wtorek, 10 września 2013

Rozdział VI

Rozdział Vi
Przed budynkiem czekała na mnie Megan
-Wszystkiego Najlepszego- krzyknęła i mocno mnie przytuliła, a następnie wręczyła perfumy o nazwie Girlfriend. Prysnęłam nimi na nadgarstek pachniały wspaniale, podziękowałam jej i weszłyśmy do budynku. Poszłyśmy w stronę naszych szafek, niestety były one położone na dwóch różnych końcach korytarza. Umówiłyśmy się że spotkamy się w  klasie. Zaniosłam do szafki niepotrzebne książki, a wyjęłam do Matematyki, następnie zamknęłam szafkę i ruszyłam w stronę Sali matematycznej. Kilku uczniów pozajmowało już miejsca większość w ostatnich ławkach. Ja usiadłam w trzeciej ławce, ułożyłam książki i wyciągnęłam telefon.
14 połączeń nieodebranych
Sprawdziłam od kogo:
7 od Justin
7 od George
Co się stało że tyle razy do mnie dzwonili?.
Postanowiłam najpierw oddzwonić do Georga po kilku sygnałach usłyszałam jego głos:
-Halo?
-Hej to ja Nessy co się stało że tyle razy do mnie dzwoniłeś?
-Chciałem złożyć Ci życzenia urodzinowe
-Żartujesz?-spytałam
-Nie, czemu?
-Nieważne i dziękuję
-Nie ma za co-powiedział po czym dodał-Mogę dzisiaj wpaść czy raczej nie?
-Jasne że możesz
-Dobra to będę koło 17
-Okay
-Trzymaj się-powiedział i się rozłączył
Dobra już wiem po co dzwonił do mnie George, ale został jeszcze Justin. Już miałam wybierać jego numer gdy do klasy wparował on sam ze swoją świtą, a za nimi weszła Megan. Zajęła miejsce obok mnie nie zdążyłyśmy jednak pogadać bo do klasy wszedł nauczyciel. Przywitał się z nami i zaczął wykład. Nagle Megan wstała i zaczęła śpiewać Happy Brithday, po chwili zaczęli dołączać do niej inni uczniowie, a gdy kończyła dodała for Nessy. Zaśmiałam się i niepewnie wstałam i podziękowałam wszystkim,  Megan pociągnęłam w dół żeby usiadła
-I ani słowa więcej-dodałam z groźbą w głosie
Przestraszona kiwnęła głową i do końca lekcji nie odezwała się już wcale. Zrobiło mi się przykro bo wydawało mi się że mogłam naprawdę sprawić jej przykrość, gdy tylko rozbrzmiał dzwonek poprosiłam ją żeby została jeszcze na chwile w klasie
-O co chodzi?-spytała niepewnie
-Chciałam Cię przeprosić nie powinnam tak na Ciebie naskakiwać-powiedziałam ze skruchą w głosie
-Nic się nie stało idziemy się przejść?
-Jasne
Szłyśmy i gadałyśmy o wszystkim, minęłyśmy kilka osób z mojej klasy które złożyły mi życzenia. Pięć minut przed dzwonkiem ponownie poszłyśmy po następne książki. Tym razem do Angielskiego. Idąc w stronę Sali To był….James. Czego on znowu chciał?!.
-Hej-powiedział
-Możesz mnie przepuścić trochę się śpieszę
-Chce pogadać
-Weź mnie przepuść
Zaczęłam się szarpać z nim jednak bezskutecznie.
-Uspokój się u tak nikt ani nic Ci nie pomoże-powiedział chwytając mnie za rękę, a następnie ciągnąc w stronę wyjścia ze szkoły
Nie odezwałam się zbyt bardzo się bałam. Już nawet nie próbowałam uciekać szłam za nim, i nikt nie zwrócił na nas uwagi. Gdy wyszliśmy z budynku poszliśmy na parking. Później James wpakował mnie do jakiegoś czarnego auta i odjechał. Nie wiedziałam gdzie jadę i po co.

