, podszedł do mnie i złapał mnie za rękę po czym wyprowadził na korytarz który powoli stawał się pusty
-Jesteś moim skarbem, który znalazłem na końcu świata, nie mogę bez Ciebie żyć - powiedział to jak najszybciej i jak najczulej  umiał , następnie delikatnie musnął moje usta i uciekł w stronę wyjścia. Byłam tak zszokowana tym co tu się wydarzyło że nie mogłam się ruszyć, stałam tam  jak wmurowana i patrzyłam na niego jak wybiega, a później już tylko na zamknięte drzwi…
***Justin Pov***
Gdy podjechałem pod jej dom, wybiegła tak szybko że nawet nie zdążyłem się z nią pożegnać się. Patrzyłem jak biegnie w stronę drzwi, a następnie znika za nimi. Po powrocie do mieszkania w salonie czekali na mnie przyjaciele.
-Dobrze, że jesteś musimy poważnie pogadać-odezwał się Cody
Usiadłem na fotelu i spojrzałem wymownie na chłopaków
-Dobra, chodzi o moją siostrę-powiedział George-Musisz udawać jej chłopaka
-Co?
-To co słyszałeś, wiesz o co chodzi sprzedaj jej jakąś tanią bajere żeby poczuła się tu chciana. Zrozumiano?
-Tak-powiedziałem cicho
Wstałem z fotela i poszedłem do kuchni, otworzyłem lodówkę i zabrałem z niej piwo. Chwyciłem jeszcze paczkę fajek i podążyłem w stronę swojego pokoju. Całą noc nie mogłem usnąć myślałem o Ness jak dam radę ją   okłamać, wiedziałem że gdy tylko spojrzy na mnie tymi czekoladowymi tęczówkami to zmięknę i nie dam rady wykrztusić z siebie żadnego słowa, ale nie mogłem się sprzeciwić Georgowi był zbyt sprytny . Trudno, więc musze poćwiczyć. Tylko na kim?
Nikt nie przychodził mi do głowy, ale moment Nina! To było jedyne wyjście. Szybko wybrałem jej numer i poprosiłem żeby do mnie przyjechała. Wszyscy myśleli że jesteśmy parą, a prawda była taka że ona jest moją najlepszą przyjaciółką, znam ją od piaskownicy. Te pocałunki i to niby chodzenie jest tylko po to żebym mógł się nią opiekować gdy jest w szkole, ale odkąd do mojej szkoły chodzi również Ness nie mogę poświęcać jej już tyle czasu co wcześniej. Przebrałem się w czarne rurki i biały T-shirt, kilka minut później w moim pokoju stała Nina. Opowiedziałem jej o wszystkim, okazało się że jest wyrozumiała i stwierdziła że nie musze nic ćwiczyć bo powiem jej to bez problemu. Jednak ja nadal wolałem poćwiczyć, po około 2 godzinach potrafiłem bez problemu to powiedzieć. Niby jest to takie proste ale jednak nie miałem wprawy w mówieniu takich rzeczy.
Następnego dnia rano gdy jechałem autem w stronę szkoły byłem tak zestresowany że o mały włos nie spowodowałem wypadku. Powoli podjechałem na parking, spojrzałem na zegarek była już 7:55. Pewnie jest już w klasie , na korytarzu znalazłem Drew. Spytałem jaką mamy teraz lekcje, niepewnie wskazał mi na klasę chemiczną. Pobiegłem szybko w jej stronę, wbiegłem do środka, następnie chwyciłem ją za rękę i wyprowadziłem na korytarz. Spojrzałem jej głęboko w oczy i szepcząc powiedziałem to co wczoraj ćwiczyłem na Ninie. Pomimo ćwiczeń było mi naprawdę ciężko, gdy skończyłem mówić nie mogłem oprzeć się pokusie i pocałowałem ją tak delikatnie i czule żeby mogła poczuć że jest dla mnie naprawdę ważna. Gdy tylko dotknąłem jej warg przeszył mnie okropny ból w klatce piersiowej i musiałem wybiec nie chciałem żyć z świadomością że mogłaby mnie takiego zobaczyć, i myśleć że to przez nią.