Na razie nie chciałam wiedzieć…językowej zaczepił mnie……

poniedziałek, 9 września 2013

Rozdział V

Rozdział V
To był Justin
-Wskakuj-powiedział
-Nie
Poszłam dalej jednak on ciągle jechał koło mnie… Postanowiłam nie zwracać na niego uwagi ponownie puściłam sobie muzykę. Po 5 minutach miałam już dość tego że cały czas jedzie. Ściągnęłam słuchawki i odwróciłam się do niego
-Zatrzymaj się- powiedziałam po czym stanął, a ja wsiadłam i usiadłam obok niego
-Pojadę z Tobą, ale jest jeden warunek-zatrzymałam się, a on z niecierpliwością zaczął wlepiać we mnie wzrok- Nie odzywasz się do mnie
Kiwnął głową i odjechaliśmy, włączyłam radio żeby zniszczyć tą cisze.
-Podobam Ci się no nie?-spytał
-Ty?? Hahaha teraz to mnie rozśmieszyłeś
-Jasne, wiem o tym widać to w twoich oczach.
-No chyba nie-odpowiedziałam
-Nie zaprzeczysz faktom, zresztą to nic takiego bo nie jesteś jedyna-przerwał i odwrócił się w moją stronę-Jestem przecież najprzystojniejszy w całej szkole.
Zaśmiałam się pod nosem i nie odzywałam się do samej szkoły. Gdy podjechaliśmy Justin zatrzymał auto, a ja wyszłam czułam na sobie spojrzenia wszystkich ze szkoły. Nie krępowało mnie to można powiedzieć że już się do tego przyzwyczajam. Poszłam pod moją szafkę i zobaczyłam na plan lekcji pierwsza była matematyka wyciągnęłam książki  z torby i włożyłam je do szafki, a wyciągnęłam do matmy. Przejrzałam się w lusterku i zamknęłam szafkę. Do dzwonka zostało jeszcze 5 minut ruszyłam w kierunku Sali matematycznej. Weszłam do klasy i zajęłam miejsce w ławce pośrodku. Wyciągnęłam telefon, a następnie go wyciszyłam. Poł. Położyłam na ławce książki i czekałam na dzwonek. Gdy rozbrzmiał do klasy zaczęli wchodzić uczniowie, a wśród nich Megan. Zajęła miejsce przede mną. Uśmiechnęłam się do niej, a do klasy wparował Justin ze swoją dziewczyną trzymali się za ręce i usiedli w ostatniej ławce. Nie odwracałam się nawet w ich stronę. Lekcje upłynęły w spokoju. Wyszłam ze szkoły razem z Megan
-To prawda że przyjechałaś dziś do szkoły z Bieberem?
-Niestety tak-odpowiedziałam
-Czyli co będzie cos z tego?
-Nie ma nie było nie będzie-powiedziałam
Rozeszłyśmy się każda w swoją stronę. Po powrocie do domu zostawiłam torbę na półce i poszłam do kuchni.
-Cześć Thomas-powiedziałam
-Hej mała już po szkole?-spytał
-No nareszcie
-O czyżby humor nie dopisywał?
-Trochę
-Uśmiechnij się życie jest za krótkie żeby się martwić
-Wiem i dzięki
-Nie ma za co
-Jest obiad?-spytałam
-Nie, zresztą chyba nie będzie dzisiaj idź na miasto i cos zjedz ja też zaraz wychodzę
-Okay, a masz może klucze?
-Po co?-spytał zdziwiony
-No żebym miała czym otworzyć drzwi jak wrócę
-Zaczekaj zaraz Ci dam-powiedział i poszedł do salonu i wyjął z szuflady klucz-Masz tylko nie zgub-dał mi klucze i wyszedł
-Wiec jestem sama-powiedziałam na głos i przeszłam do salonu
Zobaczyłam do telefonu z kim mogłabym iść na obiad. Wysłałam smsa do Megan:
Wyskoczymy na obiad dzisiaj?
Odłożyłam komórkę i poszłam na górę zanieść torbę. Po chwili w całym domu rozległ się dźwięk smsa. Zbiegłam na dół
Nie mogę dzisiaj Sorry :D
Czyli pewnie pójdę sama chyba że…
CHYBA ŻE PÓJDĘ Z JAMESEM MOŻE BĘDZIE CHCIAŁ PÓJŚĆ , A JAK NIE TO PÓJDĘ SAMA. WYSŁAŁAM WIADOMOŚĆ I POSZŁAM SIĘ UBRAĆ. ZAŁOŻYŁAM BEŻOWE RURKI, BIAŁĄ KOSZULKĘ I SANDAŁY. ZACZĘŁAM CZESAĆ WŁOSY, A GDY SKOŃCZYŁAM DOSTAŁAM ODPOWIEDŹ OD JAMESA
JASNE TO MOŻE ZA 15 MINUT W JINGOS?
ODPISAŁAM
OKAY
I WYSZŁAM Z DOMU ZOSTAWIAJĄC KARTKĘ ŻE BĘDĘ ZA GODZINĘ ALBO DWIE. GDY WYSZŁAM ZOBACZYŁAM AUTO STOJĄCE NA NASZYM PODJEŹDZIE, PODESZŁAM BLIŻEJ TO BYŁ JUSTIN CO ON TU ROBIŁ?!
-CO TY TU ROBISZ?-KRZYKNĘŁAM
-CZEKAM
-NA CO?
-NA KOGOŚ-ODPARŁ SZYDERCZO
ODWRÓCIŁAM SIĘ I JUŻ CHCIAŁAM IŚĆ, ALE ZAWOŁAŁ MNIE NA CO SIĘ ODWRÓCIŁAM.
-A WIĘC POWIESZ MI?
ZAŁOŻYŁAM RĘCE I KRZYWO NA NIEGO PATRZYŁAM PRZYGRYZAJĄC WARGĘ.
-JEST MOŻE TWÓJ BRAT?
-NIE, PRZYKRO MI ON TU NIE MIESZKA
-ALE MÓWIŁ ŻE DO CIEBIE JEDZIE