To tyle na dzisiaj//Nessa ^^

środa, 11 września 2013

Rozdział VIII

Rozdział VIII
***Nessy Pov***
Właśnie ściągnął moje spodnie, kiedy do budynku wbiegł George
-Odsuń się od niej ty stary chuju-wykrzyczał po czym podbiegł do ojca i wycelował pistoletem prosto w jego głowę
Po chwili spostrzegłam że nie jest sam…
***Justin Pov***
George wbiegł pierwszy, ja wszedłem dopiero gdy dał mi znak. Szybko odszukałem ją wzrokiem leżała tam prawie naga była taka bezbronna, wystraszona. Poczułem że zaraz się rozpłacze. Nie mogę pomyślałem.  Podbiegłem do niej i podniosłem ją, a następnie wyszedłem z nią z budynku. Delikatnie ułożyłem ją na tylnim siedzeniu . Pojechałem w stronę mojego mieszkania. W pewnym momencie mój telefon zaczął dzwonić. Wyjąłem go z kiszeni i spojrzałem na wyświetlacz…
***Nessy Pov***
Był z nim Justin. Przestraszyłam się byłam prawie naga, a on podbiegł i do mnie i zawiózł mnie do jakiegoś domu. Otworzył mi drzwi i wystawił rękę w geście pomocy. Odepchnęłam go i poszłam w stronę wejścia, a on mnie wyminął i pomógł wejść po schodkach. Po wejściu moim oczom ujrzał się ogromny salon. Dom był urządzony w nowoczesnym trochę prymitywnym stylu, ale przepełnionym luksusem. Justin wskazał mi na schody, a ja posłusznie udałam się na górę on natomiast został na dole. Poszłam korytarzem w prawą stronę. Gdy doszłam do samego końca otwarłam drzwi prowadzące chyba do pokoju Justina gdyż na komodzie było dużo jego zdjęć z rodziną. Na jednym z nich był tylko z małą dziewczynką pewnie jego siostrą wyglądali razem tak uroczo.
-To moja siostra-usłyszałam głos zza pleców
Odwróciłam się i o mało co nie upuściłam ramki.
-Jak się czujesz?
-Dobrze-odpowiedziałam
-Zaraz tu będzie George
-Skąd on tu?
-On tu mieszka-odparł
-Żartujesz?-spytałam zszokowana
Kiwnął przecząco głową
Czyli mój brat tu mieszka. Skoro, on tu mieszka to dlaczego nie zaproponował mi żebym zamieszkała z nim?
***Justin Pov***
Gdy odwiozłem ją do mojego domu, kazałem jej iść na górę, a sam w tym czasie oddzwoniłem do Georga.
-Co jest?-spytałem
-Kurwa, musiałem jechać do Niny
-Po co?
-Ten jebany James dźgnął mnie nożem w ramię
-Dobra, co mam zrobić z twoją siostrą?
-Zaopiekuj się nią, postaram się jak najszybciej przyjechać
-Spoko, trzymaj się-powiedziałem po czym się rozłączyłem
Poszedłem na górę, rozejrzałem się i zauważyłem uchylone drzwi do mojego pokoju. Szedłem jak najciszej tylko umiem nie chciałem jej obudzić jeśli spała. Wychyliłem lekko głowę zza drzwi, nie spała. Oglądała zdjęcia, akurat trzymała zdjęcie z moją siostrą. Gdy tylko to powiedziałem  odwróciła się, była wyraźnie zawstydzona. Powiedziałem jej również że George będzie niedługo.
-Ale że on tu mieszka?
-No razem ze mną, Jadenem, Codym i Nathanem
-Ale…-zamilkła
Chciałem do niej podejść i ją przytulić, jednak nie mogłem była siostrą mojego przyjaciela. Po chwili ciszy odezwała się odkładając ramkę ze zdjęciem:
-Mógłbyś odwieźć mnie do cioci?-spytała
-Chciałbym, ale nie mogę-gdy tylko to powiedziałem od razu ugryzłem się w język. Zabrzmiało to tak jakbym nie chciał spędzać z nią czasu Ona była zbyt delikatna żeby słyszeć od kogokolwiek takie słowa.
-Przepraszam
Nie reagowała, ale było widać że stara się być twarda pomimo że się do tego nie przyznaje
-To opowiedz mi coś o sobie-powiedziała znienacka
-A co chcesz wiedzieć?
-Wszystko, to jak poznałeś się z moim bratem i całą resztę
Usiadła na łóżku, a ja na fotelu naprzeciwko niego. Zacząłem jej opowiadać o tym jak poznałem się z Georgem i o tym jak…
***Nessy Pov***