-JAK WIDZISZ NIE MA GO TU
-O KURWA!-KRZYKNĄŁ I UDERZYŁ RĘKOMA O KIEROWNICĘ O CO MU CHODZI?
-COŚ CI JEST?-SPYTAŁAM
-NIC NIE WAŻNE MUSZE JUŻ JECHAĆ-ODPALIŁ SILNIK PO CZYM DODAŁ-DO ZOBACZENIA W SZKOLE-UŚMIECHNĄŁ SIĘ I ODJECHAŁ
SPOJRZAŁAM NA TELEFON ZA 10 MINUT MAM BYĆ W TEJ RESTAURACJI, MUSZE SIĘ ŚPIESZYĆ. SZYBKO SZŁAM W KIERUNKU UMÓWIONEGO MIEJSCA. DOBRZE ŻE CHOCIAŻ WIEDZIAŁAM O JAKIE MIEJSCE CHODZI I GDZIE SIĘ ZNAJDUJE. MIJAM TĄ RESTAURACJĘ GDY IDĘ DO SZKOŁY. GDY DOTARŁAM NA MIEJSCE ZOSTAŁO MI JESZCZE  DWIE MINUTY ZAJĘŁAM WIĘC MIEJSCE W STOLIKU W ROGU. PO CHWILI KELNER PRZYNIÓSŁ MENU, A JA SZUKAŁAM CZEGOŚ DO ZJEDZENIA. OKOŁO 30 SEKUND PÓŹNIEJ DOŁĄCZYŁ DO MNIE JAMES.
-PRZEPRASZAM ZA SPÓŹNIENIE, ALE BYŁ JAKIŚ WYPADEK I CIĘŻKO BYŁO PRZEJŚĆ-POWIEDZIAŁ
-WIESZ MOŻE O KOGO I O CO CHODZI?
-NIE WIEM DOKŁADNIE, ALE CHYBA CHODZI O NASTOLATKA-DODAŁ PO CZYM PRZERWAŁ CISZE KTÓRA NAGLE ZAPANOWAŁA MIEDZY NAMI-TO CO ZAMÓWIŁAŚ JUŻ COŚ?
-NIE JESZCZE NIE, ALE JUŻ CHYBA WIEM CO ZAMÓWIĘ
-OKAY TO POWIEDZ CO, A JA TO ZAMÓWIĘ-ODPARŁ UŚMIECHAJĄC SIĘ PRZY TYM TAK SŁODKO
POWIEDZIAŁAM, A ON ODSZEDŁ. I WTEDY WŁAŚNIE PRZYSZEDŁ MI SMS OD NIEZNANEGO NUMERU
TRZYMAJ SIĘ Z DALA OD JUSTINA BO ŹLE SKOŃCZYSZ
MOJE RĘCE ZACZĘŁY SIĘ TRZĄŚĆ, TELEFON WYPADŁ MI Z RĄK, A MOJE CIAŁO ZACZĘŁO SIĘ STRASZNIE POCIĆ. KTO MÓGŁ NAPISAĆ COŚ TAKIEGO, PRZESTRASZYŁAM SIĘ. BAŁAM SIĘ I TO BARDZO TO NIBY ZWYKŁY SMS, ALE BOJĘ SIĘ BO JUSTIN NIE MA RACZEJ ZBYT GRZECZNYCH ZNAJOMYCH. NIE CHCIAŁAM DAĆ PO SOBIE POZNAĆ ŻE COŚ MI JEST GDY JAMES WRÓCI. PODNIOSŁAM WIĘC TELEFON I NAPIŁAM SIĘ WODY ABY SIĘ TROCHĘ USPOKOIĆ. KILKA MINUT PÓŹNIEJ JAMES WRÓCIŁ Z NASZYMI ZAMÓWIENIAMI. POSTAWIŁ PRZEDE MNĄ CHEESEBURGER I SOK POMARAŃCZOWY, A SOBIE ZAMÓWIŁ HAMBURGERA I COLE. JEDLIŚMY ŚMIEJĄC SIĘ I ROZMAWIAJĄC NAPRAWDĘ WSPANIALE SIĘ BAWIŁAM JEDNAK CIĄGLE NIE MOGŁAM ZAPOMNIEĆ O TEJ WIADOMOŚCI. GDY POŻEGNAŁAM SIĘ Z JAMESEM I WRÓCIŁAM DO DOMU NIE BYŁO NIKOGO. USIADŁAM W SALONIE I ŁZY ZACZĘŁY SPŁYWAĆ PO MOICH POLICZKACH. CIĄGLE MYŚLAŁAM O MAMIE MIMO ŻE NIE WSPOMINAM O TYM TO NAPRAWDĘ BARDZO ZA NIĄ TĘSKNIE. POSZŁAM NA GÓRĘ DO SWOJEGO POKOJU I WŁĄCZYŁAM LAPTOPA, ZNALAZŁAM FOLDER ZE ZDJĘCIAMI I FILMAMI NAKRĘCONYMI Z MAMĄ OGLĄDAŁAM KAŻDY DOKŁADNIE I ZAUWAŻYŁAM ŻE  W NIEKTÓRYCH MOMENTACH WIDAĆ SINIAKI NA CIELE MAMY. CZYŻBY OJCIEC TEŻ ROBIŁ Z NIĄ TO CO ZE MNĄ?
POSTANOWIŁAM ZADZWONIĆ DO GEORGA I POPROSIĆ GO ŻEBY PRZYJECHAŁ JAK NAJSZYBCIEJ, JEDNAK NIE ODBIERAŁ MIMO ŻE WIELOKROTNIE WYBIERAŁAM JEGO NUMER. PODDAŁAM SIĘ PO DZIESIĄTYM RAZIE I ZABRAŁAM SIĘ ZA ODRABIANIE LEKCJI. GDY SKOŃCZYŁAM POSZŁAM WZIĄĆ PRYSZNIC. UBRAŁAM PIŻAMĘ, A WŁOSY ZWIĄZAŁAM W KOKA. POŁOŻYŁAM SIĘ NA ŁÓŻKU NIE MIAŁAM JUŻ NAWET SIŁY ŻEBY WSTAĆ. PRZYSZEDŁ MI JEDNAK SMS I MUSIAŁAM WSTAĆ PO TELEFON.
OD JUSTINA:
DOBRANOC :*
ODPISAŁAM:
MOŻE, A NIE WIESZ MOŻE CZEMU MÓJ BRAT NIE ODBIERA TELEFONU?
PO CHWILI OTRZYMAŁAM ODPOWIEDŹ:
JEST U NIEGO DZIEWCZYNA :D
NIE CHCIAŁAM NIC WIĘCEJ WIEDZIEĆ WŁĄCZYŁAM WIĘC BUDZIK, A NASTĘPNIE WYCISZYŁAM TELEFON I POGRĄŻYŁAM SIĘ W ŚNIE.
WSTAŁAM RANO, A DO MOJEGO POKOJU WPAROWAŁ THOMAS Z CIOCIĄ
-WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO-ZACZĘLI KRZYCZEĆ, A JA NIE ŚWIADOMA POPATRZYŁAM NA KALENDARZ W TELEFONIE. RZECZYWIŚCIE MAM DZISIAJ URODZINY NIEPEWNIE WSTAŁAM Z ŁÓŻKA I UŚCISKAŁAM CIOCIE I KUZYNA. POSZLI NA DÓŁ, A JA POCZUŁAM ZAPACH JAJECZNICY. MM… PYSZNOŚCI
  OTWORZYŁAM SZAFĘ I WYCIĄGNĘŁAM Z NIEJ TURKUSOWĄ SUKIENKĘ, CZARNĄ MARYNARKĘ  I CZARNE BOTKI NA KOTURNIE. WESZŁAM DO ŁAZIENKI I PRZEBRAŁAM SIĘ, A NASTĘPNIE ROZPUŚCIŁAM WŁOSY I SKRĘCIŁAM LOKÓWKĄ. POMALOWAŁAM LEKKO OCZY ZŁOTYM CIENIEM I POCIĄGNĘŁAM RZĘSY TUSZEM. GDY SKOŃCZYŁAM WZIĘŁAM TORBĘ I TELEFON Z POKOJU I ZESZŁAM NA DÓŁ. CZEKAŁO TAM NA MNIE PEŁNO SMAKOŁYKÓW, ZJADŁAM UMYŁAM ZĘBY I POSZŁAM W STRONĘ SZKOŁY. IDĄC DOSTAŁAM SMSA
OD JUSTINA:
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO MAŁA :D
ODPISAŁAM:

DZIĘKUJE

Rozdział IV

Rozdział IV
Obudziłam się o 6 zza okna dobiegały dźwięki aut. Wstałam i podbiegłam do okna, na ulicy było pełno samochodów które spowodowały korek. Nie dałam rady usnąć w tym hałasie. Wzięłam laptopa z biurka i usiadłam z nim na łóżku. Sprawdziłam Facebooka i Twittera, nie było nic ciekawego więc postanowiłam oglądnąć jakiś film puściłam sobie Men in Black 3. Oglądałam do 7 po czym wstałam i zaczęłam się ubierać. Wybrałam białą spódniczkę w kropki, niebieski top i jeansową kurtkę na to. Na nogi ubrałam beżowe pikowane baleriny. Spakowałam książki i rozczesałam włosy spięłam je na prawy bok i zeszłam na dół. Ciocia kończyła właśnie robić kanapki. Zjadłam z białym serkiem i pomidorem, gdy skończyłam pożegnałam się z ciocią i wyszłam do szkoły. Nie chciałam iść w ciszy więc puściłam sobie Rihanne- Only Girl. Nagle jednak podjechało do mnie srebrne Lamborghini. Zatrzymałam się, a zza szyby wychylił się……
To był Justin
-Wskakuj-powiedział
-Nie
Poszłam dalej jednak on ciągle jechał koło mnie… Postanowiłam nie zwracać na niego uwagi ponownie puściłam sobie muzykę. Po 5 minutach miałam już dość tego że cały czas jedzie. Ściągnęłam słuchawki i odwróciłam się do niego
-Zatrzymaj się- powiedziałam po czym stanął, a ja wsiadłam i usiadłam obok niego
-Pojadę z Tobą, ale jest jeden warunek-zatrzymałam się, a on z niecierpliwością zaczął wlepiać we mnie wzrok- Nie odzywasz się do mnie
Kiwnął głową i odjechaliśmy, włączyłam radio żeby zniszczyć tą cisze.
-Podobam Ci się no nie?-spytał
-Ty?? Hahaha teraz to mnie rozśmieszyłeś
-Jasne, wiem o tym widać to w twoich oczach.
-No chyba nie-odpowiedziałam
-Nie zaprzeczysz faktom, zresztą to nic takiego bo nie jesteś jedyna-przerwał i odwrócił się w moją stronę-Jestem przecież najprzystojniejszy w całej szkole.
Zaśmiałam się pod nosem i nie odzywałam się do samej szkoły. Gdy podjechaliśmy Justin zatrzymał auto, a ja wyszłam czułam na sobie spojrzenia wszystkich ze szkoły. Nie krępowało mnie to można powiedzieć że już się do tego przyzwyczajam. Poszłam pod moją szafkę i zobaczyłam na plan lekcji pierwsza była matematyka wyciągnęłam książki  z torby i włożyłam je do szafki, a wyciągnęłam do matmy. Przejrzałam się w lusterku i zamknęłam szafkę. Do dzwonka zostało jeszcze 5 minut ruszyłam w kierunku Sali matematycznej. Weszłam do klasy i zajęłam miejsce w ławce pośrodku. Wyciągnęłam telefon, a następnie go wyciszyłam. Poł. Położyłam na ławce książki i czekałam na dzwonek. Gdy rozbrzmiał do klasy zaczęli wchodzić uczniowie, a wśród nich Megan. Zajęła miejsce przede mną. Uśmiechnęłam się do niej, a do klasy wparował Justin ze swoją dziewczyną trzymali się za ręce i usiedli w ostatniej ławce. Nie odwracałam się nawet w ich stronę. Lekcje upłynęły w spokoju. Wyszłam ze szkoły razem z Megan
-To prawda że przyjechałaś dziś do szkoły z Bieberem?
-Niestety tak-odpowiedziałam
-Czyli co będzie cos z tego?
-Nie ma nie było nie będzie-powiedziałam
Rozeszłyśmy się każda w swoją stronę. Po powrocie do domu zostawiłam torbę na półce i poszłam do kuchni.
-Cześć Thomas-powiedziałam
-Hej mała już po szkole?-spytał
-No nareszcie
-O czyżby humor nie dopisywał?
-Trochę
-Uśmiechnij się życie jest za krótkie żeby się martwić
-Wiem i dzięki
-Nie ma za co
-Jest obiad?-spytałam
-Nie, zresztą chyba nie będzie dzisiaj idź na miasto i cos zjedz ja też zaraz wychodzę
-Okay, a masz może klucze?
-Po co?-spytał zdziwiony
-No żebym miała czym otworzyć drzwi jak wrócę
-Zaczekaj zaraz Ci dam-powiedział i poszedł do salonu i wyjął z szuflady klucz-Masz tylko nie zgub-dał mi klucze i wyszedł
-Wiec jestem sama-powiedziałam na głos i przeszłam do salonu
Zobaczyłam do telefonu z kim mogłabym iść na obiad. Wysłałam smsa do Megan:
Wyskoczymy na obiad dzisiaj?
Odłożyłam komórkę i poszłam na górę zanieść torbę. Po chwili w całym domu rozległ się dźwięk smsa. Zbiegłam na dół
Nie mogę dzisiaj Sorry :D