Czyli George tu mieszka i nic mi nie powiedział. Zawiodłam się na nim, ale może miał jakieś powody. Później pogadam z nim o tym, a teraz chciałam się dowiedzieć jak i skąd Justin zna mojego brata. Opowiedział mi przy tym także o swoim trudnym nie zawsze różowym dzieciństwie, wyznał też że kiedyś dużo grał w hokeja i koszykówkę. Był taki utalentowany, ale musiał z wszystkiego zrezygnować, a to tylko po to żeby ratować swojego brata Jaxona. Opowiedział mi o tym że jego brat od dziecka jest niepełnosprawny. Zrobiło mi się naprawdę żal Justina i jego rodziny. Chciałam żeby opowiedział mi więcej, ale gdy tylko na niego spojrzałam zobaczyłam że to dla niego naprawdę ciężkie. Odpuściłam mu więc. Później powiedział mi o  tym że mój brat…

wtorek, 10 września 2013

Rozdział VII

Rozdział VII
-Hej-powiedział
-Możesz mnie przepuścić trochę się śpieszę
-Chce pogadać
-Weź mnie przepuść
Zaczęłam się szarpać z nim jednak bezskutecznie.
-Uspokój się u tak nikt ani nic Ci nie pomoże-powiedział chwytając mnie za rękę, a następnie ciągnąc w stronę wyjścia ze szkoły
Nie odezwałam się zbyt bardzo się bałam. Już nawet nie próbowałam uciekać szłam za nim, i nikt nie zwrócił na nas uwagi. Gdy wyszliśmy z budynku poszliśmy na parking. Później James wpakował mnie do jakiegoś czarnego auta i odjechał. Nie wiedziałam gdzie jadę i po co.
Na razie nie chciałam wiedzieć…
Po około 30 minutach samochód się zatrzymał. James wysiadł, a następnie szarpiąc mnie za ramię ciągnął w stronę prawdopodobnie opuszczonego magazynu. Kopnął w drzwi wepchnął mnie do środka. Rozejrzałam się dookoła nie było tu nic poza starą kanapą. W dachu była ogromna dziura przez którą wdzierały się promienie słoneczne. Stałam w tym samym miejscu  ze spuszczoną głową. James podszedł do mnie z taśmą, którą następnie zakleił mi usta, ręce i nogi. Czułam się wtedy jakbym była przestępcą i została przyłapana na przestępstwie.
-Bądź cicho, a nic Ci nie będzie-powiedział wychodząc z budynku
Czyli zostałam sama
Moje nogi i ręce powoli traciły dostęp krwi. Resztkami sił doczołgałam się do wcześniej wspomnianej kanapy. Położyłam się i patrzyłam w dziurę w suficie. Gdy tylko mi się to znudziło postanowiłam się troszkę zdrzemnąć. Nie wiedziałam przecież jak długo będę musiała tu jeszcze siedzieć.
***Justin Pov***
Widziałem ją na pierwszej lekcji wyglądała naprawdę ślicznie. Nie zdążyłem jej jednak tego powiedzieć bo gdzieś zniknęła, szukałem jej po całej szkole nigdzie nie mogłem jej znaleźć.  Poszedłem nawet do tej jej przyjaciółki Megan albo coś takiego, ona też nic nie wiedziała. Martwiłem się o nią, obiecałem że się nią zaopiekuje. Muszę ją znaleźć za wszelką cenę!
***Nessy Pov***
Obudziły mnie głośne kroki, przez zaspane oczy spojrzałam