Czyli pewnie pójdę sama chyba że…

Prosilabym o komentarze ;3

niedziela, 8 września 2013

Rozdział III

Rozdział III
To był Justin…
Wyszedł z auta i przywitał się z moim bratem, a następnie pomógł nam wpakować walizki do bagażnika. Mieliśmy jechać czarnym Range Roverem z przyciemnianymi szybami. To auto wyglądało jak auto jakiego gangstera. Niechętnie zajęłam miejsce z tyłu. Chłopaki zajęli miejsca z przodu. Justin miał właśnie odpalać silnik gdy we wstecznym lusterku spostrzegł mnie.
-Nessy?-spytał ze zdumieniem
-No, jedziemy?-odpowiedziałam ze złością
Speszony odpalił auto i ruszyliśmy. Wyjęłam słuchawki z torby i włączyłam sobie Bruno Marsa. Oparłam się o siedzenie i odprężyłam się. Słyszałam czasami tylko że George rozmawia z Justinem. Po chwili auto się zatrzymało, a ja poleciałam do przodu, chwyciłam sie podłokietnika i znieruchomiałam. Wyjęłam słuchawki i chciałam dowiedzieć się dlaczego się zatrzymaliśmy jednak mój brat mnie wyprzedził
-Ja musze tu wysiąść bo mam coś do załatwienia, Justin Cię zawiezie do cioci. Jak będzie się cos działo to dzwoń masz mój numer-spytał
W odpowiedzi kiwnęłam głową i postanowiłam przesiąść się do przodu. Pomachałam mu i auto ponownie ruszyło.
-Jesteś na mnie zła?-spytał Justin
-Nie
-Przecież widzę-przygryzł wargę i dodał-Mnie nie oszukasz
Nie odpowiedziałam, ale on nie chciał ustąpić.
-Czemu się nie odzywasz? Boisz się mnie?
Spojrzałam na niego wrogo.
-Możesz sobie mówić co tylko chcesz, ale na mnie niestety te twoje sztuczki nie działają-wykrzyknęłam mu prosto w twarz co go jeszcze bardziej zdenerwowało
-Jasne wszystkie tak mówią, a później tylko krzyczą moje imię w łóżku-uśmiechnął się z pogardą
Mało brakowało, abym tam na niego zwymiotowała. Przypomniały mi się wszystkie te dni gdy tata przychodził do mnie i gwałcił mnie. Po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Gdy to zauważył zatrzymał auto i chciał mnie przytulić ja jednak wybiegłam jak najszybciej z auta. Biegłam przed siebie trącając co chwilę o kogoś, nie trwało to jednak długo bo upadłam tam na chodnik poczułam ból w kolanach i rękach. Bolało jednak łzy spływały nadal z tego samego powodu. Po chwili podbiegł do mnie Justin uklęknął przy mnie i objął mnie, a następnie podniósł mnie na rękach i zaniósł do samochodu nie opierałam się nie miałam na to siły. Ułożył mnie delikatnie tak jakby trzymał drogocenny klejnot, który w każdej chwili może pęknąć na przednim siedzeniu, a na ramiona założył mi swoją kurtkę. Wtuliłam się w nią i jej zapach. Pachniała troską ale i czymś złym nie wiem dokładnie ale to było takie mroczne tajemnicze i zarazem słodkie. Wyciągnął z niej chusteczki i otarł moje łzy, a następnie odgarnął  mi włosy z twarzy.
-Uśmiechnij się-powiedział po czym dodał-Everything’s Gonna Be Alright
Lekko się uśmiechnęłam
-Tak lepiej. Wszystko dobrze? I przepraszam za to co powiedziałem-spuścił  głowę w dół
-Nie masz za co przepraszać to moja wina-powiedziałam
-Dobra, nieważne. Jedziemy?-spytał
-Tak
Zamknął moje drzwi i wrócił na swoje miejsce i ruszyliśmy. Reszta drogi minęła nam w ciszy, gdy dojechaliśmy na miejsce Justin wyciągnął, a następnie wniósł po schodach moją walizkę.
-To tyle-powiedział-Dasz mi może swój numer?
Przygryzłam wargę i podałam mu swój numer. On jednak nie zdążył dać mi swojego bo drzwi się otworzyły, a ja wylądowałam w ramionach cioci.
-Wspaniale że jesteś-powiedziała, po czym skierowała wzrok na Justina-Ty pewnie jesteś chłopakiem Nessy
Zakrztusiłam się.
-Nie, jestem znajomym Georga. Tylko ją odwoziłem-usprawiedliwił się
-No właśnie, Gdzie George?
-Musiał coś załatwić-powiedziałam
-Aha, chyba że tak no to wchodź.
Weszłam, a Justin odjechał.
W środku zastałam mojego wujka Johna i kuzyna Thomasa. Przywitałam się z nimi, a Thomas zaprowadził mnie do mojego pokoju i przyniósł mi walizkę. Podziękowałam, a po chwili do sypialni wparowała ciocia.
-Co się dzieje?-spytała-Tylko mów prawdę, chłopaki oglądają teraz mecz więc nie będą nam przeszkadzać.
Nie byłam pewna czy mogę. Czy w ogóle chce jej opowiedzieć postanowiłam jednak że muszę jednak komuś powiedzieć prawdę. Gdy opowiedziałam jej o wszystkim mocno mnie przytuliła.
-Tak,  mi przykro-wyszeptała nadal nie wypuszczając mnie z uścisku.
-Długo już to się dzieje?- spytała
-Odkąd mama zginęła
-Czyli nie robił tego często? Znaczy długo?
-Przez wszystkie dni od śmierci mamy do przeprowadzki tutaj- powiedziałam
-Musimy to zgłosić na policje
Odsunęłam się od niej.
-Nie możemy pójść z tym na policje bo zabiorą nas do domu dziecka
-Nie, muszą was przecież zabierać zgłoszę się na opiekuna zastępczego-odpowiedziała
-Zrobiłabyś to?-spytałam zdziwiona
To by było wspaniałe mogłabym chodzić tutaj do szkoły i mieć rodzinę, wsparcie.
-Oczywiście-przytuliła mnie-Zadzwoń do Georga i wytłumacz mu że musimy to zgłosić, jeszcze dzisiaj.
Wyszła, a ja zadzwoniłam do brata.
-Co jest?-usłyszałam jego zdyszany głos w telefonie
-Przyjdź do cioci szybko
Rozłączyłam się miał przyjechać opowiem mu wszystko gdy tu będzie. Odłożyłam telefon i zaczęłam się wypakowywać. Walizkę włożyłam pod łóżko, poszłam do łazienki by rozłożyć moje kosmetyki. U cioci było naprawdę wspaniale, miałam własną łazienkę u taty mieliśmy jedną łazienkę na cały dom. Gdy skończyłam i spojrzałam w lustro zobaczyłam że wyglądam koszmarnie. Teraz nie dziwię się Justinowi że na początku mnie nie poznał. Wzięłam szczotkę i rozczesałam włosy, a następnie poprawiłam makijaż. Chociaż tyle pomyślałam. Wyglądałam trochę lepiej i to mi wystarczało.
Po powrocie do pokoju spojrzałam na wyświetlacz.
1 nowa wiadomość
Otworzyłam ją, ale nie znałam tego numeru.
Spotkamy się dzisiaj? Justin
Jednak napisał. Moje policzki lekko się zaróżowiły, jednak przypomniałam sobie co mówił nie chciałam być taka uległa, ale nie mogłam się powstrzymać. Odpisałam mu:
Dzisiaj nie mam czasu. Może jutro
Usłyszałam dzwonek do drzwi to pewnie George, zbiegłam na dół. Nie myliłam się to był on.
-Co się stało?-spytał zdenerwowany
Ciocia pokazała abyśmy usiedli na kanapie. Ja usiadłam na fotelu, a ciocia zajęła miejsce obok Georga. Złapała go za rękę i wszystko wytłumaczyła. W niektórych momentach widziałam zdenerwowanie, a na samym końcu płacz w oczach Georga. Wstałam i przytuliłam ich.
-Idziemy?-spytałam
Wstali z kanapy, a ja poszłam za nimi. Ciocia chwyciła jeszcze torebkę i wyszliśmy. Gdy poszła po auto do garażu zauważyłam że ktoś po drugiej stronie ulicy dziwnie się nam przygląda.
-George wiesz kto to?-spytałam
Rozejrzał się dookoła aż nareszcie zauważył tego człowieka.
-Poczekaj- powiedział i pobiegł w kierunku tego mężczyzny. Wymienili kilka zdań i rozeszli się. Nie zdążyłam nawet zapytać kto to był bo ciocia wyjechała w tym momencie na ulice. Pobiegliśmy oboje w kierunku auta. Widziałam że mój brat uśmiecha się nie wiedziałam dlaczego, ale chciałam za wszelką cenę dowiedzieć się dlaczego. Gdy dobiegliśmy chwyciłam go za rękaw i pociągnęłam do tylu. Wyrwał mi się i z cwanym uśmieszkiem zajął miejsce z przodu. Ja niechętnie usiadłam z tylu.
-Kto to był?-ponownie spytałam
-Powinnaś wiedzieć
Co?? Ja znałam tego kogoś czy to był tata? W to wątpię.
-Dam ci podpowiedź już dzisiaj się z nim widziałaś, jest brunetem-zaśmiał się
-Czy to był Justin?
-O, brawa zgadłaś- ponownie się zaśmiał
-To ten chłopak który Cię dziś do mnie przywiózł?-wtrąciła się ciocia
Kiwnęłam głową
-Co on tu robił?-spytałam
-Przyszedł do Ciebie-odpowiedział
To dlatego napisał chciał się ze mną spotkać, a że napisałam mu że nie mam czasu to chciał się upewnić czy mówiłam prawdę. To teraz już wszystko wiem.
-Co zaskoczona?
-Tak, troszkę
Resztę drogi przejechaliśmy w ciszy. Gdy szliśmy korytarzem komisariatu ręce z minuty na minutę coraz bardziej się mi pociły. W końcu stanęliśmy pod drzwiami ciocia lekko zapukała i weszliśmy do środka. Przy biurku siedział policjant. Wskazał nam na krzesła, a my posłusznie zajęliśmy miejsca. Ciocia zaczęła opowiadać wszystko, a my tylko przytakiwaliśmy gdy była taka potrzeba. Komisarz przyjął nasze zgłoszenie, a ciocia podała swój adres aby mieli się jak z nami skontaktować. Uścisnęliśmy z nim dłonie i wyszliśmy.
-To może w ramach nagrody pójdziemy do cukierni?-spytała ciocia
-Chętnie-powiedziałam
-Ja nie dam rady musze już iść-odrzekł George
Pożegnałyśmy się z nim i poszłyśmy do cukierni. Zamówiłyśmy sobie cappuccino i po tiramisu. Jane poszła złożyć zamówienia, a ja zajęłam miejsce przy oknie. Cały czas czułam się jakby ktoś mnie obserwował. Nie mówiłam o tym nikomu bo to pewnie z nerwów. Po chwili ciocia wróciła z naszym zamówieniem. Położyła przede mną ciastko, a obok ustawiła napój, tak samo zrobiła ze swoimi. Zabrałam się za jedzenia.
-To jak masz chłopaka?-zakrztusiłam się
Znowu…
-Nie i na razie nie mam zamiaru się z nikim wiązać-odpowiedziałam
-Wiesz, nie masz wpływu na to kiedy i gdzie się zakochasz. Też tak myślałam gdy byłam w twoim wieku, ale wtedy pojawił się twój wujek. Zresztą dobrze znasz tą opowieść-powiedziała
-Tak i twierdze że jest wspaniała!
Dokończyłyśmy posiłek i wróciłyśmy do domu. W czasie drogi rozmawiałyśmy o wszystkim i stwierdzam że ciocia jest jeszcze lepsza niż myślałam. Po powrocie do domu poszłam do siebie było tam tak pusto. Wyciągnęłam książki i ponownie zabrałam się za lekcje. Puściłam sobie radio przy muzyce zawsze lepiej mi się odrabiało lekcje. Pół godziny później kończyłam ostatnie zadanie. Wyłączyłam radio i zeszłam na dół. Ciocia rozkładała właśnie ostatnie talerze. Chciałam jej pomóc, ale kazała mi usiąść i zabrać się za jedzenie. Usiadłam, a po chwili dołączyli do mnie wujek i Thomas.  Nabrałam sobie trochę sałatki, zjadłam i poszłam na telewizor. Nie miałam ochoty na więcej. Skakałam pilotem po kanałach, leciały wiadomości wszędzie chyba. Znowu mówili o tym gangu BJA1494 miałam już dość słuchania o nich i o tym że policji nadal nie udało się go złapać. Wysłuchałam do końca nie powiedzieli nic nowego. Podeszłam do półki i zaczęłam szukać filmu. Znalazłam kilka fajnych wśród nich takie jak Kac Vegas czy American Pie, wybrałam sobie Battleship i puściłam. Akcja rozkręcała się powoli, dobrze że dołączył do mnie Thomas i zaczął mnie łaskotać. Następnie przyszła ciocia z popcornem i życzyła nam dobranoc i żebyśmy za długo nie siedzieli bo oni musza rano wstać do pracy.
-A wiec-zaczął kuzyn
-A wiec-powtórzyłam po nim
-Co tam u Ciebie?-spytał
Wybuchłam śmiechem i prze nieuwagę wywróciłam miskę z popcornem który rozsypał się po podłodze. Pomógł mi go pozbierać, a ja poszłam już do swojego pokoju. Wzięłam pidżamę i poszłam wsiąść prysznic. Gdy skończyłam zakręciłam na włosach warkocz i nastawiłam budzik w telefonie. Już prawie zasnęłam gdy telefon zawibrował odwróciłam się i chwyciłam telefon.
Od Justin:
Dobranoc :* Do zobaczenia jutro :D
Odpisałam mu:
Tobie też...

Odłożyłam telefon i pogrążyłam się w głębokim śnie…

Rozdział II

Rozdział II
-To idziesz na lunch?-otrząsnęłam się i pokiwałam głową w stronę Megan.
Nie mogłam przestać myśleć o Jamesie, stwierdziłam że może naprawdę mu się podobam jednak nie chciałam ryzykować i zostać wyśmiana wolałam raczej w spokoju to przeczekać. Na stołówce było pełno okrągłych stolików i krzeseł. Zauważyłam że wszyscy maja tu swoje miejsca tylko nie ja. Jednak z Megan nie miałam się po co o to martwić. Okazało się że ona wcale nie jest taka zła jak na początku myślałam. Nie chce się zawieść i wole się nie nakręcać bo prędzej czy później to i tak się skończy. Postanowiłam nie myśleć teraz o tym i żyć tym co jest teraz nie martwic się o przyszłość. Usiadłam obok niej, a po minucie dosiadło się jeszcze dwóch chłopaków i jedna dziewczyna.
-Jestem Nessy-powiedziałam i przywitałam się z każdym po kolei. Chłopcy to Drew i John, a dziewczyna to Alex.
-Wiec nowa jesteś?-spytał Drew
-Tak, przeprowadziłam się tu niedawno z tatą i bratem.
-A co z twoja mama? Pracuje tu?
Poczułam że do oczu zaczynają napływać mi łzy. Wiedziałam ze kiedyś ktoś o to zapyta, ale miałam nadzieje ze nie nastąpi to tak szybko. Gdy Megan to zobaczyła przytuliła mnie. Poczułam takie ciepło którego brakowało mi od śmierci mamy. Postanowiłam jednak opowiedzieć im o mamie. I tak musiałabym to kiedyś zrobić.
-Wiec-zaczęłam-To stało się miesiąc temu, wracała właśnie z pracy. Jechała samochodem i miała właśnie przejeżdżać przez przejazd kolejowy gdy okazało się że………-zrobiłam krótką przerwę- przejazd nie został zamknięty, a w moją mamę wjechał rozpędzony pociąg. Mama zginęła na miejscu, gdy dojechaliśmy na miejsce była owijana w złotą folie i zanoszona na noszach do karetki. Nie mogliśmy nic z tym zrobić, a każdy dzień spędzony w tym miejscu które przywracało tyle wspomnień sprawiało że opuściłam się w nauce, a każdego dnia wylewałam z siebie litry łez. Okazało się że tata dostał propozycje pracy tutaj. Stwierdził że lepiej zamieszkać tutaj i rozpocząć wszystko od nowa.
-Przykro nam-powiedzieli wszyscy naraz
Cicho się zaśmiałam a oni patrzyli na mnie jak na wariatkę.
Wytłumaczyłam im że śmiałam się z tego że zaśmiali się w tym samym momencie. I wtedy oni też zaczęli się śmiać dopiero teraz zdając sobie z tego sprawę. Zabraliśmy się za jedzenie, było w miarę smaczne. Gdy skończyliśmy pogadaliśmy jeszcze chwile i razem z Megan udałyśmy się w stronę naszej klasy. Teraz miały być zajęcia artystyczne, modliłam się w duchu żebyśmy tylko nie rysowali. Wszystko oprócz tego. Moje rysunki były na poziomie…one chyba nie były na żadnym poziomie. Po wejściu do klasy moje obawy zniknęły i pojawiły się kolejne. Okazało się że będziemy szyć. Odetchnęłam z ulga, ale niestety zauważyłam ze przy każdym stoliku są po dwa krzesła oznaczało to że będziemy pracować w parach. Chciałam być  w parze z Megan wiec podeszłam do niej od razu z tym oto pytaniem
-Będziesz ze mną w parze?-spytałam z nadzieją w głosie
-Wątpię bo pani Keyl sama wybiera pary i nigdy nie robi wyjątków, ale nie martw się bo dzięki temu może poznasz kogoś nowego- dodała z uśmiechem
-Masz racje
-Głowa do góry uśmiechnij się i nie przejmuj niczym, uwierz że większość osób z naszej klasy jest naprawdę okay,  a są naprawdę minimalne szanse że będziesz w parze z kimś innym.
Zaśmiałam się.
-Masz racje znowu-powiedziałam
Zadzwonił dzwonek,  a do klas zaczęli wchodzić uczniowie, a za nimi weszła nauczycielka. Była to brunetka około 40-stki,ubierała się tak jak większość nauczycielek, ale jej makijaż był po prostu ochydny. Rozglądnęła się po klasie i wlepiła we mnie wzrok. Poczułam że przechodzą mi ciarki po ciele.
-O widzę nową twarzyczkę na moich zajęciach-powiedziała, i wszyscy wlepili we mnie wzrok.
-Witaj w naszej szkole ponieważ zawsze było o jedna osoba za mało do pracy w parach, a dzisiaj jest wystarczająco zajmiemy się praca w parach które wybrałam już kiedyś.
Po kolei wymieniała nazwiska i miejsca które maja zająć poszczególne osoby. Spostrzegłam ze zostałam tylko ja i James, on też to chyba zauważył bo patrzył tak jakby wzrokiem takiego słodkiego małego kotka.
-James ty będziesz w parze z…-zrobiła przerwę i spojrzała na mnie, a ja jakby na zawołanie odpowiedziałam
-Jestem Nessy
-No wiec James będziesz z Nessy zajmijcie tą ławkę po środku.
Z niechęcią poszłam w stronę ławki, nic nie miałam do Jamesa ale nie lubiłam pracować z kimś w parze w poprzedniej szkole wszystkie projekty które mieliśmy robić w parach robiłam sama, a moi partnerzy nigdy się na to nie skarżyli. Po chwili on płynnie zajął miejsce obok mnie usiadł na samym kraju stolika tak jakby bał się konfrontacji ze mną. Nie zwracałam na to na razie uwagi. Pani Keyl powiedziała nam na czym polega nasze zadanie. Każda para musiała stworzyć ubranka dla lalek przeznaczonych dla dzieci z sierocińców.
-Dobra to masz może jakiś pomysł czy raczej nie masz zamiaru brać udziału w tym projekcie-spytałam z ironią w głosie.
-No to może zrobimy coś w stylu lat 70 albo 80. No wiesz dużo kropek i jaskrawych kolorów takie intensywne kolory-mówił to z taka pasja, byłam w szoku. Naprawdę mi zaimponował.
-Jasne to może ja zajmę się spódnicą a ty koszulką chyba że na odwrót?
-Może na odwrót, ale najpierw stwórzmy szkic-powiedział i przysunął się do mnie i zaczął rysować na kartce szablon spódnicy i koszulki. Na koszulce narysował pełno kropek różnych rozmiarów, a spódniczka była do kolan i zapięta u góry zwykłym paskiem. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom że chłopak może być tak bardzo obeznany w modzie.
-A jakie kolory?-spytał
-Może koszulka będzie biała, a spódniczka taka zielona do tego brązowy skórzany pasek?-odpowiedziałam. On tylko pokiwał głową.
Zabraliśmy się za szycie, na początku szło nam słabo, ale po chwili nabraliśmy tempa i już po około 20 minutach ubrania były gotowe. Popatrzyliśmy oboje na swoje prace i obejrzeliśmy czy wszystko jest dobrze zszyte, gdy skończyliśmy oględziny zawołaliśmy nauczycielkę. Pochwaliła nas i przyniosła nam lalkę. Założyliśmy na nią ubrania wyglądała ślicznie. James chwycił podłużny, malutki kawałek materiału z koszulki który mi został i sprawnie wyciął z niego opaskę do włosów, którą wpiął lalce we włosy. Nie mogłam się powstrzymać i wyciągnęłam telefon po czym zrobiłam zdjęcie naszemu dziełu. James zrobił to samo. Gdy oboje mieliśmy dowody naszej pracy zauważyliśmy ze skończyliśmy jako pierwsi.