kto idzie i nie mogłam uwierzyć własnym oczom. To nie mogło
się zdarzyć naprawdę. Tylko nie to!
***Justin Pov***
Wybrałem nerwowo numer do Georga nie chciałem jednak
musiał o tym wszystkim wiedzieć
-Halo?
-Siema, tu Justin musimy pogadać o moim zadaniu-zacząłem
Niepewnie
-Co jest?-usłyszałem nerwowy głos
-Więc ona zniknęła, szukałem jej wszędzie, ale nigdzie jej nie
ma
-Kurwa nikt jej nie widział jesteś pewny?
-Chyba znam się na swojej robocie
-No chyba kurwa najwyraźniej nie, miałeś pilnować jednej
nastolatki i sobie z tym nie poradziłeś
-Wiem-powiedziałem prawie szeptem
-A może to ktoś od was ze szkoły idź na lekcję i ogarnij kogo
nie ma i przyjedź do mnie-po czym dodał-Pojedziemy jej
szukać
Rozłączył się, a ja szybko pobiegłem do sali
Wpadłem tam na…
***Nessy Pov***
To był mój ojciec…
Czyli to on to wszystko wymyślił
-Co się tak patrzysz mała kurwo-krzyknął do mnie po czym podszedł i chwycił mój podbródek i splunął mi prosto w twarz. Natychmiast odwróciłam twarz nienawidziłam go
-Co księżniczka postanowiła rozpocząć nowe życie?-spytał ze złością w głosie- Tylko szkoda że twój braciszek nie powiedział Ci całej prawdy i zapomniał o najważniejszym z tej gry jeśli raz wejdziesz nigdy nie wyjdziesz. Chociaż jego starania nie powiem że nie ale są bardzo rozsądne- dodał z ironią
Podbiegł do mnie i rozerwał moją koszulkę, a następnie zaczął rozpinać spodnie. Wierciłam się i próbowałam wyrwać się z jego uścisku, bezskutecznie.
-Uspokój się albo to będzie twój ostatni dzień, sekunda życia- wykrzyczał mi w twarz,  a następnie przyłożył mi pistolet do głowy
Zamarłam. Bałam się go jak nikogo innego
***Justin Pov***
Nina jak zwykle zaczęła się do mnie kleić, zignorowałem ją i rozejrzałem się po sali. Patrzyłem na każdego z osobna aż zauważyłem że nie ma Jamesa. Przeklnąłem się w duchu. Wyciągnąłem komórkę i ponownie wybrałem numer Georga biegnąc przy tym do mojego auta.
-I co masz coś?-usłyszałem znajomy głos
-Tak to ten jebany James pracuje dla-wziąłem głęboki oddech- twojego ojca
-Nie jedź do mnie tylko do ich magazynu na pewno tam będą
Wsiadłem do auta i pojechałem jak najszybciej mogłem po Nessy. Jeśli on cos jej zrobił to ja zginę, umrę…Gdy tak o tym myślałem dotarłem  na miejsce w ciągu pięciu minut nie było jeszcze Georga. Nie mogłem na niego czekać wiedząc że ten bydlak jest w środku i że jej dotyka. Nie chciałem o tym myśleć bo coraz bardziej chciałem zwymiotować. I właśnie wtedy przyjechał George wściekły tak samo jak ja. Ustaliliśmy plan. On wchodzi pierwszy i zajmuję się ojcem, a ja zabieram Ness i zawożę ją do naszego domu.
-Na trzy
-Raz
-Dwa

-Trzy
Postaram się dodawać rozdziały codziennie, ale nic nie obiecuję bo muszę się uczyć :( <3