-Nieźli jesteśmy no nie?-spytałam
I wtedy po raz pierwszy zobaczyłam jego uśmiech.
-No-pokiwał głową, a napięcie miedzy nami wzrosło-wiesz przepraszam za to na fizyce.
-Spoko, nic się nie stało
I znów zapadła cisza
-Jestem James-powiedział
-Wiesz zauważyłam
-Racja. Dawno się przeprowadziłaś?
-Nie, jeszcze nawet nie zdążyłam nic zwiedzić nawet nie wiem gdzie jest sklep.
Zaśmiał się po czym oblizał wargę.
-Wiem, że to głupie ale masz może chłopaka?
Spojrzałam na niego ze zdziwieniem i rozejrzałam się dookoła żeby upewnić się że to do mnie skierował to pytanie. Wiedziałam dobrze że to do mnie, ale nie lubiłam rozmawiać o takich sprawach. Skakałam wzrokiem po całej klasie byle tylko nie musieć odpowiadać na pytanie. Niestety nie mogło to potrwać długo. Chciałam jak najszybciej zmienić temat.
-Wiesz może jaka jest następna lekcja?-powiedziałam jednak automatycznie zdałam sobie sprawę z tego jakie to było głupie, on przecież może uznać to za to że nudzę się z nim, a to jest nieprawda.
-Nie odpowiedziałaś na moje pytanie!
Musiałam mu odpowiedzieć bo wnioskowałam po jego spojrzeniu, że on sobie nie odpuści.
-Więc, nie
Zamilkł.
-Um…
Widziałam, że chce cos powiedzieć jednak nie udało mu się bo rozbrzmiał dzwonek oznaczający koniec szkoły. Wyszłam z klasy i dołączyła do mnie Megan. Wyszłyśmy ze szkoły, a ja poszłam w kierunku auta w którym czekał na mnie mój tata. Pożegnałam się z nią i pobiegłam do taty. Gdy podeszłam bliżej zauważyłam że nie ma dobrego humoru, z jego ust wydobywał się dym, a w dłoni trzymał kurczowo papierosa. Chciałam usiąść z przodu jednak tam leżała butelka whisky. Tylko nie to pomyślałam. Zawsze gdy tata kupował alkohol oznaczało to kłopoty. Ze strachem usiadłam  na tylnej kanapie. Jechaliśmy do domu w ciszy. Po dojechaniu szybko pobiegłam do swojego pokoju i zamknęłam drzwi. Miałam nadzieje że to się nie zacznie znowu. Nie tutaj nie teraz……
Przysunęłam biurko zastawiając nim drzwi. Może to go powstrzyma.
Oby…
Postanowiłam odrobić lekcje, podniosłam torbę i wskoczyłam z nią na łóżko. Odrabiałam w ciszy zadania z matematyki. Nie słyszałam żadnych krzyków z dołu. Poprawiło mi to humor bo oznaczało że wszystko jest w porządku i tata się uspokoił. Niestety pomyliłam się, bo już po sekundzie usłyszałam krzyki i płacz mojego brata. Przestraszyłam się. Czyli…On…on zaraz przyjdzie do mnie znowu. Tylko nie to, po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Przysunęłam kolana i schowałam w nich twarz. Po chwili usłyszałam ciężkie kroki, a następnie szarpanie za klamkę od moich drzwi. Nie miałam gdzie uciec, schować się. Wyciągnęłam telefon chciałam do kogo zadzwonić, ale do kogo? Kto mógłby mi pomóc policja?!Nigdy gdybym do nich zadzwoniła zniszczyłabym sobie życie wzięliby nas do sierocińca, a tego nie chce. Wolę cierpieć niż zmarnować sobie życie. Szarpanie nasiliło się, a po chwili drzwi spadły na podłogę, a do pokoju wkroczył rozwścieczony tata. Chwycił mnie za ramie i zrzucił na ziemie po czym zaczął dobierać się do mnie. Płakałam, ale nikt mnie słyszał po za nim i Georgem. W tym drugim jednak nie miałam po co szukać oparcia. Ojciec zaczął przejeżdżać dłońmi po moim ciele, jedną z rąk włożył pod moją koszulkę a drugą zasłonił moje usta żebym nie krzyczała. Nie miałam  nawet siły krzyczeć. Pozwoliłam mu na wszystko. Czułam obrzydzenie do siebie do tego że daje własnemu ojcu się rżnąć. Gdy skończył ubrał spodnie i wyszedł z pokoju nawet na mnie nie patrząc. Ubrałam się, a do pokoju wszedł George po jego twarzy spływała krew. Nie przejmowałam się tym. Wolałabym zostać pobita niż zgwałcona.
-Jak się czujesz?-spytał
Po raz pierwszy chyba usłyszałam w jego głosie troskę. Oparł się o ścianę i spuścił głowę w dół. Nie odpowiedziałam mu bo chyba dobrze wiedział jak się czuje zresztą nie działo się to po raz pierwszy.
-Przepraszam
Ponownie spojrzałam na niego i wytrzeszczyłam oczy. Czy on właśnie mnie przeprosił? Do oczu zaczęła mi  ponownie napływać słona substancja tym razem jednak ze wzruszenia.
-Musimy z tym skończyć-dodał
-Jak?
-Jestem pełnoletni wiec mogę sam zamieszkać, wyprowadzić się, ale co z Tobą?
-Zamieszkam u cioci Jane
-Pozwoli Ci?
-Nie wiem
-Zadzwoń i się zapytaj, a ja w tym czasie wstawie Ci te drzwi.
Przytuliłam się do niego i wybrałam numer cioci.
Pik…Pik…
-Halo?-usłyszałam znajomy głos w słuchawce telefonu
-Cześć ciociu tu Nessy
-O jak miło Cię słyszeć-te nutka troski w jej głosie była wspaniała-Coś się stało?
-Czy mogłabym u Ciebie zamieszkać przez kilka dni? Bo źle się czuje w nowym domu tak nieswojo.
-Oczywiście!-krzyknęła-Kiedy chcesz przyjechać?
-A mogłabym już dzisiaj?-spytałam niepewnie
-Pewnie Thomas ma po Ciebie przyjechać czy sama przyjedziesz?
-Sama
-To ja  w takim razie idę przygotować Ci pokój.
-Dziękuję
-Nie ma za co-powiedziała i rozłączyła się
Uśmiechnęłam się i przycisnęłam telefon do serca.
-I co zgodziła się?
Zwróciłam się w stronę Georga, drzwi były już na swoim miejscu tak samo jak biurko. Kiwnęłam głową.
-To ja idę do siebie. Jak się spakuje to przyjdę tu jeszcze do Ciebie.
Wyszedł i ja też zabrałam się za pakowanie. Spakowałam kilka koszulek, spodnie, spodenki, sukienkę, bieliznę. Poszłam jeszcze do toalety po kosmetyczkę. Schowałam do niej przyrządy do makijażu, pastę i szczoteczkę do zębów. Zabrałam jeszcze tylko szampon i wróciłam do pokoju. Ułożyłam je w torbie i pobiegłam po buty. Postanowiłam wsiąść botki, trampki i koturny. Zapakowałam je w reklamówkę i wrzuciłam do walizki. Na ramieniu zwiesiłam torbę z książkami, telefon schowałam do kieszeni w spodniach. Druga ręką natomiast podniosłam walizkę i zeszłam z nią na dół.
-George kończysz?!-krzyknęłam, a mój brat już po chwili pojawił się z ogromną walizką obok mnie.
-Trzeba mu chyba zostawić jakąś wiadomość?
-Zostawiłem u mnie na drzwiach.
-Okay to idziemy?-spytałam nadal niepewna tego co właśnie się dzieje
-Tak mój kumpel nas zawiezie-odpowiedział
Pokiwałam głową i niepewnie wyszłam za drzwi z walizką, a za mną mój brat. Zamknął drzwi i pomógł znieść mi walizkę. Dopiero gdy podeszliśmy pod auto zobaczyłam tego znajomego mojego brata okazało się że był to…


Mam nadzieje że się spodoba/Nessa ^^

Rozdział I

Rozdział I
Obudził mnie budzik, niechętnie otworzyłam oczy, spojrzałam na zegarek była już 7. Wstałam i zabrałam z fotela ubrania które wczoraj przygotowałam. Weszłam do łazienki położyłam ubrania na półce, a sama weszłam pod prysznic. Odkręciłam wodę, pozwoliłam aby gorący strumień wody oblał moje ciało. To już dzisiaj pierwszy dzień w nowej szkole. Niechętnie wyszłam spod prysznica owinęłam się w ręcznik wyciągnęłam suszarkę i zaczęłam suszyć włosy . Gdy skończyłam związałam je w koka i powoli zaczęłam się ubierać . Wybrałam na dzisiaj fioletowe rurki, do tego biały T-shirt, jeansową kurtkę i szare conversy . Gdy skończyłam wyszłam z łazienki i skierowałam się w stronę mojego pokoju, wzięłam torbę i telefon i zeszłam na dół. Czekało tam na mnie już pyszne śniadanie tata zrobił naleśniki . Wzięłam talerz i nabrałam sobie dwa, polałam je syropem klonowym i zaczęłam jeść. Po chwili do kuchni wszedł mój brat. Podszedł do mnie i popchnął o mało co nie spadłam z krzesła, on tylko złośliwie się zaśmiał i zabrał resztę śniadania. W tym momencie tata wszedł do kuchni.
-Kończ szybko to jedzenie to podwiozę Cię do szkoły-powiedział
Ja jakby na zawołanie wstałam, chwyciłam torbę i wyszłam z domu. Weszłam do auta taty, a on po chwili do mnie dołączył.
Całą drogę jechaliśmy w ciszy. Myślałam o tym jak to będzie w tej szkole nie miałam zbyt dobrych wspomnień z poprzednia szkolą miałam nadzieje że tu wszystko się zmieni. W końcu przeprowadziliśmy się tu by zacząć wszystko od początku. Zapomnieć o przeszłości. Po chwili zbliżaliśmy się już do wielkiego budynku
-Zdenerwowana?-usłyszałam głos taty
Pokiwałam twierdząco głową
-Nie martw się wszystko będzie w porządku - zapewniał mnie jednak ja wiedziałam że to nic nie pomoże.
Nagle auto się zatrzymało. Więc to tu pomyślałam i z trudem przełknęłam ślinę. Niepewnie chwyciłam klamkę i powoli wyszłam z samochodu. Nim zamknęłam drzwi pożegnałam się z tatą. Wzięłam głęboki oddech i ruszyłam przed siebie. Wszędzie było pełno radosnych osób, słyszałam śmiechy i głośne rozmowy za sobą jednak nauczyłam się już nie zwracać na to uwagi. Nim weszłam zauważyłam że jakaś dziewczyna idzie w moim kierunku. Była naprawdę ładna, i miała wspaniały uśmiech.
-Hej-powiedziała miała taki słodki dziewczęcy głos, wydawało mi się że przy niej jestem takim zwykłym szarym czymś.
-Cześć –odpowiedziałam
-Nowa?-spytała
Pokiwałam głową.
-Jestem Megan-wyciągnęła rękę a ja ściskając ja powiedziałam
-Jestem Nessy miło mi
Miałam nadzieję że się ode mnie odczepi i że będę mogła na spokojnie znaleźć swoją klasę i zwiedzić trochę szkołę, jednak ona nie chciała ustąpić.
-Dawno się tu przeprowadziłaś?
-Trzy dni temu-odpowiedziałam
-Czyli raczej jeszcze nie zwiedzałaś?
-Niestety, nie
-To może Cię trochę oprowadzę?-zaproponowała
-Z chęcią
-W której klasie jesteś?
-A w której może być 17latka?-spytałam z sarkazmem w głosie
-O to widzę że jesteśmy w tej samej klasie-powiedziała i pokazała białe zęby
-Czyli wiesz w której Sali mamy?-spytałam
-Chodź ze mną
Powiedziała i pociągnęła mnie za rękę…
Gdy weszłyśmy do klasy zobaczyłam właśnie jego chłopaka u którego jak mi się wydawało nie miałam szans. Chciałam mu pomachać jednak w tym momencie weszła nauczycielka.
-Ty pewnie jesteś Nessy?-spytała na co natychmiast odwróciłam się i pokiwałam głową
-Uwaga-powiedziała-Oto nowa uczennica Nessy Bell-wskazała ręką na mnie, zakłopotana uśmiechnęłam się i pomachałam ręką-Zajmij miejsce obok Justina-pokazała tym razem na chłopaka który tak bardzo mnie zaintrygował od samego początku.
Powoli przeszłam miedzy ławkami i zajęłam wyznaczone miejsce. Gdy usiadłam poczułam czyjś dotyk na ramieniu, odwróciłam się to był Justin
-Hej-powiedział jego głos był po prostu najcudowniejszy na świecie
Jednak zauważyłam że jedna z dziewczyn przytuliła go, a następnie odchyliła jego głowę do tyłu i namiętnie go pocałowała, speszona skierowałam wzrok na tablice.
Lekcja upłynęła w miarę spokojnie. Gdy rozbrzmiał dzwonek wyszłam z klasy, a obok mnie natychmiastowo pojawiła się Megan
-I jak wrażenia po pierwszej lekcji?
-Tak, sobie mogło być lepiej-odpowiedziałam
-Poznałaś już kogoś?
-Na razie tylko Ciebie i Justina tak mi się wydaje
-Oooo
-Hmm?
-Nieźle widzę że zaczynasz od tych najbardziej niedostępnych-powiedziała
Nie chciałam z nią gadać wiec postanowiłam pójść do toalety. Szłam korytarzem,  a po chwili zobaczyłam drzwi i napis Women. Weszłam do środka i zaczęłam myć ręce. Właśnie wycierałam kończyłam wycierać dłonie gdy usłyszałam pewną rozmowę.
-Widziałaś tą nową, myślała że ma jakieś szanse u Justina
I wtedy usłyszałam śmiech.
Szybko wybiegłam z toalety i pobiegłam w stronę dziedzińca minęłam kilka osób z mojej klasy. Gdy tylko wyszłam z tego okropnego budynku, podszedł do mnie jednej z dyżurujących nauczycieli i powiedział żebym wróciła do budynku bo inaczej będę musiała zostać po lekcjach. Ze smutkiem wróciłam do szkoły. Poszłam pod moją szafkę, zobaczyłam że teraz będzie fizyka, wzięłam książki i podążyłam korytarzem w poszukiwaniu klasy. Po kilku minutach bezskutecznego chodzenia poddałam się i spytałam jednego z chłopaków o drogę………Tym chłopakiem był niestety Justin
-Czyli się zgubiłaś?-spytał
-Nie zgubiłam tylko nie wiem gdzie jest klasa
-Na to samo wychodzi-już miałam odejść nie miałam ochoty na te jego głupie żarty, kiedy złapał mnie za rękę i odwrócił do siebie-Ja tylko żartowałem-uśmiechnął się-Chodź zaprowadzę Cię
Nie miałam innego wyjścia jak tylko pójść za nim. Okazało się   że wielokrotnie przechodziłam obok tej sali. Justin nim wszedł zatrzymał się i wpuścił mnie pierwsza uśmiechnęłam się w ramach podziękowania i właśnie wtedy do klasy wparowała jak się później okazało dziewczyna Justina. Przyciągnęła go do siebie i zaczęli się całować. Stałam tam i patrzyłam na nich nie mogłam się ruszyć patrzenie na to tak bardzo mnie bolało niby nie znałam Justina, ale gdy tylko zobaczyłam go po raz pierwszy coś mnie w nim zaintrygowało nie wiem co to było, ale nie mogłam tego powstrzymać. Dobrze że zadzwonił dzwonek i ludzie zaczęli wchodzić do klasy bo inaczej wątpię czy by się od siebie odkleili, a ja czy bym się nie rozpłakała. Zajęłam miejsce w pierwszej ławce nie chciałam przebywać zbyt blisko Justina. Postanowiłam że to koniec wlepiania oczu i ciągłego myślenia o nim. Nauczyciel fizyki wydawał się bardzo miły, gdy wszedł przywitał się ze wszystkimi.  Większość osób włącznie ze mną rozumiała wszystko, niektórzy jednak go ignorowali i spali. Często upominał uczniów w szczególności tych z ostatnich ławek. Lekcja z nim bardzo szybko upłynęła. Stwierdziłam że chyba polubię fizykę. Gdy rozbrzmiał dzwonek jeden z chłopaków z ostatnich ławek na całą klasę krzyknął budząc się moje imię. Wszyscy wybuchli śmiechem, a ja i ten chłopak zrobiliśmy się cali czerwoni. Wychodząc z klasy słyszałam jak tłumaczył znajomym że to nie to co myślą. Z uśmiechem szłam przed siebie, następnie dołączyła do mnie Megan. Może nie było tego widać, ale miałam nadzieje że uda mi się z nią zaprzyjaźnić.
-Nowa para się szykuje-powiedziała
-Nie wydaje mi się bo nawet nie wiem jak ten chłopak ma na imię
-A wiec to był James znany z tego że gra w drużynie koszykówki, był tylko z jedną dziewczyną z naszej szkoły jednak ona się przeprowadziła, a on został sam i to by było tyle co o nim wiem.
Zrobiło mi się go żal chłopak pewnie strasznie to przeżył………
Pierwszy taki trochę krótki mam nadzieję że się spodoba!

Nessa ^^